Wśród komentarzy do wydarzeń ostatnich dni, zabrakło mi trochę analiz prognozujących, jak mogą one wpłynąć na ewentualne zmiany sytuacji na scenie politycznej. A, jak się wydaje, jest o czym myśleć. Postawy środowisk politycznych oraz politycznych ośrodków medialnych możnaby podzielić na trzy grupy.
1. Zwolennicy lustracji w Kościele: PiS (z wyjątkiem frakcji post-ZCHN-owskiej), część konserwatystów z PO (nie mam na myśli nowej "konserwatywnej" atrapy, budowanej w oparciu o post-AWS-owską Partię Centrum), z senatorem Gowinem na czele oraz zdecydowana wiekszość najbardziej znanych katolickich publicystów.
2. Przeciwnicy lustracji w Kościele: "Gazeta Wyborcza", Radio Maryja, "Polityka".
3. "Bezpiecznie milczący": PO, SLD.
Pokuszę się o małą spekulację. Powoli zacznyna korodować bezwzględny sojusz o. Rydzyka z Jarosławem Kaczyńskim. Punktów zapalnych jest szereg: od udziału polskich wojsk w wojnach w Iraku i Afganistanie, po lustrację w Kościele, w sprawie której stanowisko liderów PiS jest wyjątkowo zdecydowane (odmowa brania udziału w ingresie abp Wielgusa przez premiera). Jest to ostatnia szansa dla Romana Giertycha, by utrzymać się przy (politycznym) życiu. Przytaczane w najnowszej "Gazecie Polskiej" motywy z komentarzy potępiających jej publikacje w stylu "a skąd żydy wiedzą, kto donosił?", wskazują że wraca dobrze znany ton. Tyle, że tym razem jego obiektem jest redakcja jawnie wspierająca partię będącą w taktycznym sojuszu z o. Rydzykiem. Ciekawe, jak w tym wszystkim znajdzie się lider LPR, który na łamach "G.W." stwierdził jakiś czas temu, że nie przyjąłby do swojej partii Romana Dmowskiego, ze względu na antysemityzm tego ostatniego. Skąd pomysł, że polityk tego formatu byłby zainteresowany dzieleniem ław poselskich z posłami Wierzejskim, Strąkiem, czy samym Giertychem - trudno dociec.
Dalszy sprzeciw Kościoła wobec lustracji tej instytucji może zaowocować zaskakującą jeszcze niedawno polaryzacją - na tych katolików/konserwatystów, którzy od duchownych oczekują zmierzenia się z prawdą oraz na tych, którzy czekają, by ktoś inny (hierarchowie, "autorytety") powiedział im, co mają o sprawie myśleć i próbują egzekwować taką postawę na pierwszej grupie. Jednobrzmiące słowa "Gazety Wyborczej" i Radia Maryja urastają w tym miejscu do rangi symbolu.
Czy taka sytuacja stwarza szanse na początek integracji jakiegoś obozu konserwatywnego w formie nie pokrywającej się z dotychczasowymi podziałami politycznymi? Jak by powiedział Bogusław Wołoszański: czy poznamy dalszy ciąg? Jak się zachowają główni bohaterowie akcji? Czy przeżyją?
O tym dowiedzą się Państwo w następnym odcinku.
Inne tematy w dziale Polityka