Gazeta Polska znudzona najwidoczniej niekończącymi się wrzutkami sensacyjnych doniesień dotyczących zamachu w Smoleńsku i polsko-rosyjskiego spisku, który doprowadził do zamordowania Lecha Kaczyńskiego postanowiła zmienić na chwilę temat i uderzyć w prezydenta Komorowskiego objawiając toczące go choroby. Zdaniem autorów artykułu „Kto rządzi chorym prezydentem?” liczne schorzenia Komorowskiego rzutują min. na stan jego umysłu i tłumaczą słynne wpadki. Komorowski miewa po prostu chwilowe zaćmienia, dlatego wygaduje głupoty. No cóż, teoria niezwykle sensacyjna, ale i poważna. Gdyby się potwierdziła, miałaby niezwykle poważne skutki dla prezydenta i praktycznie wykluczałaby kolejną kadencję. Kluczowe dla wiarygodności informacji jest jednak udowodnienie jej, lub chociażby uprawdopodobnienie.
I tu Gazeta Polska poległa na całej linii. Można powiedzieć, że chęć dokopania Komorowskiemu przykryła redaktorowi naczelnemu jasność myślenia. Z punktu widzenia rzemiosła dziennikarskiego ten tekst to partanina jakich mało. Poniżej kilka przykładów.
– Jak głosi jedna z powtarzanych w Kancelarii Prezydenta historyjek, Bronisław Komorowski wybrał na siedzibę Belweder dlatego, że jest on usytuowany niedaleko miejsca zamieszkania Adama Michnika i Janusza Palikota. Dzięki temu mają do siebie blisko i mogą się w każdej chwili dyskretnie spotykać, bez względu na stan zdrowia prezydenta– mówią „GP” belwederscy urzędnicy.
Jak wiadomo pod sformułowaniem „belwederski urzędnik” może kryć się ktokolwiek. Nawet babcia klozetowa w toalecie kilka kilometrów dalej. Typowa zmyłka. Jeśli ktoś zażąda ujawnienia źródła , autor przykryje „belwederskiego urzędnika” tajemnicą dziennikarską. W ten sposób można napisać wszystko.
– Znam prezydenta Komorowskiego od 1989 r. i widzę wyraźne zmiany w jego zachowaniu. Nigdy wcześniej sobie nie pozwolił na pohukiwanie z trybuny, jak to zrobił w Wiśle, nie do pomyślenia jest, by mylił daty czy zachowywał się tak jak podczas wizyty w USA. Moim zdaniem jego zachowanie to wynik choroby – uważa znany polityk od lat zasiadający w parlamencie.
Kolejny jeszcze gorszy przykład, bo tu już mamy do czynienia z manipulacją. Skoro ów „polityk zasiadający od lat w parlamencie” zna Komorowskiego od 1989 roku, to nie wykluczone, że wywodzi się z jego obozu politycznego. Wniosek- Nawet PO wątpi w zdrowe zmysły prezydenta. Oczywiście ujawnienie kim jest ten polityk będzie niemożliwe. Dziennikarz po raz kolejny zasłoni się tajemnicą, a ty idź naiwniaku i wypytuj wszystkich posłów, czy przypadkiem czegoś podobnego nie powiedzieli. Osobiście wątpię by autorka, Dorota Kania w ogóle się pofatygowała ,by zdobyć podobny komentarz.
„Gazeta Polska” już w ubiegłym roku (nr 29 z 21 lipca) pisała, że Bronisław Komorowski jest poważnie chory, a według naszych informacji stan zdrowia prezydenta nieustannie się pogarsza.
– Nie ma w tym nic dziwnego – tak zwykle bywa ze schorzeniami kardiologicznymi, nie da się także cofnąć miażdżycy i cukrzycy– twierdzą rozmawiający z nami lekarze
W tym przypadku autorce nie chciało się nawet dotrzeć do lekarza specjalisty, który pod imieniem i nazwiskiem wydałby swoją opinię na temat miażdżycy i cukrzycy. To już kuriozum do kwadratu. Rozmawiający z nami lekarze, podobnie jak belwederscy urzędnicy i polityk od lat zasiadający w parlamencie udowadniają jedynie rynsztokowy poziom Gazety Polskiej. Gratuluję redaktorowi Sakiewiczowi i Dorocie Kani podobnych wypocin. Trzymajcie tak dalej.


Komentarze
Pokaż komentarze (77)