807. Migawka z Magdalenki
Zdjęcie. Wałęsa, Mazowiecki, Michnik, wznoszący kieliszki w toaście w towarzyskim towarzystwie towarzyszy. Odrażające. Dla mnie, a podejrzewam dla pokolenia młodszych Polaków tym bardziej, jako że sugeruje to ni mniej ni więcej, tylko to, że więcej tam się piło jak rozmawiało. A jacy uszczęśliwieni...a to przecież komuniści rozgrywali tam karty i partię. Sami pili dla poprawy humoru, a im lali – dla uśpienia czujności i „ugłaskania”. Jak już czołgi, kałasznikowy, ZOMO, odpadły. Tylko co, zaraz mnie tu zakrzyczą, że to picie, to – polska racja stanu. Racja, zapomniałem. Tylko dodałbym: stanu nieważkości. Prawda jest bowiem taka że dobijający się tam o władzę wzięli, nie to co chcieli, tylko... to, co im dano. Najgorsze jest jednak w tym wszystkim to, że w obozie solidarnościowym uchodząca władza miała swoich popleczników, lub po prostu swoich. I tu, wbrew pozorom, nie biłbym wcale w Wałęsę. W Michnika.
I tym oto mało opty...
17.09.08


Komentarze
Pokaż komentarze (2)