Prezes Kaczyński rozwierający swymi muskularnymi ramionami szklane drzwi myslał zapewne, iż zostanie dostrzezony jako mocarny i wszechmocny mędrzec prowadzący swe owieczki na pastwisko opanowane przez wilki. Niestety cała akcja przypomina bardziej szamotaninę ze szwankującymi drzwiami Biedronki, ewentualnie włam na nieczynny terminal lotniczy.
Ostatnio taki tłum przed szklanymi drzwiami widziałem kilka miesięcy temu pod Media Marktem. Ludziska koczowały całą noc w nadziei na upolowanie telewizora, lub laptopa za pół ceny. O siódmej szturm na szklane drzwi osiągnął apogeum.
Mniejsza z tym. Przypuśćmy, że "informacyjny" spot to metafora wykwitła w umysłach bosów kampanii wyborczej. Jarosław Kaczyński to taki mesjasz (Neo z Matrixa. Tak będzie lepiej, bo dla wielu młodych to właśnie ta postać jest ucieleśnieniem mesjasza), który prowadzi tłamszony i poobijany lud ku dobrobytowi. Musi wyłamać szklane drzwi i wprowadzić swe owieczki tam, gdzie panoszą się ubrani w czarne garnitury ślepi wyrobnicy systemu (agenci Smith-Szatani). Wyłamuje sięc barierę i uśmiechnięty lud wlewa się na salony. Finał. Pytanie co potem?
Rozumiem, że agenci Smith to korporacje, urzędnicy, szefowie dużych firm, państwowe molochy. Kaczyński obiecuje, że po objęciu władzy przegoni ich na cztery wiatry i zastąpi młodymi uśmiechnietymi. W jaki sposób ma zamiar to zrobić? Wypowie wojnę biznesowi? Wprowadzi ABW do największych firm, by zmusić ich właścicieli do zatrudniania tych, których PIS chce? Największy wpływ będzie miał na państwowe molochy, ale nie czarujmy się, tam stanowiska ostrzymają starzy wyjadacze, polityczni kumple już dawno usadowieni za szklanymi drzwiami. A może zapowiada rewolucję, przewrót i przegonienie garniturowców kijami? Nie zdziwiłbym się. Wszak przydupas prezesa nie tak dawno wspominał już przecież o wywieszaniu na latarniach i odstrzeliwaniu. Być może chłopak podsłyszał tę zacną ideę w prezesowych gabinetach?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)