Ach ciężko na duszy... Przedstawiciele Ministerstwa Finansów emitują kolejne absurdy - wina słonecznej pogody, a może chęć zamącenia sprawy akcyzy na paliwa. Pani wiceminister E. Chojna-Duch, opowiada Rzeczpospolitej o konieczności wprowadzenia kas fiskalnych do gabinetów lekarskich i do kancelarii prawniczych.
Pierwsza opcja zapewne spowoduje skok umieralności we wszystkich przedziałach wiekowych społeczeństwa. Podobnie jak próby zapuszkowania za łapownictwo kilku polskich geniuszy sztuk medycznych. Cytat za RP, Pan z korporacji sztukmistrzów medycznych: "Jeśli w ten sposób rząd chce walczyć z korupcją, to nie tędy droga. Takie posunięcie zostanie odebrane jako szykana za niedawne protesty".
Druga opcja jak wiadomo - jest niedopuszczalna i godzi w konstytucyjną zasadę monopolu adwokackiego. Ale trudno będzie ją obalić w Sejmie, nawet dzięki spójnej koalicji multipartyjnych mecenasów. Przepisy o kasach fiskalnych wprowadza się bowiem "pozasejmowym" rozporządzeniem. Mecenasi zasiadający w Trybunale Konstytucyjnym też nie za bardzo mają okazję, by z miejsca taki przepis "uwalić". Cytat za RP, Pani z korporacji mecenasów: "Trzeba jednak pamiętać, że wprowadzenie kas fiskalnych dla wielu małych kancelarii może być dużym obciążeniem. Poza tym może to powodować utrudnienia i opóźnienia w świadczeniu usług prawniczych ze względu na ich specyfikę." (he, he, he:)
Nie o tym jednak.
Pani wiceminister - swoją drogą profesor prawa - próbuje oswoić ufiskalnienie usług prawniczych i leczniczych dwoma "logicznymi" pomysłami.
Pierwszy dotyczy lekarzy. Kasy fiskalne dla medyków, a z drugiej strony - ulga zdrowotna w PIT dla pacjentów. Drugi - dla prawników - można nie instalować kasy fiskalnej, jeśli wszystkim klientom wystawi się faktury VAT. I z miejsca grupa intelektualistów rozważa te warianty.
Więc wspomnę nieśmiało:
Zapewne ulga zdrowotna będzie możliwa do zrealizowania tylko na podstawie faktury z nazwiskiem i adresem pacjenta. Do czego więc miała by tu służyć kasa, skoro drukuje ona anonimowe paragony?
W drugiej opcji także brak sensu - po co przepis o kasach dla prawników, skoro będzie on martwy wobec możliwości wystawienia, o wiele tańszej w produkcji, faktury?
Poważnie, bo czasem się wygłupiamy: Kasy fiskalne pod względem kontroli podatkowej obrotów są tak samo (nie)przydatne, jak inne ewidencje. Jeśli ktoś ma zaufanego klienta w tzw. "obrocie detalicznym", może się z nim umówić, że uzyskaną należność (całość lub część wynagrodzenia za usługę) po prostu włoży sobie do kieszeni, a cena będzie niższa o część podatku, którego nie trzeba przecież płacić. Żadne rozporządzenie tego faktu nie zmieni. Hm - chyba, że ktoś w końcu wyda rozporządzenie dla służb fiskalnych, żeby sprawdziły udokumentowanie źródeł majątku lekarzy i adwokatów oraz ich rodzin...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)