Zamiast śniegu, sypnęło nam na Święta sondażami. Komentarze są zwykle jednobrzmiące - klęska Lecha Kaczyńskiego (z aneksem: to początek kadencji, więc teoretycznie ma szansę "na poprawę"). Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na pewien szczegół. W powyższym kontekście możemy często przeczytać i usłyszeć wypowiedzi osób, które nie przejawiały specjalnej inicjatywy, gdy media półgębkiem informowały o kompromitacji poprzedniego prezydenta w Charkowie, czy próbach wsiadania przez bagażnik do samochodu gościnnych wschodnich przyjaciół o mocniejszych głowach. Co ciekawe, gdy sztab Krzaklewskiego zrobił z tych materiałów spot wyborczy, zewsząd posypały się gromy zarzucające twórcy AWS-u "brudną kampanię". W dalszym ciągu trudno było znaleźć w "mediach głównego nurtu" jakieś zastrzeżenia dot. wydarzeń zarejestrowanych na wykorzystywanych w kampanii taśmach.
Nie relatywizuję wpadek Lecha Kaczyńskiego i jego kancelarii (o czym wie każdy czytelnik tego blogu). Zadziwia mnie jednak skłonność do interpretacji wyników publikowanych w ostatnich dniach sondaży, jako wielkiej klęski obecnego prezydenta. Być może warto przypomnieć: Aleksander Kwaśniewski rządził przez 10 lat w puchu zafundowanym przez najbardziej wtedy wpływowe media i środowiska "intelektualno-polityczne". W "głównym nurcie" debaty publicznej próżno było szukać przedstawicieli środowisk o poglądach bardziej prawicowych, niż obecnie dominujące w PO. W takich cieplarnianych warunkach można było w spokoju szlifować polityczne rzemiosło, w pełnej świadomości, że kolejne gafy i błędy będą zwyczajnie "zamilczywane" na śmierć (np. zatrudnienie pracownika BOR na etacie, stworzonym specjalnie w związku z potrzebą codziennego wyprowadzania psa w Pałacu Prezydenckim. Czy ktoś sobie wyobraża, co by się działo "w eterze", gdyby premier zatrudnił BOR-owca na wyłączność swojego kota?:)). I rzeczywiście - w ostatecznym efekcie mieliśmy do czynienia z dość sprawnym administratorem prezydenckiego fotela.
Tymczasem, z czym mamy do czynienia w ciągu ostatniego roku? Z, podkręcaną przez niektóre media, modą na anty-kaczyzm i robienie z każdej pojedynczej małpy w czerwonym całego Madagaskaru. Nawiasem pisząc, polski odpowiednik Króla Lemurów, podlansowawszy się nieco na takich motywach, zmienił macierzystą stację telewizyjną i wypracował sobie znacznie lepszą gażę - możnaby więc powiedzieć, że zawdzięcza partii rządzącej poważny skok w karierze. A tu taka niewdzięczność ;)
Ad Rem. Bardziej odporny z braci w tych trudnych okolicznościach jednak się uczy, a mniej odpornego... zżera stres, powodując, że co chwila się "zagotowuje". I tu stajemy przed najważniejszym pytaniem: czy te warunki w jakikolwiek sposób uzasadniają "małpy w czerwonym", itp.? Otóż, oczywiście że nie. Polityka to nie mydlana opera (chociaż patrząc na nie ostygłe jeszcze relacje z życia obojga państwa Kwaśniewskich, można było odnieść takie wrażenie). Raczej, zwłaszcza biorąc pod uwagę ustrojowe cele Duck Brothers, wojna. I to wojna bezwzględna.
Reasumując, doniesienia o politycznej klęsce Kaczyńskich w 2006 są mocno przesadzone. Przeciwnie, biorąc pod uwagę okoliczności, okazali się zadziwiająco mocni. Niestety, można powiedzieć, że przetrwali burzę, której nie spodziewali się chyba tylko ludzie wyjątkowo naiwni - i to chyba wszystko. Teraz twórcy PiS muszą ostro ruszyć z miejsca. Premiera czeka przeprowadzenie reformy finansów publicznych i, być może, systemu emerytalnego. Prezydent natomiast musi się nauczyć, że nie ma prawa się obrażać na to, że publika uważnie obserwuje jak się wysławia i wygląda. To elementarz jego pracy. Jakkolwiek niedelikatnie by to nie zabrzmiało - czas na wizyty u logopedy, szczerego specjalisty od wizerunku, a nawet fachowca od psychologii konfliktu. Najwyższa pora również na odsunięcie od ważnych stanowisk starych i wyjątkowo nieudolnych znajomych typu Fotyga, czy Jasiński. Zwłaszcza, jeżeli ma się w partii osoby pokroju Joachima Brudzinskiego, czy Pawła Kowala.
Oczywiście można zostawić wszystko tak, jak jest - i bujać się z "przystawkami" na jałowym biegu do końca kadencji. Tylko, w takim przypadku, po co się przez tyle lat wielu ludziom zawracało głowę śmiałymi projektami politycznymi?
Inne tematy w dziale Polityka