Nie pierwszy raz głowa państwa Francji występowała na forum Parlamentu Europejskiego. Nie pierwszy też raz z tej okazji jego siedzibę zamieniono w prawdziwą fortecę. Zastanawiam się tylko, przed kim trzeba tu bronić prezydenta? Bo w efekcie do pracy nie mogli dostać się ci, dla których Sarkozy do Strasburga przyjechał.
Co ciekawe, trudno sobie wyobrazić taką sytuację w Brukseli, którą w końcu również dość często odwiedzają przywódcy z całego świata. Tam wszystko odbywa się spokojnie, bez setek policjantów pilnie strzegących wszystkich dróg prowadzących do PE. Intryguje mnie to tym bardziej, że belgijska siedziba Parlamentu położona jest w środku tętniącej życiem dzielnicy biurowo - mieszkalnej, ładnie komponując się z okolicznymi budynkami i parkiem. Tymczasem chroniona murem i fosą samotna wieża w Strasburgu jako żywo przypomina średniowieczny zamek (dzięki czemu zwana jest czasami prześmiewczo „Strasznym Burgiem").
Z historii Francji znamy jedną twierdzę, która została zniszczona przez rozwścieczony tłum. Ta, o której piszę bardzo się od tamtej różni - jest w końcu bastionem demokracji wśród bezdusznych unijnych instytucji. Podobnie jak Bastylia ma jednak swych zaciekłych wrogów - zwłaszcza wśród posłów. A wczorajsza sytuacja na pewno nie sprawi, że będzie ich mieć mniej. Jeśli przez te wszystkie zabezpieczenia Prezydent Sarkozy chciał pokazać światu, iż jest jednym z najważniejszych przywódców...cóż, efekt był co najwyżej operetkowy.
P.S. Nie odniosłam się w ogóle do tego, co w Parlamencie powiedział prezydent Sarkozy. Pozostawię to bez komentarza, bo można o tym przeczytać praktycznie wszędzie. Zastanawia mnie tylko jedna kwestia: dlaczego Polska - szósty co do wielkości kraj UE - po raz kolejny została napiętnowana za brak ratyfikacji traktatu lizbońskiego, podczas gdy największe państwo Wspólnoty też jeszcze tego nie uczyniło - i nikomu jakoś to nie przeszkadza? Francja niegdyś kojarzyła się z klasą, stylem, dobrym smakiem... chyba szkoda psuć ten niesamowicie pozytywny potencjał skojarzeniowy takimi niestosownymi kuksańcami.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)