873. Kryzys /o/Światowy
Może i nie rozumiem zjawisk ekonomicznych. Inżynierii /majstersztyk-erii/ finansowej. Może. Jakiś bank amerykański padł. I na tym powinno się zakończyć. Ludzie którzy mieli zaciągnięte w nim kredyty powinni być szczęśliwi, że nie będą musieli ich spłacać, zaś ci którzy mieli ulokowane tam pieniądze, nieszczęśliwi, bo je stracili. Choć ci też w zasadzie powinni być szczęśliwi z tego prostego powodu że nie mają już co stracić. I koniec. Na tym wszystko powinno było się zakończyć. A tu kryzys. Światowy w dodatku. Teoretyczny. Bo praktycznie nie powinno go być. Dzięki kryzysowi, a raczej owemu „tąpnięciu bankowemu”, ceny benzyny i on, w Polsce dla przykładu, spadły o circa 1 zł, a gazu o 50 groszy. Relatywnie wszędzie tak samo, na całym świecie. Z powodu spadku cen ropy naftowej. Biorąc pod uwagę sprzedaż paliw, pieniądze które stracił ów amerykański bank, globalnie zostały na świecie odzyskane, po paru dniach sprzedaży paliw na stacjach benzynowych. Na dodatek, pieniądze owe zostały w kieszeniach obywateli, użytkowników aut, w ich budżetach domowych. I po odzyskaniu, nabijają teraz licznik zysków. Powiedziałbym zatem – prosperity! No ale tak. Znaczy nie. Jest. Plus zjawiska towarzyszące. Jak sztuczne miasta, jeziora. Tudzież szczęki. W kogo więc tak naprawdę uderzył ów wyimaginowany kryzys? Głównie w właścicieli złóż ropy i gazu. W państwa żyjące z tych bogactw naturalnych. Z ich wydobycia i sprzedaży. Głównie w Rosję. Obniżka cen ropy i gazu osłabia Rosję. Zatem pytanie. Czy kryzys jest dziełem przypadku, czy świadomym działaniem sił? A/ finansowych, b/ politycznych, c/ finansowych na polecenie politycznych?
Mnie taki kryzys nie przeszkadza. Mogę tankować paliwo nawet za darmo. A że wtedy paru szejków i Rosja padnie? I tak padnie. Krótko po wynalezieniu supertaniego alternatywnego paliwa. Co już niedługo.
I tym oto opty...
28.01.09


Komentarze
Pokaż komentarze