35 obserwujących
86 notek
188k odsłon
672 odsłony

Kiedy kolejna katastrofa?

Wykop Skomentuj9

image


Produkują się samoloty dla rządu by niebawem ich wozić. Jak wiadomo, samolotem steruje pilot (nie kontroler, jak twierdzą „eksperci” Macierewicza). Wymyślono, że nowymi samolotami, latać będą asy polskiego lotnictwa wojskowego, czyli piloci z pułku transportowego. Znając życie i panujący nepotyzm, pierwszeństwo dostaną synowie generałów i ważnych przydupasów.

Latanie samolotem jest teoretycznie proste jak budowa cepa. W standardowym lataniu trzeba tylko latać zgodnie z procedurami, przepisami i ograniczeniami. Wojskowy Regulamin Lotów nawet w najnowszej wersji to totalny bubel – podwaliny pod kolejną katastrofę.

Emeryci, czyli asy (piloci z klasami mistrzowskimi, oblatywacze i inne tam honory) z pułku transportowego zasilający cywilnych przewoźników  mają dorobek około 3000 godzin życiowego nalotu (większość na samolotach turbośmigłowych). Z całym szacunkiem, ale przy takim nalocie normalny przewoźnik, nawet nie rozważy awansu takiego pilota na kapitana.

Kolejny problem to proces doboru i szkolenia pilotów wojskowych. Pilot wojskowych ma wykonać rozkaz, a nie analizować czy rozkaz ma sens. W cywilu jest całkowicie na odwrót. Wożeni politycy to cywile, a nie bomby. Zmiana myślenia wojskowego wymaga lat.

Bieżące szkolenie symulatorowe jednego pilota G550 za kosztuje 60.000 USD ROCZNIE !!! Nie upłyną dwa lata a zacznie się szkolenie na samolocie tak jak to było w spec pułku. Niby taniej, ale te udawane szkolenie zaowocuje udawanym profesjonalizmem i bardzo pozornym bezpieczeństwem.

Pensja rynkowa kapitana G550 to minimum 10.000 EUR miesięcznie. Ile lat pracować będzie as lotnictwa za 5-7.000 zł? Warto dodać, że pilot cywilny G550 po locie idzie do hotelu lub domu, a miesięczny grafik pracy to przeważnie dwa tygodnie pracy/dwa tygodnie wolnego. W wojsku pilot przed lotem przekłada papiery i inne idiotyzmy biurowe, po locie i w dni bez latania, tak samo.

Polityków jest co prawda pod dostatkiem, ale nagła utrata kilku ważniejszych z nich za jednym razem, robi niepotrzebny zamęt i generuje potworne cierpienie ich bliskich. Samolot sporo kosztuje, koszty badania przyczyn katastrofy, a potem koszty kolejnych komisji badających poprzednie komisje... drogo, drogo….

Prokuratura też potrzebuje kilkudziesięciu lat na umorzenie śledztwa z powodu śmierci odpowiedzialnych za katastrofę (przeważnie pilotów).

Katastrof jest moim zdaniem najlepiej unikać. Skuteczną drogą to eliminowanie ryzyka. Nasi politycy (każda opcja, chociaż obecni wydają się być wybitni), tak jak większość naszego narodu pozbawieni są przewidywania konsekwencji podejmowanych decyzji. 

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka