Onet donosi, że japoński rząd ustami swego rzecznika ustosunkował się do skarg opozycji na nie dość ich zdaniem dostateczne zajmowanie się badaniem UFO. Kto nie wierzy, niech sprawdzi tutaj.
Co ciekawe Japonia nie jest pierwszym państwem, w którym sprawa zielonych ludzików wypłynęła w wypowiedziach polityków. Otóż temat pojawił się w USA, przy okazji walki o prezydencką nominację z ramienia Demokratów. Najpierw obecny gubernator Nowego Meksyku, Bill Richardson, obiecał ujawnienie tajnych dokumentów dotyczących bazy w Roswell, gdzie rozbił sie latający spodek. Wyrwało mu się na spotkaniu w Houston, że są jakieś tajne dokumenty na ten temat, które rząd USA ukrywa, a potem się z tego musiał kilka razy tłumaczyć, bo jak łatwo sie domyślić, dziennikarze nie odpuścili. Przyznaje co prawda, że sam w UFO nie wierzy, ale nie wycofuje się z informacji o tajnych materiałach, próbując je tylko zbagatelizować. Następny był republikanin Dennis Kucinnich, który wręcz przyznał się, że widział UFO na własne oczy, co opisała w swojej książce matka chrzestna jego córki, Shirley McLaine. Senator Obama niestety nie wykazał się czujnością i nie pociągnął tematu UFO, a szkoda, bo robiło się interesująco...
Cała sprawa, jest jak najbardziej poważna, o czym możemy sie przekonać czytając np. zapewnienia byłego gubernatora Arizony, który też mówi: Widziałem UFO, albo tą informację, która już bezpośrednio mówi o zagrożeniu, jakie dla bezpieczeństwa narodowego USA stanowią, wg emerytowanych pilotów, latające spodki.
A już kto, jak kto, ale piloci wiedzą coś na ten temat!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)