Trochę z opóźnieniem przeczytałem informację o planowanym powołaniu rady starszych Unii Europejskiej, jako ciała doradczego, które ma zaplanować i wytyczyć strategiczne kierunki rozwoju Unii. No i dobrze. Zaraz potem
Do Lecha Wałęsy mam mam stosunek ambiwalentny. Uważam go za bohatera Solidarności, człowieka, który poświęcił kawał życia w walce, która nie musiała wcale skończyć się jak sie skończyła. Kogoś, kto może i trochę z przypadku, ale w większości z poczucia misji przyjął na siebie trudne zadanie i je wypełnił. W 89 roku Wałęsa był symbolem, był wizytówką opozycji i przywódcą, który poprowadził ją do zwycięstwa.
Z drugiej strony był to beznadziejny prezydent! Wygrał dramatyczne wybory, kiedy zdezorientowani Polacy poparli tłumnie Stana T. i w drugiej rundzie nie było już wyjścia. Działał co prawda prezydent Wałęsa w warunkach kształtowania sie dopiero podziału władzy w Polsce i małej Konstytucji, ale w mojej pamięci zapisał się jako rozwalacz, prezydent, który zamiast jednoczyć - dzielił, który naginał prawo i manipulował wojskiem.
Dziś Lech Wałęsa jest wg mnie głównie megalomanem - emerytem, który ma ciągle ambicje wpływania na Polskę i który, jak sądzę, uważa, że w każdej chwili może jeszcze powrócić na scenę polityczną. Niestety od wielu lat jedyne, co Lechowi Wałęsie wychodzi, to mówienie o swojej wielkości. Samo w sobie nie jest to wcale takie bezpodstawne, bo jest on najbardziej znanym Polakiem na świecie, odegrał ważną rolę w historii światowej i trwale się w niej zapisał.
Niestety ten dzisiejszy Lech Wałęsa nic, oprócz swej legendy, nie może wnieść do Unii. Dzisiejszy Lech Wałęsa nie może zaplanować sensownie swojej przyszłości, a co dopiero przyszłości całego kontynentu. Legenda byłaby dobra, gdyby rada starszych miała reprezentować przeszłość, dla obecnych jej celów potrzebny jest wizjoner - pozytywista, nie legendarny egocentryk. W dodatku nie władający żadnym językiem.
Zastanawiam się co przyświeca naszym rządzącym w tym pomyśle? Czy chodzi o spłatę długu wyborczego - poparcie LW dla Platformy? Raczej nie, bo obecnie na poparciu byłego prezydenta można tylko stracić. Chęć uhonorowania go za dawne zasługi? Dziwne by to było, bo prawdopodobieństwo, kompromitacji jest prawie równe 100%.
Naprawdę nie rozumiem o co z tym Wałęsą chodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)