W cieniu rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, bokiem przemyka polityczny Latający Cyrk. Panowie Giertych i Bosak z dnia na dzień odcięli się od Młodzieży Wszechpolskiej, a drugi z nich zapowiedział zrzeczenie się stanowiska przewodniczącego. Szykuje się poważna emigracja wewnętrzna liderów LPR, której kadry po kolejnych czystkach niemal w 100% wywodzą się z... Młodzieży Wszechpolskiej. Co ciekawsze, obaj utrzymywali, że zarzuty stawiane przez prasę są insynuacjami płynącymi z wrażej strony Odry i Nysy Łużyckiej (patrz post "Der Dziennik").
Wydaje się, że po wyznaniu anty-antysemityzmu na łamach "Gazety Wyborczej" oraz wizycie w Jedwabnem, jest to kolejny krok uczyniony ze strachu przed totalną marginalizacją lub... natychmiastowa i prawidłowa reakcja na news o badaniach Leszka Bubla w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach. Najwyraźniej więc minister edukacji, dość słusznie, uznał że niektóre motywy typowe dla działaczy MW są bardziej związane z jakąś jednostką chorobową, niż - np. - światopoglądem.
Być może po nocach słyszy już kroki dwóch postawnych gości w białych kitlach, którzy w Wigilię, zamiast Mikołaja, wpadną do niego z wizytą. Obserwowanie kolejnych volt, dokonywanych z tego strachu zapowiada się na interesujące reality-show. A może finałem będzie koalicja z Lewicą i Demokratami? Przejście na wyznanie mojżeszowe lub ateizm? Czemu, nie - w "społeczeństwie otwartym" liczy się pragmatyzm i "elastyczny umysł"... Wiele rzeczy staje się wykonalnymi, gdy w perspektywie pojawia się przeprowadzka do białego pokoju bez okien i klamek, którego innymi pensjonariuszami mogą być nie tylko "Adolf Hitler", czy "Napoleon", ale nawet "Kubuś Puchatek".
Inne tematy w dziale Polityka