Praktycznie wszyscy są przekonani, że PiS nie miałby kogo wystawić w powtórzonych wyborach na prezydenta Warszawy. Moim zdaniem się mylą. Jan Ołdakowski z powodzeniem zorganizował Muzem Powstania Warszawskiego, sprawia wrażenie człowieka zdystansowanego od bieżących sporów politycznych...
Ta ostatnia cecha nie uchodzi w PiS za zaletę, więc wydawałaby się czynnikiem totalnie deprecjonującym tego wirtualnego kandydata. Jeżeli jednak do wyborów dojdzie, z perspektywy partii rządzącej, wydaje się to jedyna sensowna opcja. Zwłaszcza, że dzisiaj wysztko jest już jasne: wybór Hanny Gronkiewicz-Waltz oznaczał "nieoficjalną" furtkę do powrotu SLD oraz zaplecze z najbardziej skompromitowanej części nieświętej pamięci AWS. Samo złoto.
Pisałem wcześniej - jestem przeciwny powtórce wyborów: HGW jest na najlepszej drodze, by w pełni pokazać wyborcom, jak wyglądałyby rządy koalicji PO - LiD w skali kraju. Jako warszawiak, z bólem ;) (w perspektywie kolejnych wyborów parlamentarnych) - byłbym gotów poddać się takiemu eksperymentowi.
Jeżeli jednak takie wybory miałyby się odbyć... Wie Ktoś Coś?
Inne tematy w dziale Polityka