foros foros
439
BLOG

Debata prezydencka - prawda absolutna, sofizm, jacy jesteśmy

foros foros Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 Czy istnieje prawda absolutna, czy też prawda zależy ona od punktu widzenia? Ten stary spór Sokratesa z sofistami przyszedł mi do głowy, gdy przypomniałem sobie debatę Kaczyński - Komorowski. 

Uwagę moją zwróciły wypowiedzi marszałka Komorowskiego. Słowa okrągłe a potoczyste, wypowiadane poważnie a godnie, niczym ksiądz z ambony do wiernych. Treści w tych słowach tyle, żeby i Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek, nawet gdyby i świeczka, i ogarek były sobie przeciwstawne. Jest to podane  w taki sposób, by trudno było zacytować coś "trefnego". Z zastrzeżeniami, omówieniami, a priori, ab owo i ars amandi.
Przypomniałem sobie, że już wcześniej takie wypowiedzi słyszałem. Z ust Donalda Tuska, a wcześniej jeszcze z ust Aleksandra Kwaśniewskiego. U tych dwóch wybijających się uczniów jednej, jak sądzę, szkoły nawet interakcje z dziennikarzami stawały się z czasem identyczne. Tuszę, iż jeśli Bronek zostanie prezydentem to wkrótce na polskiej scenie politycznej zabłyśnie trzeci sympatyczny, obły, śliski i fajny brat łata.
 
Kaczyński prezentuje jednak inną jakość. On również starał się uniknąć jednoznaczej odpowiedzi na część pytań, raz mniej, raz bardziej udanie (akurat tutaj Monika Olejnik dopytywała: tak czy nie w kwesti in vitro). Jednak Kaczyński nie potrafi mówić tak, by było gładko, potoczyście i każdego pogłaskać.  Nie potrafi mówić by usypiać słuchacza. Wcześniej czy później musi się tu pojawić jakaś treść, jakaś logika. On chyba inaczej nie potrafi. I to chyba właśnie tutaj doszukiwać się można przestarzałości w Jarosławie Kaczyńskim jako polityku. Kaczyński mówi po to by wyrazić pogląd, lub wyrazić brak poglądu. Kwaśniewski, Olechowski, Tusk to już zupełnie inna jakość. To raczej politycy, którzy mówią, by wypowiadać słowa, to natomiast co powiedzieli wyjaśniają nam komentatorzy.  Zdarza mi się, że gdy słucham właśnie tych trzech polityków to przysypiam, albo też łapię się na tym, że nie wiem co ten człowiek przed chwilą powiedział. Widzę tylko eleganckiego sympatycznego pana mówiącego fajne mądre słowa. Dopiero przy dużej koncentracji i przynajmniej powtórnym wysłuchaniu udaje mi się wyłowić treść słów. 
Przypuszczam, że właśnie to nazywa się postpolityką. 
 
Nie lubię postpolityki, ponieważ jej istotą jest oszukiwanie wyborców. Postpolityk przekonuje nas, że ma poglądy bliskie naszym, a tak naprawdę robi to co mu się opłaca. Nie lubię postpolityków również dlatego, że zrozumienie treści ich wypowiedzi to dla mnie spory wysiłek, a ja bardzo cenię sobie nieróbstwo i przyzwyczajony jestem do rozumienia tego co się do mnie mówi.
 
Mimo jednak, że jej nie lubię, nie sposób nie uznać sukcesów, jakie odnosi postpolityka. Dwaj najpopularniejsi polscy politycy ostatnich lat to właśnie Kwaśniewski i Tusk. Dlaczego? Po prostu takie jest społeczeństwo. Tacy jesteśmy. Politycy dostarczają nam takiego towaru jaki najbardziej lubimy. Teraz jest to  łady, błyszczący, mądry i niekonfrontacyjny pan. Zgodny. Taki jak kościołowe ubranie. Żeby można się było pochwalić przed całą wioską. Patrząc na takiego ładnego, błyszczącego, co się wszystkim podoba myślimy sobie, że on jest nasz, a jak on jest nasz to i my jesteśmy trochę tacy jak on. Być może w tym tkwi tajemnica powodzenia Tuska, Kwaśniewskiego, Komorowskiego, czyli ludzi którzy nie mieli żadnych większych politycznych dokonań przed tym, nim stali się popkulturowymi diwami.  Cóż się zresztą dziwić? Zastanówmy się co wybralibyśmy, gdyby zaproponowano nam za darmo: kawał mięsa albo pięknie opakowany prezent z markową metką?
Można się oczywiście nie zgodzić z owym "my". Można mówić: ja na Tuska ani Kwaśniewskiego nie głosowałem/głosowałam. Jest to ważne w kwestii psychicznego komfortu, w sferze faktów, uczciwości. W sferze relanej jednak zmienia to niewiele. Chcąc czy nie chcąc żyjemy w jednym społeczeństwie i obowiązują nas te same prawa, które sami stanowimy.
 
Ja jestem chyba człowiekiem przestarzałym. Nie dorastam do nowoczesności. Nie trafia do mnie modernistyczny Donald czy Bronek. Jeśli już zdołam ich zrozumieć, to niezbyt im ufam, bo zbyt często wcześniej nie dotrzymywali obietnic, albo też równolegle popierają kwestie logicznie sprzeczne. Nie znaczy to, że Kaczyński jest aniołkiem. On też kłamał. Też był nieudolny. Tyle, że rzadziej. Głosi też poglądy (jakieś poglądy ma!), które częściej realizuje, niż nie realizuje. Nie ze wszystkimi ofertami PiSu się zgadzam. Z dużą jednak częścią tak. Myślę, że nawet gdyby PO robiła podobne reformy jak PiS, to i tak popierałbym PiS, dlatego, że:
a. oni byli pierwsi
b. mniej oszukują
c. mają odwagę mówić to co myślą (czyli przedstawiają swoją koncepcję w sposób jasny, innymi słowy uznają, że prawda istnieje)
 
Gdyby jednak PO realizowało więcej z tych rzeczy, które uważam za słuszne, zostałbym wyborcą PO, mimo, że partia ta jest bardziej kłamliwa, obła i śliska. 
Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj4 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości