Umieściłem ten wpis jako komentarz do jednego z postów atakujących sondażownie za nieprofesjonalizm i robienie ludziom wody z mózgu. Podobnych wypowiedzi znalazłem S24 więcej, więc zamiast śmiecić w komentarzach wrzucam to na swojego bloga.
Działa atakujących instytuty badań opinii publicznej są wytoczone może i w słusznej sprawie, tyle tylko, że pod złym adresem.
1. Sondażownie to nie są instytucje publiczne powołane do tego, aby informować wyborców o obiektywnej sytuacji. Są to komercyjne firmy, które sprzedają produkt, który ktoś zamówił aby go wykorzystać w dobrej lub złej intencji.
2. Postulat uzgodnienia formy przeprowadzania badań i prezentacji wyników to jest mniej więcej tak samo, jakby postulował Pan, że firmy produkujące np. procesory uzgodnią ze sobą technologię, język maszynowy i kształt układów scalonych. Proszę raczej postulować aby media uzgodniły swoje zamówienia i stworzyły wspólną specyfikację badania przedwyborczego.
3. Jeśli zamawiający jest skłonny zapłacić tylko za badanie telefoniczne, to takie badanie otrzyma. Jeśli ma chęć, czas i środki aby zamówić ankietę z badaniem osobistym, to też je otrzyma. Co ma do tego sondażownia?
3. Za bezsensowne analizy i prezentacje sondaży odpowiadają media, nie instytuty badawcze (chyba, że wykonały swoje zadanie nierzetelnie czyt.: niezgodnie z zamówieniem).
4. Łączenie sondaży publikowanych w polskich mediach z prognozami wyników wyborów jest zupełnym nieporozumieniem. Osobiście nie widziałem żadnej prognozy wyników wyborów, tylko same sondaże preferencji wyborczych. Różnica pomiędzy tymi dwoma rodzajami badań jest ogromna i oczywista. Stąd zarzut o niedostosowaniu do warunków wyborów jest niezasadny.
5. Prezentacja sondaży może mieć wpływ na zmianę preferencji wyborczych. Nie znam żadnych badań na ten temat, ale na zdrowy rozum ten wpływ wcale nie musi być mały. Z drugiej strony różne inne narzędzia typu spoty wyborcze, wypowiedzi liderów partyjnych, plakaty itd. również mają na to wpływ. Skoro więc dopuszczamy manipulację przy użyciu wymienionych środków, to i sondaże powinny być dopuszczone z jednym zastrzeżeniem: każdy z nich powinien być opatrzony jasną notką z wyszczególnionym celem badania, sposobem przeprowadzenia i technicznym opisem wyników, tak aby była jasne jakie wnioski mogą, a jakie nie mogą być wyciągane na podstawie prezentowanych wyników.
Wg mnie największym grzechem mediów w związku z sondażami jest traktowanie ich jako prognoz wyborczych i analizowanie na podstawie ich wyników rozkładu miejsc w Sejmie lub przekroczenia progu wyborczego. Badanie preferencji wyborczych po prostu do tego nie służy.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)