W Internecie, od jakiegoś czasu, zrobiło się krwiście i siarczyście. Polaryzacja, która narasta od wyborów 2005 przyjmuje coraz nowsze formy. Wcześniejszy podział na bardziej lub mniej zdeklarowanych zwolenników PiS, PO oraz bliżej nieokreślonych lewicowców (zwykle podreślających, że nie głosują) wydaje się ewoluować (co na to Maciej Giertych?) w zupełnie nowym kierunku.
Ton, który jeszcze niedawno określano "poziomem komentarzy Onetu", zaczyna się przewijać w polemikach nawet znanych publicystów. Pełna atencja dla inaczej myślących, tak typowa wcześniej dla Radia Maryja, czy "Trybuny Ludu", zaczęła być stosowana częściej. Od nieco ponad roku np., w kwestiach politycznych, przyjęło tą postawę radio TOK FM. Klimat taki owocuje z obu stron stekiem obelg i wirtualnych "parasolek" niczym nie różniących się od swych pierwowzorów, tak chętnie używanych w niedzielę przed katedrą po niedoszłym ingresie abp Wielgusa. Istna Kraina Deszczowców.
Wydawałoby się, że nie ma w tym niczego nowego - w końcu podział, który dzisiaj umownie symbolizuje "III" i "IV RP.", ma miejsce od początku tzw. transformacji ustrojowej, jednak dostęp do "parasolek" jest dzisiaj łatwy, jak nigdy przedtem...
Tyle tylko, że jeżeli mamy się godzić na takie "narzędziowe" wsparcie retoryki, może powinniśmy nieco zrewidować nasze prześwietne samopoczucie, jakie często w dyskusjach prezentujemy...
PS Ten nietypowy post jest inpsirowany lekturą komentarzy znajdujących się pod wpisami niektórych piszących w Salonie publicystów... Szanujmy się. Z każdej z wymienionych stron może kiedyś przyść ktoś, kto wszelkich parasolek nienawidzi. Jego spojrzenie nie skupi się jednak na sprzęcie tak przydatnym w Krainie Deszczowców, lecz powędruje wyżej - w oczy Szalonych Parasolników.
Inne tematy w dziale Polityka