Szkoda, że pan Jarosław Kaczyński razem z partyjnym sztabem PiS zapomnieli o swojej przedwyborczej diagnozie z 2015 r., że spółki skarbu państwa to ewidentne zło moralne, bo są instrumentem demoralizacji elit rządzących rozdawanymi synekurami posad w spółkach SP swoich partyjnym „druhom”, dla których nie starczyło posad rządowych.
„Teraz, k…, my” – krytykował 19 lat temu Jarosław Kaczyński apetyt działaczy AWS na państwowe stołki. Dwa lata temu narzekał na panoszącą się w Polsce korupcję, nepotyzm i kolesiostwo. Dziś opłacane przez podatnika posady dostają działacze PiS i ich bliscy, co tak uzasadnia prezes PiS:
„Jarosław Kaczyński bez ogródek wyjaśnia politykę kadrową w spółkach skarbu państwa w rozmowie z "Gościem Niedzielnym". Lider partii rządzącej twierdzi, że "kategorie merytoryczne" przy doborze pracowników nie sprawdziły się i teraz w państwowych firmach "mianujemy ludzi bliskim nam środowisk, którzy realizują nasz program".
W żadnej innej dziedzinie PiS nie działa tak sprawnie. „Newsweek” opublikował nazwiska 200 działaczy PiS, ich bliskich i znajomych, którzy zdobyli nowe posady w ramach dobrej zmiany.
Najnowszym takim wydarzeniem jest przejście pani Małgorzaty Sadurskiej z szefowej Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy do państwowego ubezpieczeniowego giganta PZU na stanowisko członka zarządu z ogromną pensją ok. 90 tys. zł miesięcznie (ponad 4000 zł dniówki!), służbową limuzynę BMW serii 5 i służbową kartę płatniczą - to jak wylicza RMF FM, część uposażenie jakie zyska Małgorzata Sadurska.
Na całym świecie jest podobnie. Urzędy, instytucje, podmioty gospodarcze, itd., podporządkowane rządowi (państwu) są rezerwuarem posad do rozdawania funkcjonariuszom partii rządzącej i ewentualnie jej koalicjantom w nagrodę za lojalne trwanie przy partii i polityczne posłuszeństwo.
Ten mechanizm przyciąga do partii bezideowych koniunkturalistów i karierowiczów słusznie spodziewających się sowitej nagrody po zdobyciu przez partię władzy.
Jest to wybitnie destrukcyjny system sprawowania rządów w państwie, wyjałowionym z kadr politycznie ideowych w realizacji zadań państwowo twórczych zastępowanych serwilizmem osobistych korzyści wyzutych ze zdolności przeciwstawienia się partyjnemu kierownictwu i ich najbardziej drastycznym błędom w sprawowaniu władzy.
Z tego zaklętego koła - współzależności beneficjentów władzy nagradzanych za wierność partii rządzącej i jej kierownictwu - jest tylko jedno wyjście: pozbawić polityków rządzących w państwie ich wpływom na gospodarkę sprywatyzowaniem wszystkich podmiotów gospodarczych (z nielicznymi wyjątkami militarnego bezpieczeństwa państwa) tym samym skutecznie odciąć ich od dysponowania tysiącami lukratywnych posad-synekur, którymi nagradzają swoich bezkrytycznie posłusznych „miernych ale wiernych” wykonawców programu rządzących partii. Każdego programu nawet takiego co Polsce szkodzi.
To jest jedyna gwarancja wyeliminowania z polityki owych zimnych i wyrachowanych „miernych ale wiernych” karierowiczów, którzy bez widoków na owe lukratywne państwowe synekury natychmiast z polityki „odpłyną”.
Ten skuteczny mechanizm wyeliminuje z polityki „karierowiczów”, uwalniających miejsce dla polityków prawdziwie zainteresowanych dobrem państwa (a nie osobistymi korzyściami) i przymuszenie kierownictwa tego państwa do powierzania ważnych funkcji państwowych polityczno-państwowemu korpusowi zbudowanemu z kadr państwowo-patriotycznych pozbawionych chciwości i dogmatycznego fanatyzmu wyłącznie jednopartyjnej idei.
Stan państwa pilnie wymaga takich reform.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)