37 obserwujących
2066 notek
1341k odsłon
  60   0

Logika solidarności w świetle inteligencji człowieka

W mnogości istnień ziemskiej fauny człowiek umieścił się pośród naczelnych prymatem pierwszeństwa uzasadnianego przewagą swojej inteligencji nad resztą i szybko tego dowiódł podporządkowując sobie nieomal całą przyrodę.

Tysiące lat ludzkie liderowania naczelnym coraz mocniej dowodzi o daleko idącej niedoskonałości naszej inteligencji skoro sprowadzamy na Ziemię więcej nieszczęść niż dobra.

Już widzę oburzenie wielu czytelników z zarzutem, że prawię androny, bo wszechobecny postęp ratuję życie milionom ludzi. To prawda, jak to, że wiele milionów ludzkich istniej masowo to życie traci skutkiem inteligentnej broni masowego zabijania używanej przez jednych ludzi przeciw ludziom innym. Aktualnie ginie codziennie tysiące ludzi w zbrodniczej wojnie w Ukrainie. To dowód jaskrawy.

 Mniej jaskrawy /bez ofiar śmiertelnych/ występuje w pokojowych stosunkach pracowniczych i obywatelskich urynkowionych ongiś w gospodarce kapitalistycznej, a obecnie na fali populizmu przetransformowywanych w socjalne. Czyli państwo rozporządza transferem aktywów nie według udziału w ich wypracowywaniu tylko statystycznie „na głowę mieszkańca”.

Ideolodzy populizmu sprytnie skodyfikowali to rozdawnictwo terminem „solidarności społecznej”.

Łatwo zauważyć, że intelektualny kapitał ludzkości nie znalazł żadnego – jak do tej pory – remedium rozstrzygającego problem tzw. społecznej sprawiedliwości bytowej satysfakcjonującej społeczeństwa bez roszczeń o klasowo środowiskowe zróżnicowanie.

Zafrasowany tym problemem Marcin Kędzierski (Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego) napisał obszerny artykuł pt. „Kraj o zmierzchu” /TP nr 33 z 14 sierpnia/ z przyganą dla naszej państwowej cywilizacji za mało /jego zdaniem/ sprawiedliwej w dziele redystrybucji dochodu narodowego, z bezpośrednim wpływem na dochód poszczególnych członków społeczeństwa.

Krótkim, uniwersyteckim wykładem autor przybliża czytelnikowi historię ewolucji ustrojów politycznych państw od roli legislatora praw politycznych i bezpieczeństwa do roli koordynatora ludzkich zachowań: rynku oraz społeczeństwa.

Gro treści autor poświęcił krytyce urynkowienie pracy wyrokując, że to państwo powinno mieć prymat nad rynkiem /całościowo/, a nie odwrotnie.

Przeciwko urynkowieniu stosunków gospodarczych autor przytacza modne w populizmie przykłady:

„W ten sposób Polacy zostali np. pozbawieni sprawnego transportu publicznego poza dużymi miastami, na podobnej zasadzie państwo od lat toleruje też umowy śmieciowe”.

Tutaj wracam do problemu ludzkiej inteligencji. Powyższy argument przytoczony przez autora publikacji jest klinicznym /bez mała/ dowodem zaniku inteligenckiego pragmatyzmu na rzecz wyjałowionego intelektualizmu wypieranego przez powszechny „pijaryzm” /PR/ prostacki instrument społeczno-politycznego populizmu stosowanego w polityce i /niestety/ w publicystyce.

Intelektualnie populistyczne prostactwo tego cytatu polega na atakowaniu wysoko cywilizacyjnych cech rentowności pracy ludzkiej /przeciwstawne ludowemu porzekadłu „głupiego robota”/ i demokratycznej legislacji wolności form zatrudnienia, które przypominam:

*Pracownicze formy zatrudnienia

Polegają one na zatrudnieniu w ramach stosunku pracy. "Podlegają one przepisom kodeksu pracy oraz innym przepisom regulującym kwestie prawa pracy."[1] Wyróżniamy umowy pracownicze takie jak np.

"na czas określony, na czas nieokreślony, na okres próbny, na czas wykonania określonej pracy, powołanie, wybór, mianowanie, spółdzielcza umowa o pracę."

*Niepracownicze formy zatrudnienia

Niepracownicze formy zatrudnienia polegają na zatrudnieniu na podstawie umów prawa cywilnego lub prawa handlowego. Do nich możemy zaliczyć między innymi:

• umowę zlecenie,

• umowę o dzieło,

• umowę agencyjną,

• umowę o pracę nakładczą,

• umowę o zarządzanie,

• samozatrudnienie.

Populiści „pałający” miłością do świata pracy wkroczyli /z butami/ w rynkowy obszar niepracowniczych form zatrudnienia dezawuujący umowę zlecenie /nie pracownicza/ infantylnym określeniem „umowa śmieciowa”, czyli iście socjalistycznym atakiem na demokratyczną wolność /wolnorynkowość/ porozumienia stron, co do formy i warunków pracy.

Ta najbardziej rynkowa forma zatrudnienia okazała się wdzięcznym, politycznym polem socjalnego populizmu zwalniającego pracobiorcę z troski o swoją przyszłość dbaniem o ubezpieczenie emerytalne oraz zdrowotne przerzuceniem go /tego dbania/ przez państwo na zleceniodawcę zlecenia przymusem takich ubezpieczeń.

To jest właśnie spełnienie populistycznego postulatu państwowej ingerencji w rynek pracy.

Przypomnę, że socjalizm był bardziej antyrynkowy, bo wprowadził obowiązek pracy i rynek pracy zamknął. Populiści /zmodyfikowane określenie socjalizmu/ sięgają po te wzory.

W kwestii transportu publicznego zarzut autora jest jeszcze bardziej niepoważny. Przyczyną urynkowienia tego transportu były straty nie do udźwignięcia przez sektor uspołeczniony /państwowy i samorządowy/. Autor pomija, że nie ma zakazu wprowadzenia takiego transportu. Są przecież samorządy, utrzymujące go dopłatami z budżetu.

To samo dotyczy państwa. Po co państwo zawęziło oddziaływanie PKP? A po co rozszerza oddziaływanie ORLENU? Dlatego, że to pierwsze było mocno deficytowe, a to drugie wybitnie dochodowe.

Autor oskarża wręcz gospodarkę rynkową o wszystkie kryzysy tego świata takim podsumowaniem:

„Czy odpowiedzią na współczesny kryzys może być powrót do państwa? Czy to w nim należy upatrywać nadziei na przeciwwagę dla kapitału? Czy współczesne państwo potrafi zapewnić równość i sprawiedliwość, rozumianą jako równość wobec prawa i równość szans? Czy jest w stanie dostarczyć odpowiednią liczbę usług publicznych wysokiej jakości?”

www.tygodnikpowszechny.pl/kraj-o-zmierzchu-177364

Moją ripostą na tak postawione pytania jest odpowiedź: Państwo nigdy tego sprawiedliwie nie zapewni! TO MOŻE ZAPEWNIĆ WYŁĄCCNIE WOLNY, KONKURENCYJNY RYNEK! Co udowodniła historia słusznie upadłego socjalizmu.

Na koniec autor apeluje: „było by dobrze gdyby elity polityczne – nie tylko polskie – wreszcie to zrozumiały.”

Zmartwiony odpowiem, że powyższy apel ma w Polsce dużą szansę być zrealizowanym – wszak eszystkie reformy polskiego rządu są bliskie spełnienia wniosku autora akcjami centralizacji państwa, co z natury rzeczy jest wybitnie antyrynkowe.

Tak więc propozycja zastąpienia gospodarki rynkowej populistyczną utopią jest w Polsce bliskie spełnienia.

Resume: Ani tragedia wojny w Ukrainie ani promowanie powszechnego populizmu nie byłyby możliwe gdyby nasza inteligencja była pozytywną cechą ludzkości? Ale nie jest!


Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale