66 obserwujących
1230 notek
1221k odsłon
  1342   5

Kiedy Polska upadała w historii i jak się przed tym bronić?

a. akcja dyplomatyczna - która zapobiegła sojuszowi Szwecji z Rosją, w pierwszej fazie konfliktu (Karol Gustaw miał zostać polskim królem w miejsce Jana Kazimierza i walczyć z Rosją razem z RP) , a w drugiej sojusz z Cesarstwem Austriackim

b. jedność społeczeństwa polskiego - po ataku na Częstochowę i rabunkach szwedzkich cała szlachta stanęła po stronie Jana Kazimierza. Nie było żadnej znaczącej frakcji, która trwałaby przy Szwedach.

Do kolejnego zagrożenia niepodległości Polski doszło w wieku XX, tuż po jej odzyskaniu podczas wojny z Rosją Radziecką.

Wojska Tuchaczewskiego były już pod Warszawą. Wydawało się, że wkrótce ją zajmą. Co zadecydowało o tym, że jednak tak się nie stało? Nie była to pomoc aliantów zachodnich. Ci niestety kolejny raz wybrali swój wąski interes miast interesu europejskiego - wówczas zbieżnego z polskim. Na konferencji w Spa zaproponowano PL ciężkie warunki: granicę na linii Curzona, czyli de facto Księstwo Warszawskie w zamian za wsparcie głównie dyplomatyczne i materiałowe (które przyszło i tak za późno). Tak na prawdę agresję bolszewicką odparto dzięki zjednoczeniu wszystkich sił politycznych, z wielką rolą kościoła katolickiego oraz niespotykanej ofiarności społeczeństwa  (czyli ofiarę krwi - pójście do wojska i ofiarę rzeczową - oddawanie dużej części majątku na wyposażenie oddziałów). Materiałowo wsparli nas najbliżsi sąsiedzi: Węgry i Rumunia oraz, co ciekawe, Włochy. Dyplomatycznie - jak podczas II rozbioru - atakowali nas Niemcy. Warto zauważyć, że podczas tej wojny nie było żadnej znaczącej polskiej frakcji wewnętrznej wspierającej agresora. Byli co prawda polscy komuniści, ale w liczbie bardzo niewielkiej, ze słabym oddźwiękiem w społeczeństwie.

Jaka stąd nauka? Największe zagrożenie dla bytu państwa polskiego występuje, gdy mamy skoordynowany czasowo atak ze wschodu i z zachodu, wsparty jakąś akcją z południa. Ale nawet takie ataki jesteśmy w stanie przetrwać - albo szybko odrodzić się - jeśli jest jedność w narodzie, jeśli nie ma silnej frakcji związanej z jednym z agresorów. I jeśli jest pomoc od nawet małych sojuszników: Węgier, Rumunii itp.

Jak to wszystko odnieść do dnia dzisiejszego?

No niestety, najbardziej przypomina to czasy II rozbioru, ale w geopolityce wczesnego średniowiecza. Polska od lat 90/2000 stała się de facto niemieckim protektoratem, działającym w gospodarczej logice Mitteleuropy (dostawca zasobów, surowców i podzespołów dla Niemiec). Partia Kaczyńskich, w oparciu o USA (jak wcześnie Poniatowski w oparciu o Prusy) próbowała tę sytuację zmienić z wieloma pozytywnymi skutkami (jak wcześniej sejm wielki), ale też idąc po bandzie jeśli chodzi o przestrzeganie prawa (jak z konstytucją 3 maja). Teraz sojusznik amerykański wycofał poparcie (jak Prusy w XVIII w.) i następuje kontratak Niemiec poduszczanych do tego silnie przez wewnątrzpolskie antypisowskie stronnictwo (tak jak stronnictwo hetmańskie - późniejsza targowica - usilnie prosiła o pomoc Rosję). Atak ten jest skoordynowany czasowo z atakiem ze wschodu (granica z Białorusią) i poparty niemiecko - rosyjskim sojuszem (rurociąg bałtycki). Towarzyszy mu również czeski atak z południa (Turów).

Jak się przed tym bronić? Historia jasno podpowiada:

a. przede wszystkim dążyć do jedności w narodzie.

b. starać się o realny sojusz z małym sąsiadami, najlepiej i z południa, i z północy.

  

 

***********

upd

Alternatywą jest oczywiście poddanie się Niemcom, a ściślej utrzymanie niemieckiego protektoratu (tak jak w XVIII w. można bylo utrzymać rosyjski protektorat - czyli jedność terytorialna za słabość państwa ), w zamian za słoną cenę: utrzymanie słabości państwa, zubożenie szerokich warstw społecznych (zielonym ładem) i likwidację części wzrostu gospodarczego + zgodę na kontrolowany przez główne państwa UE TSUE jako kolejny TK polskiego prawodawstwa (w skrócie autonomia miast względnej suwerenności) + jakieś odsypy dla mniejszych niemieckich sojuszników typu Holandia itd. + jakaś znacząca nagroda dla Rosji i jej wiernego sojusznika Białorusi (prawdopodobnie wszystko to nie od razu tylko w ratach)

Dodajmy też, że zagrożeniem fiaska polityki niepodległościowej jest oczywiście kolejny upadek państwa i rozbiór, pewnie na podobieństwo dzisiejszej Ukrainy.



Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura