Format A4
Więcej pytań to więcej odpowiedzi.
1 obserwujący
13 notek
8534 odsłony
  176   0

Konieczność samodzielności

Źródło: Pixabay
Źródło: Pixabay

W dniu wczorajszym byłem widzem codziennego programu p. Agnieszki Gozdyry "Debata Dnia" w Polsat News. I pomimo faktu, iż znam zarówno treść rzeczonego programu, jak również często jestem w stanie dostrzec nie zawsze skrywane poglądy pani redaktor, byłem wczoraj naprawdę zdumiony.

Druga część audycji została poświęcona szczepieniom przeciwko COVID-19. Gośćmi byli m.in. dr Matylda Kłudkowska i dr Konstanty Szułdrzyński. A narracja obecna w studio - zupełnie jednoznaczna.

Osoby sceptyczne wobec szczepionek zostały przez doktora Szułdrzyńskiego określone mianem "krzykaczy". Zaś w odpowiedzi na pytanie o to, jakie mogą być podstawy ich obaw, konstatował on iż "nikt nie ma obowiązku bycia mądrym". Wypowiedzi te, nie spotkały się z jakąkolwiek reakcją prowadzącej. W dość podobnym tonie utrzymane były wypowiedzi dr Kłudkowskiej, która rozkładała ręce nad brakiem argumentów, którymi ewentualnie można by było przekonać niezaszczepionych Polaków do przyjęcia preparatu. Gdy dołożymy do tego wszystkiego ironiczne wtręty redaktor Gozdyry nt. "spisku BigPharmy która za nic ma bezpieczeństwo ludzi, a chce tylko zarabiać", albo formułowane kpiącym tonem uwagi o tym, że argumentem przeciwko szczepionkom może być konieczność przyjmowania kolejnych dawek (który to argument, jak sądzę, jest wg prowadzącej bezsensowny), to mamy pełen obraz sytuacji.

Sytuacji, w której osoby sceptyczne wobec szczepionek zostały zrównane z płaskoziemcami, i uznane wprost za osoby głupie. W całej dyskusji nie padło choćby jedno trudniejsze pytanie, np. odnośnie skuteczności szczepionek, która jak wiadomo, zdecydowanie odbiega chociażby od tej, która była deklarowana kilka miesięcy temu. Co więcej, kwestia promowanej obecnie dawki "przypominającej" również jest warta przedyskutowania, bowiem obawa o konieczność przyjmowania kolejnych dawek, a także ich liczbę, jest jak najbardziej uzasadniona.

Wśród obaw dotyczących szczepień wyśmiana została również kwestia tzw. NOP-ów, pomimo, iż większość osób "dystansujących się" od szczepionek nie odczuwa strachu przed reakcją organizmu bezpośrednio po szczepieniu, ale jego reakcją w dłuższej perspektywie czasowej. Niestety, pytanie postawione w ten sposób nie padło. Redaktor Gozdyra nie zapytała również dr Kłudkowskiej o to, jak pogodzić jej pogląd wyrażony w tweecie, w którym pisze ona: "Drogi tropicielu teorii spiskowych. Zastanów się czy BigPharma zarabia więcej na jednej szczepionce, czy na tonie leków, które trzeba w Ciebie wtłoczyć, jak leżysz na oddziale intensywnej terapii." z faktem, iż szczepienia odbywają się na całym świecie na masową skalę, co pozwala koncernom farmaceutycznym osiągać miliardowe zyski, raczej mocno przewyższające te, które BigPharma osiągnęłaby, skupiając się wyłącznie na skutecznym leczeniu tych, którzy tego intensywnego leczenia potrzebują.

Co więcej, w programie nie było ani słowa o potencjalnych lekach na Covid, z kolei słowo "szczepionka" zostało odmienione przez wszystkie przypadki.

Drodzy Państwo, gwoli jasności: tu nie chodzi o żadną pro- ani antyszczepionkowość. Niemniej uważam, że dla rzetelnego przedstawienia sprawy, należałoby uwzględnić różne punkty widzenia. Zakładam, że redaktor Gozdyra działała w dobrej wierze, chcąc zachęcić Polaków do szczepień. Problem leży m.in. w tym, że sposób jaki obrała w dojściu do tego celu, jest w mojej ocenie odrzucający. Co więcej, wyśmiewanie realnych obaw społeczeństwa, i rezygnacja z rzetelności w imię wyższego celu, moim zdaniem stanowi drogę donikąd. Nawet, jeśli niektórzy nazywają to "wielkimi chwilami dziennikarstwa".

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale