36 obserwujących
1905 notek
1288k odsłon
  2424   0

Gender w szkołach, to kolejny element destabilizacji prawa w Polsce

Polska nigdy nie zaznała narodowej błogości nastrojów społecznych zróżnicowanych światopoglądowo Polaków. Ta okoliczność wymuszała na władzy państwowej takie stanowienie prawa powszechnego, aby skutkowało ono łagodząco na nastroje społeczne.

Do 2015 r. szło nam to „jako tako”. Powolna laicyzacja państwa coraz bardziej oddzielała sacrum /sfera religijności/ od profanum /sfera świeckości/ odsuwaniem religii od państwowości konstytucyjnie opartej o „światopogląd” laicki. Ostatnie 30-to lecie polskiej odrodzonej demokracji, polityka władz podlegała takiej filozofii transformacji ustrojowo-społeczno-gospodarczej, która te problemy wyciszała.

Niestety ten słuszny /choć powolny/ proces laicyzacji państwa oddzielonego konstytucyjnie od Kościoła, dokonywany zgodnie z nauką papieża Franciszka(*) przerwały rządy skrajnej prawicy światopoglądowo scalonej z polskim Kościołem Katolickim /nie akceptującym tej papieskiej nauki/  wstrzymując ten 30 – to letni, pluralistyczno-demokratyczny wysiłek.

Rządy PiS-u obaliły nurt reform laicyzacyjnych swoimi reformami zwanymi „dobrą zmianą” wynosząc do pierwszoplanowej roli w państwie władzę wykonawczą eliminującą wszystkie dotychczasowe elementy laickie, powodując w zwielokrotnionym stopniu powrót społecznych waśni światopoglądowych sprzed 1989 r.

Ten kierunek rządów PiS sprowokował sprzeciw polskich środowisk laickich w państwie akcentowany głównie w sferze obyczajowej, kulturalnej i historycznej. Prawdą jest, że najgłośniej protestują środowiska skonfliktowane z Kościołem problemami obyczajności seksualnej. One właśnie, organizacyjnie skoncentrowane w LGBT przyjmujące entuzjastycznie europejski liberalizm legislacyjny w sferze tejże obyczajności głośno go promują zaleceniami UE na rzecz związków homoseksualnych i transseksualności ludzi. Tam też, dla naukowego uzasadniania tego kierunku światopoglądowego środowisk LGBT wymyśliły „studio gender” /intelektualnie kontrowersyjne/ jako formę przekonywania ludzi do bagatelizowania  biologicznej płciowości ludzi zastępując ją „płcią kulturową”. Silne lobby LGBT w UE zaleca /choć nie nakazuje/ wprowadzać takie przedmioty do szkół jako wychowawczą edukację o płciowości człowieka w formie wychowawczo-kulturowego elementu natury równoprawnej z biologiczną.

Takie wprowadzenie uznałem za potrzebne dla zrozumienia awantury wywołanej przez sędzię TK, prof. Krystynę Pawłowicz /do niedawna posłankę PiS/ niefortunnym wpisem na Twitterze o szkole w Podkowie Leśnej w której uczy się 10-letnie dziecko uznane za trans płciowe. Rada pedagogiczna w tej szkole przyjęła uchwałę w sprawie chłopca, do którego na prośbę rodziców należy się zwracać, używając żeńskiego imienia. Sędzia Pawłowicz upubliczniła tę informację ostrą krytyką owej postawy rodziców chłopca i władz szkoły. Sprawa wywołała oburzenie tym, że sędzia TK ujawniła szczegóły, pozwalające na ustalenie tożsamości dziecka.

Moim zdaniem Krystyna Pawłowicz postąpiła głupio. Jako sędzia TK powinna zachować dystans do politycznych emocji i nie angażować się publicznie w „pyskówkę” o obyczajowości, bo to niegodne jej stanowiska i pozycji w państwie. Widać jednak, że nic nie jest w stanie powstrzymać pani Pawłowicz od demonstrowania swojego politycznego temperamentu, choć przyrzekała – jako sędzia TK – tego nie robić.

Ja zaś zwracam uwagą na przemilczany w tym zjawisku problem cywilno-prawnej praworządności w Polsce, rażąco w tej szkole zdeptanej.

• Po pierwsze. Nie można w Polsce żądać ani poddać zmianie osobowościowych cech osoby niepełnoletniej, a taka był ów 10 – letni chłopiec.

• Po drugie. Ani dyrektor szkoły, ani rada pedagogiczna, czy komitet rodzicielski nie mają prawa decydować o cywilno-prawnej osobowości dziecka /ucznia/ przez zmianę imienia z męskiego na żeńskie wyraźnie  skonfliktowane z jego biologiczną płcią, bo to bezprawne i demoralizujące.

Moje „zagniewanie” dotyczy też wypowiedzi dyrektora szkoły tak zacytowanego w GW:

„Rolą dyrekcji i grona pedagogicznego w szkole jest stworzenie przyjaznego środowiska, wspierającego edukację i zdrowy rozwój dzieci. I taka właśnie jest nasza szkoła – wspierająca i otwarta” (GW z 9 kwietnia) – oznajmił dyrektor szkoły.

Obecny bałagan w sferze stosunków prawno-ustrojowych w Polsce jest przyjmowany na świecie ze zdziwieniem.  Ten incydent zbiegł się z „rewelacjami” ministra edukacji i nauki p. Przemysława Czarnka, autora Narodowego Programu Kopernikańskiego gdzie – wg portalu OKO.press – planuje się zastąpić Polską Akademię Nauk. Zaniepokojonej tym Akademii minister odpowiada, że takiego planu nie ma, niepokój jednak pozostał i mocno zajmuje opinię publiczną.

Analizując przyczyny tego zamieszania wokół reform ustrojowych „dobrej zmiany” w Polsce głos zabrał pisarz Mariusz Ziomecki pisząc dla GW taką polityczną refleksję:

Lubię to! Skomentuj87 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo