Dzisiejszy tekst Dawida Warszawskiego w "Gazecie Wyborczej", w którym odnosi się on (nie polemizuje) do artykułu Macieja Rybińskiego, wspomnianego w notce "Co dalej z Pax Michnicum?" przypomniał mi stary przepis na tą postną potrawę.
Rybę pokropić sokiem z cytryny
" (...) polemika z tymi tezami byłaby równie sensowna jak polemika ze zwolennikami teorii płaskiej ziemi czy tropicielami Żydów w Episkopacie Polski."
Prawda, że eleganckie? W ten sposób "G.W." ułatwia pracę Rafałowi Ziemkiewiczowi, którego tak krytykuje, ilustrując opisane przez niego postawy kolejnymi odsłonami. Wystarczy zbierać cytaty. Warto zwrócić uwagę na zastosowanie starego arsenału "argumentów" przy próbie "ustawienia" (nie)polemisty w sposób, który omówiłem w poście "Walka o Ogień".
D. Warszawski pisze: "Jednym splunięciem wskoczył na dziennikarski parnas". Ciekawe jest zarówno "nie zauważenie" dotychczasowej kariery Macieja Rybińskiego, jak i - nie wiadomo czym umotywowane - założenie, że jego tekst w "Dzienniku" o "końcu Polski Kiszczaka i Michnika" (zdecydowanie nie najlepszy w dorobku) w jakikolwiek sposób wpłynął na pozycję, jaką zajmuje na owym "parnasie". "Bez nas byście nie istnieli" - zdaje się wciąż powtarzać "Gazeta". I chyba nie zauważa zaniepokojonych o jej stan zdrowia spojrzeń adresatów takich oświadczeń. Od lat.
Śmietana
Słoweński zespół rockowy Laibach na płycie z pastiszami piosenek The Beatles ("Let it Be") nagrał utwór, którego refren stanowi obsesyjne powtarzanie "I, Me, Mine". Artykulacja wokalisty przypomina, jak zwykle w produkcjach tej grupy, "totalitarne" przemówienia. Czytając odmieniane przez wszystkie przypadki "przypomnienia", że socjal-liberalna część dawnej opozycji praktycznie samodzielnie "obaliła komunizm", mam wrażenie że uczestniczę w kręceniu teledysku do powyższego utworu Laibacha. "Elitą jesteśmy MY - pamiętajcie o tym robaczki... To MY decydujemy co i z kim obalamy oraz jak to oceniać".
Dziennikarz "G.W." idzie dalej. Opozycjonistów skupionych w czasie komuny wokół Adama Michnika ex catedra nazwał... Polską Walczącą. Nie bardzo wiem, jak to skomentować w sposób, który nie uraziłby "pokolenia AK", jednocześnie oddając to, jak odbieram taką operację na świadomości czytelnika... Warszawski: "Michnik pozostał twarzą Polski Walczącej" (...) "... ten życiorys to integralna część Polski Walczącej. Nie da się go zniesławić, nie zniesławiając jej".
I tak oto jakakolwiek krytyka staje się "zniesławianiem". Zniesławianiem nie tylko samego A. Michnika... Cóż, dla mnie "twarzą Polski Walczącej" pozostanie np. Andrzej Romocki "Morro" (mam nadzieję, że - nawet najbardziej zasłużeni - dziennikarze "Gazety", żeby wywołać odruch solidarności, nie "zapiszą się" wkrótce do Armii Krajowej).
Przecier pomidorowy
Czyli ci wszyscy, którzy z sugerowaną "twarzą Polski Walczącej" obalali niejedną filiżankę herbaty, a w ostatnich kilkunastu latach świetnie poustawiali siebie i swoje rodziny - i chyba wystarczy na ten temat.
Tarty chrzan
Dawid Warszawski, stosując zgrany motyw, zestawia oponentów (Rybińskiego i Ziemkiewicza) z o. Rydzykiem i R. Giertychem, sugerując że ich krytyka jest równie abstrakcyjna i niska (tym razem nie padło wprost oskarżenie o "antysemityzm" - szok!). "Nie zauważył" natomiast niektórych osób, które faktycznie podzielają opinie M. Rybińskiego. Nie mógł ich "zauważyć", bo stanowią żywy wyrzut sumienia, szarą plamę ostrego chrzanu w odmętach śmietanowej bieli. Nie mam w tym miejscu na myśli długo marginalizowanych polityków, którzy poparli Rybińskiego wprost, na łamach "Dziennika" - pp. Zbigniewa Romaszewskiego i Wiesława Chrzanowskiego... W kontekście drugiego z nich - czy aby trochę nie głupio szanownym Panom z "Polski Walczącej"? Chodzi mi raczej o żyjących na krawędzi ubóstwa bohaterów pierwszej Solidarności, których stan bytu jest bezpośrednim wynikiem miksu śmietany z przecierem pomidorowym.
Żółty ser i mąka
Całość trzeba zagęścić i zakleić - "Dziś jasno widać, że rację mieli i zwolennicy lustracji, i ci, którzy - jak ja - byli jej przeciwnikami". Czyli "stoczyliśmy kilkanaście lat wojny o to, czy szklanka jest w połowie pełna, czy w połowie pusta". Czyżby?
Sól i pieprz
... pozostaną w tym przepisie wyłącznie kwestią smaku.
Inne tematy w dziale Polityka