O tym, że medialna nawalanka trwa w najlepsze nie trzeba nikogo przekonywać. Podział w środowisku dziennikarzy staje się coraz bardziej widoczny, wczesniej jednak nie zauważałem takiej agresji jednej grupy przeciwko drugiej. To, że prezes Kaczyński w czasie swojego urzędowania zdawał się dzielić media obrosło w standard. Były media dobre, czyli TVP i Polskie Radio, które znajdowały się pod jego panowaniem, a także media Rydzyka i ewentualnie Rzeczpospolita, oraz niegodne, czyli Gazeta Wyborcza i od czasu do czasu TVN i w końcu obce, a właściwie niemieckie, tu łapała się stacja RMF i Dziennik (teraz Dziennik Gazeta Prawna). Pomimo sporów nie zauważałem jednak publicznego obrzucania się błotem reprezentantów środowiska. Teraz taką agresywną politykę przyjęli publicyści Rzeczpospolitej wobec tzw. dziennikarzy III RP (rozumiem, że miano III RP uznawane jest za największą obelgę). Atak ma miejsce od kilku dni. Piotr Semka zabrał się za diagnozowanie Moniki Olejnik, a mieszanie w jej życiorysie rozpoczął od wypomnienia jej wieku, oraz sztucznego koloru włosów. Dźentelmeńska postawa. Rafał Ziemkiewicz obrał sobie za cel Jacka Żakowskiego, którego określił mianem Jasia Fasoli, za to tylko iż śmiał on bronić prezydenta po jego gafie ortograficznej. A miało to miejsce w znienawidzonej, michnikowskiej TOK FM, gdzie kilka lat temu w porankach brylował sam Ziemkiewicz. Wtedy Michnik był ok? Bronisław Wildstein postanowił sponiewierać całą grupę znienawidzonych dziennikarzy celebrytów, których określa mianem medialnych wyrobników. Padają nazwiska Lisa, Wołka, Żakowskiego. Wszechwiedzący redaktor zdaje się jednak nie zauważać, że jeśli wymienieni dziennikarze są wyrobnikami medialnymi jednej strony, to on z kolegami z Rzeczpospolitej jest nikim innym jak wyrobnikiem strony przeciwnej.
Nie chodzi mi oczywiście o to, żeby jakimkolwiek środowiskom zamykać usta i zabraniać im krytykowania kolegów po fachu. Ale jeśli od polityków na każdym kroku wymaga się wysokich standardów zachowań, to przynajmniej dziennikarze powinni spory między sobą prowadzić w jakiś cywilizowany sposób. Nie wiem na czym polegają kompleksy prawicowych dziennikarzy? Za mało zarabiają? Nie mają możliwości autopromocji w mediach? Jesli tak, to rozumiem tęsknotę za PIS. Powrót Kaczyńskiego do władzy to otwarte wrota do nowych kontraktów i sporej kasy


Komentarze
Pokaż komentarze (3)