Tuż po ogłoszeniu wyników DNA, "Dziennik" zlecił sondaż. PO - 25%, PiS - 24%, czyli "nie zmienia się nic". Zabawne, że politycy (głównie opozycyjni) coraz częściej traktują badania społeczne, jak "małe wybory". Mimo oczywistego, czteroletniego rytmu wyborczego, co kilka dni słyszymy, że po jakimś sondażu ktoś "zyskał", a ktoś inny "stracił" mandat wyborców.
Co w takim kontekście oznaczają dzisiejsze wyniki? Przede wszystkim wielką słabość Platformy Obywatelskiej. W perspektywie mijającego roku, zawirowań koalicyjnych, skandali oraz "militarnych" relacji rządu z prywatnymi mediami, przewaga w granicach błędu statystycznego nad - zwykle niedoszacowanym - PiS, jest porażką totalną.
Właśnie pamiętając o tym niedoszacowaniu należy nazwać rzecz po imieniu - w dzień po apogeum seksafery w jednej z partii koalicyjnych oraz w tydzień po nagłośnieniu wszechpolskich imprez z "zamawianiem pięciu piw" oraz robieniem płonących wiatraków w kształcie hinduskiego symbolu słońca i pomyślności, PO nie ma mandatu na przejęcie władzy.
Ciekawe, kiedy ktoś to zauważy...
Inne tematy w dziale Polityka