35 obserwujących
1958 notek
1312k odsłon
  84   0

Wiara i tęcza instrumentem politycznych gier

Wiara i tęcza instrumentem politycznych gier

W jakim historycznym miejscu jest współczesna cywilizacja kultury Zachodu dokładnie nie wiadomo. Odpowiedzi jest tyle ile religii i obozów politycznych /partii/ „właścicieli” absolutnej władzy nad ludźmi, którzy w swojej zbiorczej masie służąc im za zwykłe tworzywo /materię/ „obrabiane” na potrzeby wyborów pozorujących dawstwo demokratycznego mandatu rządzącym.

Ów ceremoniał wyborczy zwany w kulturze Zachodu demokratycznym dawno umarł, a zastąpiono go populizmem, sprytnym politycznym narzędziem propagandowym zastępującym „demokratyczność obywatelską” na „dobrobyt społeczny” przyjmowany nie jako wynik owoców pracy lecz jako dar dobrotliwej władzy zatroskanej stopą życiową społeczeństwa.

Gdy się zagłębić w historię demokratycznej ewolucji praw obywatelskich i pracowniczych łatwo dostrzec, że głównym tłem przemian była humanizacja życia i warunków pracy.

Warunki pracy ucywilizowano normami czasu pracy i wypoczynku /urlopy/ dostosowanych do sprawności ludzkiej psychiki i fizjologii. Zaś normy obywatelskości sprowadzono do wolności przekonań i poglądów, które kształtowały świadomość obywatelską jako podstawowe ogniwo rozumienia uwarunkowań społeczno gospodarczych w życiu ludzi, jako filaru sprawstwa demokracji obywatelskiej współodpowiedzialnej za ład ustrojowy w państwie od samorządów terytorialnych po całe państwo jako ojczyznę wszystkich obywateli.

Populizm wyeliminował ze świadomości społecznej Zachodu owe żywotne „cnoty cywilizacyjne” spychając inicjatywy społeczno-gospodarcze w obszar obyczajowo kulturowy, arenę sporów światopoglądowo kulturowych sfery ludzkiej intymności seksualnej wynoszeniem jej do najważniejszych ludzkich potrzeby dalekich od tych prawdziwych, niemiłych władzy, jak na przykład publiczna opieka zdrowotna czy klimat.

Na Zachodzie zjawisko obyczajowości seksualnej zostało politycznie ożywione sławetną uchwałą z 1973 r. Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego usuwającą homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych i emocjonalnych, co zapoczątkowało powstawanie zrzeszeń i ruchów osób homoseksualnych z intencją zrównania ich homoseksualnych związków ze statusem małżeństw heteroseksualnych.

Tak powstał ideologiczny spór środowisk obyczajowo liberalnych ze środowiskami ucywilizowanej wcześniej struktury małżeństw, jako związku kobiety z mężczyzną, a w cywilizacji chrześcijańskiej wyniesiony do sakramentu religijnego.

Politycy sprytnie podsycając te antagonizmy skutecznie odwrócili gro społecznej uwagi od trudnych problemów bytowych i ustrojowych nakierowaniem społecznych emocji w obszar kultury obyczajowej.

Zachęcone liberalizacją prawa rodzinnego na Zachodzie zrównującego związki homoseksualne z heteroseksualnymi, a w wielu krajach już nawet do statusu małżeństwa, polski ruch LGBT /z wszelkimi odmianami/ wychodzi na ulice z politycznym żądaniem zrównania związku homoseksualnego ze statusem małżeństwa heteroseksualnego. Sprawujący władzę osiągnęli cel. Polityczne emocje sporu obyczajowego zmarginalizowały społeczne dolegliwości autorstwa rządu skutecznie przekształcającego państwo z liberalno demokratycznego na narodowo katolickie z gasnącą rangą pluralistycznego głosu opinii publicznej zastępowaną rządowo-klerykalną narracją z wyraźnie nacjonalistycznym tłem politycznym.

Układ rządowo-kościelny grzmi ostrą krytyką ruchu LGBT /tęczowa zaraza/, a ten odwzajemnia się masowymi marszami równości z niewybrednymi, antykościelnymi transparentami, a nawet /sporadycznie/ wtargnięciami do kościołów zakłócając rytuał mszy świętej.

Jaki piękny politycznie konflikt. Pluralizm diabli wzięli. Skłócone społeczności uruchomiły „rycerzy” swoich racji, bo oskarżać przeciwników o ideologiczny terror. Wicepremier polskiego rządu i szef obozu władzy nawoływał do tworzenia straży obrony Kościołów, a liderzy LGBT do pikietowania instytucji kościelnych zarzutami torpedowania praw mniejszości seksualnych i podsycania do politycznego /obyczajowego/ szowinizmu*.

O wadze problemu świadczy europejska awantura na tle uchwał wielu samorządów terytorialnych zabraniających na swoim terenie działania LGBT*, co narusza prawo unijne skutkujące wstrzymaniem dla tych samorządów unijnych subwencji.

O czym świadczy ten polityczny obraz polskiej sceny politycznej?

Łatwo dostrzec, że polityka obecnego obozu władzy w Polsce dąży do zastąpienia pluralizmu społecznego /symbol unijnego liberalizmu/ ładem społeczno-politycznym opartym na kulturze chrześcijańskiej i jej animacji ustrojowej w państwie. A to jest w wyraźnym konflikcie z ustrojowymi wartościami Wspólnoty Europejskiej, której zasady jednoznacznie obowiązują Polskę, co wprost wynika  z Traktatu akcesyjnego, którego zaakceptowanie było warunkiem przyjęcia nas do UE.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo