Nie żyje Michael Jackson. Odeszła legenda muzyki popularnej. Nigdy nie byłem wielkim fanem Jacksona, ale trudno się nie zgodzić z twierdzeniem, że kilka jego piosenek było naprawdę dobrych, a parę wręcz niesamowitych. W tej chwili przypomina mi się jedna I'm bad, czy coś podobnego.
Oprócz tego, że był wielkim artystą, byl też Jackson żywym symbolem tego, że można zrealizować marzenia, nawet te najbardziej niemożliwe do spełnienia. Mowa tu oczywiście o tym, że czany staje sie białym. Jackson zapłacił za to wielką cenę, ale pokazał, jakie rzeczy może dokonać człowiek jeżeli napawdę mu na nich zależy, jak wiele może dokonać cywilizacja techniczna stworzona przez białego człowieka.
Jednocześnie przypadek Michaela Jacksona zwraca nam uwagę, na to czy w dążeniu do doskonałości i do zaspokajania kolejnych potrzeb nie posuwamy się za daleko. Czy czegoś nie zatracamy. Czy technika nie przesłania nam ducha. Troska o potrzeby doczesności nie przytłacza tego co należne wieczności.
Jakkolwiek by nie było, zgasło jedno z najjaśniej świecących światełek na 3 planecie od słońca. Warto oddać temu chwilę zadumy


Komentarze
Pokaż komentarze (19)