Los rzucił mnie w strony, gdzie nie dociera sygnał polskiej telewizji, byłem więc pozbawiony przyjemności obejrzenia na żywo starcia dwóch, zachowując skalę, Tytanów politycznych. Urzędujący premier, przywódca rządzącej partii i brat-bliźniak prezydenta (czy można chcieć więcej?) z jednej strony, a z drugiej bijący całkiem niedawno rekordy w rankingach popularności poprzedni prezydent i nieoficjalny przywódca duchowy lewicy. Obaj panowie nie darzą się symaptią, mówiąc oględnie. Wszystko wskazywałoby na to, że debata będzie pasjonująca, że polecą iskry, a widzowie będą wydawać spontaniczne okrzyki po kolejnych celnych uderzeniach z obu stron. Czytam dziś komentarze w Internecie i okazuje się, że nic bardziej mylnego. Było nudno, nieciekawie, przerzucano się frazesami i jedyne, na co było stać "tytanów" to drobne uszczypliwości. Co prawda zwolennicy premiera Kaczyńskiego udowadniają, że zmiażdżył on byłego prezydenta, a zwolennicy prezydenta głoszą wszem i wobec jego zwycięstwo, ale debaty przedwyborczej nikt wygrać nie może inaczej niż poprzez oświadczenie swoich zwolenników. W debacie tego typu chodzi o to, żeby się pokazać z korzystnej strony; wystarczy się nie zbłaźnić do szczętu, a resztę załatwią poplecznicy odtrąbiając zwycięstwo.
Nikt nie wygrał. Czy ktoś w związku z tym mógł przegrać? Moim zdaniem tak, konkretnie przegrałem ja, pani, pan... Społeczeństwo przegrało, a to przez to, że będąca w służbie publicznej telewizja zorganizowała rekalmówkę wyborczą dla dwóch wybranych Komitetów Wyborczych i to za darmo i w godzinach najwyższej oglądalności. Pominięto pozostałe 50-parę komitetów, które przecież powinny mieć w czasie kampanii wyborczej zagwarantowany identyczny dostęp do mediów publicznych. Mam malutkie pytanie: Czy jeśli KW Wyborców Pro Vita et Patria ustali z KW Obrona Narodu Polskiego, że ich przedstawiciele zmierzą się w debacie, to TVP udostępni im czas antenowy? Czasu może być mało, bo jeśli chęć taką wyrażą wszystkie komitety na zasadzie każdy z każdym, to zakładając, że jest ich 50, a jedna debata trwa 1 godzinę, czas emisji wszystkich przy 24-godzinnym trybie debatowania wyniósłby ponad 50 dni. A jeśli uwzględnić rewanże - o takiej możliwości przeczytałem właśnie przed chwilą - mamy bite 100 dób debat przedwyborczych.


Komentarze
Pokaż komentarze