Sytuacja z przymilaniem się czołowych partii do SLD, a następnie wyrażanie swojego obrzydzenia do niej ujawnia nie tylko cynizm i bezideowość polskich polityków, ale również głęboką pogardę do obywateli, o których najwyrażniej myśli się jako o półgłówkach, którzy łykają tylko objawioną prawdę dnia dziesiejszego zapominając o wczorajszym. Zarówno Tusk jak i Kaczyński dokonują wokół Napieralskiego i jego kolesi przedziwny taniec. Obydwie partie miały deal z SLD w Telewizji Publicznej, ale oficjalnie nienawidzą postkomunistów. To jedna to druga szuka poparcia w Sejmie przy bardziej, lub mniej propagandowych projektach, ale oficjalnie czują wstręt na sam widok lewicowego szyldu. Raz Napieralski jest zdolnym i perspektywicznym politykiem młodego pokolenia, który zasługuje na uznanie prezesa, innym razem firmuje swoją twarzą czerwonych wyrobników siewców korupcji pokroju Millera i Oleksego. Im bliżej wyborów, tym język łagodniejszy, wiadomo bowiem iż scenariusz z koalicją z SLD jest raczej nieunikniony. Partyjni stratedzy głowią się bardziej nad tym jak ów mezalians sprzedać czarnemu ludowi. Większy kłopot ma oczywiście PIS, który zarzeka się, że jakakolwiek koalicja z SLD jest wykluczona, ale nikt kto przypatruje się działalności Kaczyńskiego nie bierze chyba tych zapewnień na serio. Jeśli do zgarnięcia będzie pełna pula i pozbawienie Tuska władzy to żadna ideowość nie będzie miała tu znaczenia. Podobnie z PO, choć oni w mniej zaowalowany sposób będą mogli dogadać się z SLD-owcami. Jesli słupki sondaży się nie zmienią i SLD nadal będzie oscylować w granicach 13-18 proc. to najblizsze miesiące mogą okazać się przełomowe w karierze Napieralskiego. Napieprzanka pomiędzy PIS, a PO będzie wzmacniać SLD, a to na rękę Kaczyńskiemu. Pytanie tylko co z tym kartoflem zrobi dalej i czy nie poparzy się na nim równie mocno jak Giertychem i Lepperem? Będzie ciekawie.
237
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)