0 obserwujących
28 notek
48k odsłon
  1722   0

Rozmowy z kotem albo gambit Jarosława

 

 – A my? Co z nami będzie? – premier Szydło była wyraźnie przestraszona. – My oczywiście będziemy zaskoczeni. No i wściekli – prezes wziął drugi oddech i kontynuował swoją przemowę. – Och, jak my będziemy bardzo wściekli. Będziemy tak wściekli, że doktor Targalski nazwie prezydenta projekcją ubecji. Może nawet Iwona Szafrańska na Twitterze obrazi się na głowę państwa. Przypomnimy wszystkim tę nieszczęsną Unię Wolności. Później jeszcze Bochenek powie, ze być może poszukamy nowego kandydata na prezydenta za trzy lata, a Suski to potwierdzi. – No dobra. A co z sądami? To ważna reforma. Poświęcimy sądy?– zapytał Morawiecki. – Najpierw uspokoimy wszystkich i powiemy, że czekamy na ruch „aktualnego” prezydenta. I wciąż będziemy obrażeni – uśmiechnął się prezes. – A co na to wszystko Andrzej? Przecież on się w życiu nie zgodzi – zauważył  Ziobro. –  Sami go zapytajcie – odpowiedział prezes i odsłonił zasłonę, zza której wyszedł prezydent.

 

– Po co ten cały teatr? Nigdy się nie przyzwyczaję do waszych zabaw – żachnął się Morawiecki. – Teatr jest niezbędny – odpowiedział pewnym głosem Andrzej Duda – Musicie nauczyć się grać. Wasze reakcje będą kluczowe, żeby wszystko się udało. –  Co ma się udać? – zapytał marszałek Terlecki. Prezes tłumaczył spokojnie, wręcz monotonnie, ale na tyle wyraźnie, żeby każdy ze zgromadzonych miał świadomość wagi wypowiadanych słów: – Wszystko będzie się działo bardzo szybko. To musi być błyskawiczny proces. Najpierw zogniskujemy protest wokół reformy sądownictwa. Ludzie staną w obronie sądów i demokracji. Może nawet zorganizują protesty w kilku miastach, jeśli będziemy mieli szczęście to może nawet wyjdą na ulicę. Ważne jest to, żeby podsycać ten spór. Dlatego jedne gazety będą pisać, że wprowadzamy faszyzm, a drugie, że sądów broni Soros ze swoimi ludźmi. My w tym czasie przegłosujemy, że nie będzie tego głupiego referendum w sprawie edukacji. I nowe prawo wodne, nową ustawę o rynku pracy, mieszkanie plus i ustawę o odnawialnych źródłach energii. Załatwimy te wszystkie sprawy, które wymagają załatwienia przed wakacjami. Nikt nie będzie na to zwracał uwagi, bo przecież nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Na koniec z trzech ustaw o sądach prezydent podpiszę tę najważniejszą dla ludzi, a zawetuję te dwie, których najbardziej obawia się opozycja, która sądzi, że my się jej boimy i chcemy fałszować wybory… – prezes się zaśmiał i przerwał, by złapać oddech. – Ale w tym momencie to ja już będę dla was opozycją – zakończył za niego prezydent Duda.


Po kilku minutach zgasło światło. Zgromadzeni w mieszkaniu prezesa na Żoliborzu spiskowcy opuszczali lokal w odstępach piętnastominutowych, po kryjomu. Choć graniczy to z cudem, to wyszli niezauważeni. Może dlatego, że mieli dość dużą wprawę w takich spotkaniach? A może nad wszystkim ktoś czuwał? Ostatni z żoliborskiej willi wyszedł prezes, który pojechał jeszcze na kilka godzin do siedziby partii, na Nowogrodzką. Kiedy robiło się już ciemno, na zewnątrz powoli gęstniał tłum protestujących. W lokalu został już tylko kot. Lekko, jakby od niechcenia, wskoczył na parapet. Przez chwilę przyglądał się dwóm młodym dziewczynom taszczącym prześcieradło z napisem: „Precz z kaczorem dyktatorem”. Uśmiechnął się. Później słuchał jeszcze przez chwilę okrzyków o konstytucji, wolnych sądach, dyktaturze i demokracji. Uwielbiał się w nie wsłuchiwać przed snem. 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka