beautyfool beautyfool
90
BLOG

100. Poemat o korupcji z 2000 roku

beautyfool beautyfool Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Kompaniera  Listopad 2000

 

Piszę trzynastką, godną Mickiewicza strofy

Bo i problem się zrobił ogólnonarodowy

Gdy trzynastkę przekroczę, to ja nic nie spaczam

Jeno temu, że daleko jest mi do Tułacza

Tak – trzynaście- czternaście weźmy oscylację

Inna sylab liczba dałaby perturbację

Choć dla rangi zjawiska najbardziej właściwa

Byłaby stusylabowa (i tłusta) kursywa

Nadto, sama trzynastka, pechowa, mogłaby

Z lekka zatrzeć obraz, zataić, skryć powaby

Naszej damy – korupcji (pierwszej damy świata)

Co nie tylko w Polsce wszechmocna i bogata...

Trzynastka mogłaby nie oddać pełni wdzięku

Tej pani, z którą każdy naród ma na pieńku

Przepraszam, że popełniam coś, co jest namiastką

Lecz różnię się od Wieszcza (nie umiem wciąż trzynastką)

By nie zarzucił nikt podszycia, mam czternastkę.

Trzynastka, że pechowa, to mogłoby się fiaskiem

Skończyć dla korupcyji, a ja ją chcę ukazać

Udzielić audiencyji, by plamę mogła zmazać

Bo korupcyja sama, nie robi nic, ot, czeka

Aż przyjdzie taki blamaż.

                                        Kto?

                                               Człowiek do człowieka (!)

 

Jedno mówią, drugie robią, nastał czas przytupcji

W Polsce, nawrót Ponińskich, liderów korupcji

Nasz proto-plastyk (ręce plastyczne i lepkie)

Dygnitarz, miodziarzem zwany, postury krzepkiej

Co jako proton rzeczy, choć się mocno jawi

Nie pierwszy w rzemiośle zda się nogi postawił

(patrzcie, jakie w relacji to przewrotno-świnne

Nogi, nogi (!) wstawione, tam gdzie ręce winne )

 

W Polsce wcześniej była siła, moc, korupcników

Z litewska. Po polsku, naszemu, łapowników

W kraju od morza do morza, mocno rozśpiewanym

(lepiej od Italyi) korupcyj były łany.

 

Nigdy własnej przeszłości nie trzeba się zapierać

Stąd korupcja mir u nas ma, jako kompaniera

Dystyngowana, finansowo niezależna

Zawsze pachnie mamoną, lubi nawet kto nie zna

A te przysłowia polskie, staropolskie także

Kto nie smaruje ten nie jedzie (no a jakże)

Są nam wykładnią w naszych nowożytnych czasach

Mądrość narodu kwestionować? – Z jakich zasad?

 

Dziś znów korupcja mocno umysły rozgrzewa

Więc i mnie tak rozgrzała, że jej pean śpiewam

Idzie korupcja, nie wiem, kryć się i się chować

Czy się witać i objąć, może ucałować?

A jak się przez to znajdę, razem z nią, na ławie?

Przyznam szczerze, to nie byłoby za ciekawie

Korupcja, cóż, wiadomo, miraż, się wyśliźnie

A mnie tam za nią jakiś, sędzia w uszy gwiźnie

A zrobić sąd i ją oskarżyć, dajmy na to?

(tu popróbuję wystąpić jako narrator):

Prokurator skarży, lecz marnie coś, piskliwie

Spogląda na korupcję przy tym dosyć chciwie

(w miarę nieznacznie) ze względu na urząd, który

Nie ma tej legalności, co klan adwokatury

Żeby ją uniewinnić, kwestia, by ustalić

Jaki procent zysku (znanego) ma odpalić

Jak już da co trzeba, adwokat: mam, da słowo

To dalej, sprawnie pójdzie pocztą pantoflową

Choć niby sprawiedliwość na korupcję dybie

Najlepiej jak ta zrobi sobie w niej siedzibę

Formalnie, wynajmie apartament czy alkowę

I będzie mrug, jak w piwie, że „bezalkoholowe”

Mówię – wynajmie niech, lecz szósty zmysł mi prawi,

Że ma już pomieszczenia tam, i je poddzierżawi

Innym pod – korupcjom, też da rekomendację

Bo w tak szacownym gmachu, niezbędne koligacje

 

Sprawy (duży zabór) widziane w sądach chętnie

Bo do pozycji przy nich można dojść majętnej

Przymierza wziąć niejeden, by przyciąć na boku

Cichcem lub legalnie, (ugoda do wyroku)

Tu prekurs Sita dała, ugodę zrobiła

I jeszcze w telewizji się z tym obnosiła

Mało przytomnie, bo na milę widać panie,

Że kesz tu wzięty za, wyroku ugadanie

Tyle, że inni wzięli wpierw, ją dali potem

Żeby zrobiła za nich tę czarną robotę

Tak widać jedni od myślenia i od brania

A drudzy (głupsi już) od karku nadstawiania-

Lecz, by się jeszcze afiszować w telewizji?

Z czymś oczywistym tak? Do mediów? Błąd w decyzji

Lecz kto wystąpi jawnie przeciw trzeciej władzy

Wszak może wszystko, skazać, na wieki osadzić

Jest niezależna (?) niezawisła (?) nikt nie wątpi

Temu dziennikarz woli pola tu ustąpić

Potem pytania modne: W Polsce temat tabu?

Lecz nie wychodzi nic realnie z tych nagabów

Kto za cenzurą tęskni? Gdzie wolności słowa

Granica? To próbują właśnie rozszyfrować

Różnie wygląda rzecz w kolejnych wypowiedziach

Lecz marnie, tak ogólnie, - kiks, ucho od śledzia.

Światełko jest w tunelu, jaśni obraz smutny

Że nie ma już tematów – tabu absolutnych:

„Ze słodką minką harcerz czternaście milionów

Dolarów wziął, leciutką ręką pożyczonych

Potem skroili parę firm z mistrzostwem krawców

I, zda się, kesz, powrócił znowu do wydawców”

To nie korupcja, kradzież to z państwowej kasy

(co mają przyćmić, skryć, firmowe „obertasy”)

Jest w „Polityce”, z piętnastego kwietnia, strona

Gdyby cenzura była, na śmierć przeznaczona

A tak ostała, bardzo smutno się to czyta

Kwaśno, bo kwaśna dzisiaj jest Rzeczpospolita.

 

Defraudacje i „nietrafione inwestycje”*          *-oficjalne tłumaczenie Kwacha

To wszystko w Polsce wieloletnią ma tradycję

Koncesji więcej im, i wszelakich zezwoleń

Tym większe do popisu dla korupcji pole

Najlepiej bezrobotni, poza podejrzeniem

Bo z czego da coś ktoś, kto nie ma na jedzenie?

I tu ratunek jest, korupcja się ulotni

Jak cały naród nasz, się stanie bezrobotny

Co, jeśli w tempie pójdzie, które się nie zmienia

Nastąpi prędzej niż by, byłyby życzenia

 

Ktoś tam wydziwia, korupcja choroba władzy

Jest wolność słowa (a więc, władzy trzeba kadzić)

A nie podcinać tu, wysiłki naszych braci

Niech choć przynajmniej się, część władcza się bogaci

Ale receptę mam, tu, drugą, na korupcję

(znaczy jak zwalczać, mi się czasem nie pogubcie)

konkretnie, wiem, jakby ją zmniejszyć o połowę

to jest najprościej, starczy mi zaapelować

by ci, co biorą, brali tylko pół co dają

i załatwione. Oto jak się rzeczy mają (!)

„Korupcja w Polsce spadła o 50 %”

(by wiarygodniej było, niech napisze docent)

Ja tam nic nie chcę za recepty wymyślone

Choć, jakby coś, to mam kieszenie uchylone

Jestem normalny człowiek, prawy, mam być gorszem

Od tych co mercedesem jeżdżą albo porsche’m?

Nie jestem drogi (jeszcze) mogę więc pójść w górę

A jak się dopnę, zmienię tam infrastrukturę

Swoich po bokach, żeby były tam pokrycia

I jak to mówią, czas nam, żeby użyć życia

 

U nas korupcja wzięła firmę ochroniarską

Od tego czasu trzyma się, nie powiem, dziarsko

Nie wyląduje teraz prędko gdzieś na drzewie

Póki tej firmie, grubszej kasy nie da przewieść.

Skorumpowani, - mówią, że są ci, co biorą

Lecz tak naprawdę przypisują amatorom

Owe imiona własne, bowiem zawodowcom

Trudno dokleić etykietkę tak stanowczą

Zresztą uważać trzeba na pozycję, zdrowie

Pomyśleć razy dwa, nim raz się tu co powie

 

K., jaka by nie była, syta czy nie syta

Zawsze ma tę przewagę, dojście do koryta

Jak nie ma z jednej, to ma zwykle z drugiej strony

Kto nie dostrzega, widać zapłon ma spóźniony

 

Nie sztuka sprzedać cosik poniżej wartości

Różnicę na pół zdzielić i tak to uprościć

Zyskują obie strony, dokładnie to samo

A jak dziennikarz chlapnie i zapachnie plamą

To chemii w sukurs idzie wierna parantela

Wszak plamy są od tego aby je wybielać

No problem, załatwione, jeden kontrartykuł

Zamydlą oczy w drugą stronę i po krzyku

To chemia dziennikarska, al-chemia prawdziwa

(kto dobrze piórem włada – ten się naigrywa)

kiedy jest polemika i skaczą do oczu

to jeden (gdy) krytykant, drugi, zawsze oszust.

 

Doradztwa finansowe, kiedy „radca” łasy

Doradza, jak by uszczknąć pieniądz z państwa kasy

Tu najbogatsi popis dają, co coś znaczą

Maluczki płaci stale, oni, nic nie płacą

Małemu na doradców groszy (?!) już nie starcza

A tam, wiadomo, jest potęga gospodarcza

Uników, kruczków, tam wynajdą zawsze setki

By ten podatek, w kosztach nie przerósł skarpetki

A jeśli koszty większe – zrobi się niż zyski

To państwa skarb najwyżej tutaj ma – utyski

Ale po cichu, bowiem prawnie wszystko w zgodzie

Taki „wycieków” w Polsce obraz jest na co dzień.

Wiadomo, zawsze było, jest, że ogół traci

Gdy jeden „przedsiębiorczy” mocno się bogaci

Jednakże przedsiębiorczość ta się w życiu liczy

I dobrze jak kto w sobie ma, zdrowy praktycyzm

 

Wszyscy dobrze znają zakupy „na patencie”

Wybierane najgorsze, najdroższe licencje

Kiedy państwo z kieszeni podatnika płaci

Bajoński sumy, aby ktoś mógł się wzbogacić –

Czy w robotach publicznych, wybór oferenta

Który o decyzjantach najlepiej pamięta

Sprawy proste, czytelne, aż nadto widoczne

Tylko podlegli patrzą, tak, by ich nie dostrzec

Bo, układ na układzie, układem podparty

A to finanse państwa, a nie - wolne żarty!

 

Tylko ręce zaciera z wyżyn korupcyja

Z wysokości łaskawie poczynaniom sprzyja

Czasami się wzdryga, że to może żałować

Bo tu mogą ją bardziej (niż jest) zdeprawować

 

Sypać na łby popioły z sodą (oczyszczoną)

Żebym ja poeta, za was wstydem nie płonął

Idzie w krok czas oczyszczeń, kto fabrykę sody

Ma, ten w kraju będzie, największe miał dochody.

Popiołów, by w bród było, zaistnieć de novo

Niejeden spali niejedną książkę podatkową

PKB wciąż mizerny, do szczęścia daleki

Bo albo nie dopłacą, albo są wycieki

Jeśli taki stan rzeczy potrwa u nas dłużej

Gatunek odrębny stworzy w literaturze.

 

Po prawdzie, w wyższych sferach, odpowiedzialności

Przeniesione do stanu – wyższej konieczności

Trybunału – Upomnień, co ma w swym zestawie

Para kary, najwyższe, najlepsze w naprawie

I sądzący tam, wcale nie muszą się starać

By ukarać tak kogoś, żeby nie ukarać

Lecz to nie dla maluczkich, ten porządek nowy

Dla maluczkich jest długi, areszt tymczasowy

A tam NIK, Organy, jakby były w odstawce

NIK – nikt. Sąd koleżeński ledwie ściga sprawcę.

 

Puknij w stół, a władza z pewnością się odezwie

Tak to plotą w anty korupcyjnej odezwie

Błąd, w projektach ustawa, ustawa czyszcząca

Ustawy z przepisów korupcję wspierających

Kruk siostrzany, teraz oto, zrobi się wyścig

Patrzcie, czego to człowiek zdolny nie wymyśli

Ma ustawa być, inne czyszcząca ustawy

Z przepisów dobrych dla korupcji. Nie ma sprawy

Jużem w „Balu w ogrodzie” się wyraził słowy

Nie ma w żadnym narodzie, rączek teflonowych

Ale, o ile tak ważne idą w ruch projekty

To, wstrzymam swe słowa, uruchomię obiektyw

Może sen rąk czystych nareszcie mi się ziści

(o ile tej ustawy kto z ustaw nie wyczyści

nie ubezwłasnowolni, dając jej poletko

małe, wycinkowe, gdzie orze się nielekko

i cały efekt starań, które ktoś, jam, włożył

okaże się zaledwie naprawą kropli w morzu).

 

 

K., jaka by nie była, syta, czy nie syta

Zawsze ma tę przewagę dostęp do koryta

Jak finansować partie, kampanie? Z budżetu?

Czy też dać ulgę firmom, wspierającym je tu?

Spędza sen z powiek politykom, wspólna zmowa

Więc głowią się jakby, to zalegalizować

-        Płace dla polityków to problem złożony

Mój pomysł, żeby żyli z korupcyj – ujawnionych

Byłaby chęć wtedy, by tropić je i ścigać

Oj ciężko byłoby korupcjom się wymigać

Do podziału – złapana, plus przepadek mienia

Czyż można w kwestii pensyj lepsze mieć życzenia?

Jest akcept! Jest! Dosłowność: my lub ona (w haśle)

Odtąd polityk będzie, żył jak pączek w maśle

Już słyszę akceptantus, owacjon, to hip – hurra!

Oklasków burza duża (ta druga natura)

Tu nie może być trzecie, jakże by inaczej

Umrą z głodu, lub staną polityczne dacze.

Roczek minął i żyją, pro publico bono

Z czego? Jak korupcji żadnej nie ujawniono

Wniosek się nasuwa (autor nieustalony)

Że owszem, żyją z korupcyj, lecz – nie ujawnionych!

Tak wraca stary wniosek, szary, tuzinkowy

Jak chcemy coś naprawić, róbmy to od głowy

Co do dacz, stały, stoją, będą stały nowe

Bo to nadpolityczne, nadpokoleniowe

To nie dzieli a łączy. Daczowska społeczność

Nie oskarży, nie wskaże się palcem – przez grzeczność

Lecz cóż tutaj wymagać, powiem, od padalcy

Jak wiadomo z biologii, wąż ów nie ma palcy

Tak w temacie – korupcja, temat wyczerpany

Kto odpowie za afront? Niżej podpisany.

Żeby się miało skończyć niesmakiem i kwaskiem

Nie podpiszę, choćby mnie, prasowali żelazkiem

 

Mówią pospolitasy: korupcja się szerzy

Ustalić skąd, z jakiego gniazda i uderzyć

Ryba od głowy się psuje, jak ktoś wymyślił

Lecz w łeb nie palnie sobie sama, jeśli myśli

A myśli, i to niewątpliwie, najwyraźniej

Wystarczy spojrzeć na, wykrywalności wskaźnik

 

Ach gdzież on, gdzież on, gdzież on, uwaga mi umyka

Rozpraszam się, bo nie ma, popatrzcie! Brak wskaźnika!

Więc nawet na wykresie nie można się tu oprzeć

A jednak jest, istnieje, bez wykresu, samotrzeć!

Dowodu jednak na to, naukowego nie ma

Fantazja, cyganeria? – Cygaństwo! Sic! Bohema!

 

Antykorupcyjny ma u nas powstać kodeks?

Kto się na to nabierze, pokolenie młode?

Urząd antykorupcyjny, o!, czy z nawróconych?

Telefon, gotowy, by wysłuchać skruszonych

Co najczęściej skruszeni swym własnym postępkiem

Denuncjują sąsiada, anonimu półgłębkiem?

Nie rozwiążą problemu, ni ustawa co kracze

Że to oko wykole, bo będzie inaczej

Dobry byłby (krok naprzód) przykład ze stolicy

Tam wiadomo, że siedzą, ci, przyzwolennicy

Raporty o korupcji? – Ekwilibrystyka

Tematu nie dotyka i nic nie wynika

Powtarzam, tu, satyryk, jedno jestem mocen

Obniżyć wam korupcję o 50%.

Skuteczność tak pół na pół, to trzeba założyć

Ale dobre cokolwiek, Kraków z miejsca stworzyć

Chcielibyście Panowie ? (o ile byście chcieli)

Aktualnie z korupcji trzech na dwóch się wybieli.

Taka prawda złożona, że aż drapię się w głowę

Może jakieś zakazy, anty urojeniowe ?

Czy anty postaciowe, leczyć, kto złudy się boi

Kogo ? Mnie, K., czy naród ? Komu w głowie się troi ?

Trzech na dwóch, to doprawdy, przerost matematyczny

To nadaje się tylko do wyjaśnień publicznych

W ścisłym gronie, wiadomo, każdy bluesa czuje

Lecz że w nim często trzeci, też logika szwankuje

Zakazy, by nie przeszły w anty pokoleniowe

Albo jeszcze, co gorsza, w te – te, anty ciążowe

A tete, bo by była awantura i chryja

Rzec najtrafniej: to jakby wsadzić w mrowisko kija

Trzech na dwóch się wybieli, widać że niedogodność

A więc może by jednak ograniczyć tę płodność ?

(tryumf antykoncepcji w przyszłościowej koncepcji)

Niechby szczezło to, zanim, jeszcze zdąży się zasiać

Rolnik może powiedzieć tu: ja sobie wypraszam

Lecz co rolnik, jak tutaj przy właściwej proporcji

Możem sprawnie rozwiązać i nasz problem, aborcji

Odpadnie też K.- nagminność (z okazji skrobanek)

(ginekologi i samce, macie przerypane)

Stop orkiestra ! Przeciw staną, niech z grubsza wyliczę:

Cały ród męski, oseski i byłe dziewice

To pierwsi-lepsi z brzegu. Mało ? To wam dołożę

Niewierni-wierni, wszyscy, co wpadli tu w psychozę

Tak, że z antykoncepcją, sprawa celnie chybiona

Już widzę więc jak tulą, ją, (korupcję) do łona

Że trzech na dwóch nie płaci, U. Skarbowy się sierdzi

Jednak biorąc powyższe, wiem, że nikt nie zatwierdzi

Powiedzą, że zysk mamy, a jakże, w tym praktyczny

Bo trzeci tworzy przecież, nam wyż demograficzny (!)

A jakże by inaczej ! W Rajchsracie (już mówiłem)

Jak okiem... same samce i trzy dziewice (byłe)

jest jeszcze parę innych (muszą być, jak poczęte)

te, chociaż zasuszone, mam lustrę, że nietknięte.

Najbardziej tu głosować (donośnie i piskliwie)

Będą te nieskalane (dotknięte a cnotliwe)

Tak z góry już wiadomo, kto wygra, prawda czyja

Sam zgadzam się, bez wyżu, się naród nie rozwija

Tak trzeci z korupcyją, za zgodą, robi sztamę

Żywy fatam-organizm, hologram z hologramem

Niepewny los abstrakcji ? Przeciwnie, niezniszczalny

Pewniejszy minus w kasie, niemal niepodważalny

Jak widać, bez korupcji nie da się szczęścia dopiąć

Bądź z nami, bo bez ciebie, bez, życie jest utopią.

 

Gdyby troszkę poważniej nad tym się zastanowić

Co ma orzec satyryk, co rzec ma narodowi.

Słabej władzy to wina, niestałości stanowisk

Nie wie, czy się utrzyma, chce się prędko obłowić

Wykształciła się kasta polityków na szczycie

Co z polityk zrobili, sobie sposób na życie

I nie tylko na szczycie, i miejscowe kacyki

Wiarołomstwo i korzyść wniosły do polityki

Lezą, gówno do gówna, byle wspólnie zaistnieć

Liczy się tu i teraz, wszystko inne jest mgliste.

Widać takich gołymi, bez prześwietlań, oczami

A kto walczy z korupcją? Ja wam powiem, ci sami.

 

Tak się wszystko rozprzęgło, czy ta garstka na szczycie

Zrobi wreszcie porządek, póki trzyma prawicę?

Na nic zdyscyplinować, nie ma miejsca w szeregach

Kto podlegał, a nagle, nie chce, bo nie, podlegać

Musi naród dać pełnię władzy swoim wybranym

By nie byli na sojusz z jakimś kundlem skazani

Oto słowo naczelne, wykwit słownej erupcji

Silna władza, stabilność, będzie koniec korupcji.

 

W wierszu mym są dwie rady, przewrotne, w strofach liryk

Wybaczcie, jam nie cadyk, nie uczony, - satyryk.

 

Maj 2000

P.s.

 

Poznajmy internacjonalne ABC:

„Korupcjoniści wszystkich krajów łączcie się”

 

to najtrafniejsze przekształcenie ha-ha-słowe

w czasach przekształceń, inne bije nam na głowę

trafienia procent sto, a nawet sto czterdzieści

lecz, w którym miejscu w wierszu mamy je umieścić?

Konkretnie, przy zawodzie którym czy profesji

Ja zmilczę, niech czytelnik sam to tu określi

Gdzie najwłaściwiej byłoby, najadekwatniej

Wiedzą (lecz nie powiedzą nam tu) dusze bratnie

Sposobu nie ma jeszcze, dobrać się do duszy

Więc żadna dusza (duch) nie wzruszy się, nie skruszy

I nie podpowie. Dalszy ciąg bezprzedmiotowy

Widać, nie materialny problem, a, duchowy

Lecz te rozterki tu nie mają nic do rzeczy

Korupcja bowiem nigdy się nie uczłowieczy

I zawsze będzie panią zwiewną i ulotną

Złudzeniem, na którym się (jednak) można potknąć

Mimo to, miraż, co finanse nam pomnaża

Sprawia, że człowiek go i lubi i poważa

Stąd moja mowa, czcza, bełkotna dywagacja

Gdy z krwi i kości jest, realna, akceptacja

Trzeba by akceptację najpierw wykorzenić

Aby coś drgnęło, aby coś w tym względzie zmienić

Tę akceptację, lub, jak woli kto, mendalność

(już samo słowo wykazuje jej trywialność)

Ścisłych powiązań sieć, - korupcji panorama

Nierozerwalnie wiąże wszystkich mocno – sztama

Jak walczyć mam, z fatamorganą, z tym oparem

Gdy przeciwstawić mogę tylko w prawo wiarę?

Do tego wiarę, rzekłbym, mocno nadszarpniętą

(tu kłaniam się sądowym decy – dyry – gentom)

Bo gdybym rzekł, gdzie to ABC mnie spotkało

Byłby skandalik, tudzież prawo by staniało.

 

Gdzie się obrócisz, K. ma zasięg i cię łapie

Jest w sednie, dlatego tak ciężko o terapię

Jak walczyć mi z korupcją, tą zmorą kaprawą

Kiedy do wsparcia mam upadłą wiarę w prawo?

Wiemy, przebrała w swych wyczynach wszelką miarę

Jednym za dopust boży, - innym bożym darem

I póki pogląd ów się nie ujednolici

To z wszelkich działań, koniec końców, będą – nici

 

Choć cicha, skromna, rzadko kiedy ujdzie sławie

Choć wiarołomna, zawsze ma oparcie w prawie

Podpowiem po tematu zawiłościach błądząc

By nie sądzili jej, co biorą (oraz sądzą)

I to mankament jest naczelny, generalny

Co sankcjonuje w życiu status jej normalny

Tu ABC środowiskowe robi zeza

Że wyszła na jaw jej podstawa i geneza

Żeby nie orzekł nikt że ja się tutaj czepiam

Biorę narkozę i wunschtraumem się pokrzepiam

We śnie sensowniej mogę walczyć z korupcyją

Tam nie posadzą za to mnie i nie zabiją

Już zacierają ręce, niech ten wierszokleta

Ten upierdliwiec, niech zapadnie w wieczny letarg

A ja obudzę się i na ziemię sprowadzę

Wunschtraumy są od spełnień, tyle tylko zdradzę

Przełożę je na niuansiki moich wierszy

Dla czarnej togi będzie to sen najczarniejszy

Wziąć pozostanie dla korupcji za pas nogi

Tak będzie spieprzać, aż się będą plątać togi

Od trzeciowładzy czmychnie aż do trzeciorzędu

Lub nawet czwarto-, co zależy od rozpędu

Kto ma, czy nie ma, na trzecio-czwartorzęd chrapę

Ten dyskrecyjnie sprawdza ile ma na zapęd

Tak zerkam, wiersz napędził ten dla wielu stracha

A ja spokojnie sobie piszę i się chacham

Na śnie polegać mogę jak na stu Zawiszach

A jak obudzę się, to drżą, co będę pisał

W wunschtraumach mych niespotykana siła drzemie

Sprowadzę więc, sprowadzę więc, ja je na ziemię

 

Pomysł końcowy, bombowy, mam na interview:

Kto się boi snu, mego snu, kto, boi się snu?

 

Listopad 2000    Listopad 2000    Listopad 2000

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

           

                       

 

beautyfool
O mnie beautyfool

z sympatiami dla prawicy, aktualnie neutralny. analityczny umysł, sprawiedliwy i trzeźwy w sądach i osądach, z humorem. Niezależny, nie ma dla mnie tematu - nie do ruszenia. mail: dilimp@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości