Jarosław Kaczyński po chwilowym zaćmieniu umysłu spowodowanym przyjazdem Obamy i uściśnięciu dłoni Naczelnemu Zdrajcy Narodu Smoleńskiemu Intrygantowi Uzurpatorowi Pałacu Prezydenckiego wraca w końcu na właściwe tory i ustami Błaszcza oznajmia, iż na spotkanie RBN dotyczące zbliżającej się prezydencji Polski w UE się nie wybiera.
No i kurna o to chodziło!!
Swoją drogą prezesowi PIS należą się głębokie ukłony szacunku z powodu samej decyzji spotkania w Pałacu pod okiem Komorowskiego, bowiem oglądając przekazy mediów (nawet tych prosowieckich) można było dojść do wniosku, że czyn był to heroiczny i godny co najmniej odznaczenia honorowego. Jarosław Kaczyński nie opluwając obecnego powiedzmy sobie umownie prezydenta i członków jego kancelarii zachował się jak prawdziwy mąż stanu. Brawo!!!
No, ale Obama odleciał, czas ekstazy spowodowanej wywindowaniem Polski do roli międzygalaktycznego mocarstwa gospodarczo-militarnego się skończył, przychodzi okres szarej codzienności.
Ha!! Tak zapewne byłoby w przeciętnym kraju, w który obywatele nie mając na swojej scenie politycznej takich postaci jak prezes PIS pogrążają się w bezproduktywnej nudzie. U nas kampania wyborcza tka swoje sieci w najlepsze, choć ospały Komorowski burczy coś, że dopiero w sierpniu ogłosi termin wyborów.
Niestety windowanie przez PIS stadionowego bandytyzmu do poziomu młodzieńczego zrywu niepodległościowego nie przyniosło oczekiwanych skoków sondażowych, pomimo iż związani z tematem ideologowie partyjni tj. Ryszard Czarnecki poświęcili tematowi tysiące wierszy (w pojęciu wordowskim, a nie poetyckim oczywiście) na swoich blogach.
Od czego jednak prezes ma w swoich szeregach byłych szefów służb specjalnych? Zainwestowane w Mariusza Kamińskiego pokłady nadziei w końcu pozwalają zebrać plon. Kto by się spodziewał, że ten absolutnie apolityczny w czasach sprawowania funkcji szef CBA, po przejściu do PIS przypomni sobie nagle, że tak właściwie PO zakładały struktury mafijne, a jeden z najlepszych kumpli Tuska to narkoman? Na szczęście człowiek pokroju Mariusza Kamińskiego nie mógł tłamsić w sobie tej wiedzy i natychmiast udzielił wywiadu partyjnemu biuletynowi „Uważam Rze”. Taki facet to skarb i zapewne każda partia chciałaby mieć w go swoich szeregach. Jego geniusz jest tym większy, że wysypywany z rękawa zasób haków opiera się tylko i wyłącznie na jego subiektywnej opinii, ewentualnie byłych współpracowników. To coś widział, to coś słyszał, może niedosłyszał, może się przesłyszał, ale z grubsza wie o czym mówi i prezes mu wierzy bezgranicznie, pomimo że prokuratura i wszyscy święci zaprzeczają.
A posunięcie z komisją śledczą, to już przebłysk geniuszu. Nikt w PIS chyba nie przypuszczał, że pomysł przejdzie, ale sam fakt jego odrzucenia będzie mocnym orężem w kampanii. Widać, że Bielan i Kamiński znaleźli w partii dobrych naśladowców, magików od brudnej kampanii. Mam nadzieję, że do głosu w sztabie PIS dojdzie w końcu drużyna fachowców Kurski-Ziobro. To pozwoli nam pogłębić wiedzę o brudnych sprawkach popełnianych przez członków rodzin głównych polityków PO do kilku pokoleń wstecz.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)