59 obserwujących
1096 notek
1071k odsłon
2096 odsłon

Nagonka na nauczycieli odtrąbiona

Wykop Skomentuj8

 Jak wynika z najnowszego raportu "Education at a Glance 2011" OECD, organizacji zrzeszającej 34 najlepiej rozwinięte gospodarki świata, polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" 

polskatimes

W dokumencie "Education at a Glance 2011" czytamy, że statystyczny nauczyciel w Polsce spędza przy tablicy 489 godzin rocznie. Oznacza to, że dziennie pracuje nie więcej niż 2 godziny i 42 minuty. 
Wprost
 
Polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie
sfora.pl
 
Polski nauczyciel pracuje najkrócej na świecie
(...)Jak pisze gazeta, pedagogów mamy w Polsce wciąż blisko pół miliona, choć liczba ich wychowanków spadła o milion. Rosną też wydatki na szkoły. Polski nie stać na utrzymywanie tak pracujących nauczycieli. Ich rozbudowane przywileje wynikają z niedostosowanej do obecnej rzeczywistości Karty Nauczyciela. Jak dotąd nie odważył się jej zreformować żaden rząd
tvn24
 
Jakie wnioski? Polski nauczyciel to leń. I nie dość, że leń, to jeszcze narzeka i chce więcej pieniędzy.
 
Temu prostemu wizerunkowi przeczy jednak portal eurydice.org, oficjalna strona UE dot. edukacji. Jeżeli spojrzymy na jej polskiego klonato zauważymy, że liczba godzin lekcyjnych w krajach europejskich nie odbiega od liczby godzin w Polsce. Dla szkół podstawowych wynosi ona ponad 20 godz. dla średnich ok. 30 godz. tygodniowo. (Polska: szkoła podstawowa 23 lekcje, szkoła średnia 31, Niemcy 19-28  oraz 28-30; Czechy 20-25 i 27-31, Francja 24 i 25-30, Anglia (zalecane) 21-25 h)
 
Dane te potwierdzą prezentacje ze strony MEN, gdzie ilość godzin dydaktycznych przedstawiona jest w godzinach zegarowych. Otóż przeciętnie w UE  wynosi ona ok.17-20 godz. W Polsce 14 czyli tyle ile we Francji, w szkołach średnich. Mniej jest w Finlandii. Zaś w szkołach podstawowych mniej niż w Polce jest tych godzin w Belgii. Musimy jednak dodać, że są to statystyki pracy nauczycieli z grupami uczniów, nie z zespołami klasowymi. Stąd, moim zdaniem, wynika fakt, że Polska jest w dole tabeli. Najprawdopodobniej bowiem do pracy dydaktycznej nauczycieli UE wliczane są zajęcia określane w Polsce jako pozlekcyjne. Jakby jednak nie było widać, że czas pracy dydaktycznej polskich nauczycieli nie odbiega zasadniczo od czasu pracy nauczycieli w UE.
 
Skąd więc tak astronomiczne różnice w danych OECD? Wyjaśnienie jest proste. W krajach UE występuje taka kategoria jak obecność nauczyciela w szkole. Nauczyciel jest w niej zobowiązany przebywać zwykle ok 30 godz. tygoniowo. W tym czasie ma zajęcia z uczniami ale też przygotowuje się do lekcji, sprawdza prace uczniów, pracuje z dokumentacją szkoły, bierze udział w zebraniach. W Polsce taka kategoria pracy nauczyciela nie występuje. Czy więc polski nauczyciel takich czynności nie wykonuje? Oczywiście wykonuje, ale nie jest za nie wynagradzany finansowo. Uzyskuje jedynie zakwalifikowanie go przez państwo jako pracownika na pełen etat, z czym wiąże się na przykład prawo do uzyskania emerytury czy opieki służby zdrowia (dodajmy, że podobne uprawnienia przysługują zarejestrowanemu bezrobotnemu). Czy jest to dla nauczycieli korzystne? 
 
Ten etap rozważań podsumujmy następującym wnioskiem:
Jeśli chodzi o pracę dydaktyczną z uczniami w Polsce nauczyciele mają podobną liczbę godzin co w UE. Różnice są jeśli chodzi o zajęcia pozalekcyjne oraz czas w którym nauczyciel zobowiązany jest przebywać w szkole.
 
Ogólnie rzecz biorąc europejski model edukacji różni się od polskiego tym, że w UE dziecko przebywa w szkole do czasu gdy rodzice kończą pracę i mogą je odebrać do domu. W Polce zaś do momentu gdy kończy zajęcia lekcyjne. Pytanie brzmi dlaczego w Polsce nie stosuje się modelu europejskiego. W cytowanych publikacjach za taki stan rzeczy obwinia się nauczycieli i ustawę Karta Nauczyciela. Moim zdaniem nie jest to prawda.
Europejski model szkoły nie jest stosowany w Polsce z dwóch względów:
1. Infrastruktura polskich szkół. W małych szkołach pracuje kilkudziesięciu nauczycieli, w dużych do kilkuset. Gdyby rzeczywiście zastosować model, że wszyscy nauczyciele mają przebywać w szkole od 8 do 16 to pytanie brzmi:
a. gdzie (w jakich pomieszczeniach)
b. co maja robić. 
Miejce, spokój, skupienie, komputer. Niestety polskie realia są takie, że jeśli chodzi o infrastrukturę, to częściej niż szkoła lepszy standard zapewniają nauczycielom ich własne domy. Gdyby nawet zmusić nauczycieli do przebywania w szkole to i tak części pracy nie mogliby w niej wykonać ze względu na kiepskie warunki.
 
2. Finanse. Niestety, w demokratycznym państwie prawa, jeśli ustawowo zobowiąże się pracowników do przebywania w pracy i wykonywania pracy to i trzeba im za tę pracę płacić, a państwo polskie nie kwapi się do wydatków na edukację. Stawki za godziny pozalekcyjne istnieją i trzebaby je wypłacać. Jakoś też trzebaby wycenić godzinę przebywania w szkole i również za nią płacić. Ile? Skoro jest to wypełnianie dokumentacji, udział w naradach, to odpowiednia wydawałaby się stawka urzędnika. Ile wóczas wynosiłaby realna pensja nauczyciela? 
 
Podsumowując ten etap rozważań sformułujmy następujący wniosek:
Wiele jeszcze wody w Wiśle upłynie, zanim w Polsce będziemy mieli europejski model szkoły.
 
Jest jednak pytanie, po co te wszystkie artykuły, po co ten cały artyleryjski ostrzał przez media?
Czy chodzi o to, aby uczniowie mieli więcej lekcji?
Nie. Uczniowie nie będą mieli więcej lekcji. Liczba godzin jaką mają tygodniowo i tak jest wysoka.
 
Czy chodzi o to, by było więcej zajęć pozalekcyjnych typu kółka, zespoły wyrónawcze itp.?
Bzdura. Wystarczy wyasygnować na nie pieniądze i będą. 
 
Czy chodzi o to by stworzyć europejski model szkoły?
Wątpię. Wówczs trzebaby płacić nauczcielom za czas przebywania w szkole.
 
O co więc chodzi?
Otóż jednak jest potrzeba, aby ktoś zajął się dziećmi w czasie, gdy rodzice są jeszcze w pracy, a lekcje już się skończyły. Kto ma to robić? Najlepiej szkoły i nauczyciele. I za darmo. Tzn. w ramach aktualnych pensji. Pierwsze kroki zostały już zrobione. Minister Hal zmusiła nauczycieli do 1-2 godz. pracy z uczniami tygodniowo. Nie wypełnia to jednak czasu do godz. 16. Pora więc wykonać następny krok. 
 

 
Inną sprawą jest rzetelność dziennikarzy w przekazywaniu informacji. Tak się składa, że przejrzałem omawiany raport OECD i jakie są tam liczby?
 
Total statutory working time in hours, 2009, szkoły średnie (liceum): Poland 1472, England 1265, Portugal 1464, Scotland 1365, Spain 1425. 16 krajów bez danych.
 
Number of teaching hours per year, 2009:  Upper secondary level: Poland 486, Denmark 377 (łączny czas przebywania nauczyciela w szkole), Greece 426. 
 
Skąd więc wniosek, że Polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie? Tym bardziej że są to tylko dane z krajów zrzeszonych w OECD?
 
Z tego raportu wynika jednak informacja, której redakcje nie kwapią się podawać. Polski nauczyciel zarabia najmniej spośród nauczycieli w krajach OECD: 21 149 dolarów rocznie (equivalent USD converted using PPPs).
 

 
 
UPD
Dodajmy do tego jeszcze jedną istotną informację, nauczyciel ma zakaz pracy dłuższej niż 26 godzin lekcyjnych w jednej szkole.
Wielu nauczycieli usiłowało go obejść pracując w kilku szkołach, obecnie jednak w miasto stołeczne Warszawa ustnowiło monitoring (ciekawe ile kosztował) pracy nauczycieli we wszystkich szkołach. Ciekaw też jestem, czy do tego monitoringu wlicza sie godziny, podczas których nauczyciel pracuje z uczniami bez wynagrodzenia.
 
 
 
Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale