PIS przegrywa kolejny proces wyborczy, co zapewne wcześniej skrzętnie zaplanował i przeanalizował. Taktyka Kaczyńskiego w tym temacie jest prosta, rzucić w eter chodliwe kłamstewko, które uderzy rywala i później czekać na ruch tegoż. Jeśli PSL dałby spokój i machnął ręką Hofman, Brudziński i Błaszczak krzyczeliby wszem i wobec wypróbowaną formułkę o „zbaraniałych chłopach popierających narkomanię”, w przypadku procesu, tak jak teraz płaczą nad atakowaniem ich wymiarem sprawiedliwości, a nie chęcią przystąpienia do merytorycznej debaty (do której zresztą sami się nie kwapią).
Bez względu na wszystko przekaz do wyborców PSL trafił. A nóż procent, lub dwa się nabierze i odwróci od Pawlaka. Receptą na ignorowanie wyroków sądu jest natomiast niepojawianie się przedstawicieli PIS na rozstrzygnięciach. Interpretacja tego może być różna. Ja odczytuję to jako coś w stylu: „Jesteśmy zbyt zajęci poważnymi sprawami, by zajmować się wymyślanymi błahostkami”. Zresztą sam prezes to potwierdził nazywając pozew PSL kabaretowym.
Taktyka Kaczyńskiego wydaje się jasna. PIS ma się jawić jako partia bohatersko broniąca się przed wszechwładną machiną medialno-sądowniczą. Machiną oczywiście niesprawiedliwą. Nie lubią nas media i sądy. Przegrywamy choć mamy rację. Buduje poczucie broniących się patriotów okrążonych w niezdobytej jeszcze twierdzy. Nie wspomina oczywiście, że dużą cześć ataków sam prowokuje. Bez tej wojny sens bytu PIS-u mógłby zostać podważony. Twierdza skoro istnieje musi być atakowana, inaczej żołnierze rozlezą się po świecie, a morale spadnie.
Myślę, że na dwóch procesach się nie skończy. Kaczyński będzie dalej prowokował robiąc z siebie prześladowanego, ciąganego po sądach bojownika o demokrację. Być może dla wzmocnienia przekazu poseł Hofman zorganizuje pod jednym z sądów manifestację z udziałem kibiców, ci są bowiem jak ostatnio powiedział, drugą po PIS „grupą specjalnego prześladowania”.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)