W związku z faktem, że szeregu szczgółów nie zauważam w mediach ogólnopolskich - przytaczam kilka informacji o sprawie oswiadczenia majątkowego naszej pani prezydent dot. działalności gospodarczej jej męża.
Po decyzji Jarosława Kaczyńskiego, że w czasie między wygaśnięciem mandatu, a ogłoszeniem wyniku wyborów HGW byłaby komisarzem (czyli de facto... przedstawicielem rządu...) o żadnym innym "bałaganie", niż generowany przez nią samą nie byłoby potrzeby mówić.
Sobotnie "Życie Warszawy" napisało:
------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Pani komisarz Gronkiewicz
autor: Karol Manys, tp, 2007-01-27, Ostatnia aktualizacja: 2007-01-27
Hanna Gronkiewicz-Waltz może nawet nie opuścić stołecznego Ratusza, choć miasto czekają ponowne wybory. Dla mniejszego zamętu premier jest gotów uczynić ją komisarzem.
Czy taki właśnie scenariusz czeka teraz Warszawę? Tak przynajmniej widzi to premier Jarosław Kaczyński. Wszystko jest jednak w rękach Platformy i samej Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jeśli ta tylko będzie chciała, szef rządu gotów jest właśnie ją uczynić w stolicy swoim komisarzem do czasu ponownych wyborów.
– Taka propozycja jest godna rozważenia – mówi ŻW Gronkiewicz-Waltz.
Komisarze bez zamętu
Wcześniej jednak obecna prezydent stolicy powinna poprosić Radę Warszawy, by ta jak najszybciej stwierdziła wygaśnięcie jej mandatu. To zdaniem premiera najlepsze wyjście z sytuacji, w której się obecnie znajduje stolica. Umożliwiłoby to szybkie rozpisanie nowych wyborów, które mogłyby się odbyć już za dwa miesiące.
– Robimy jeszcze analizy, by sprawdzić, czy na okres przejściowy jest inna możliwość niż powoływanie komisarzy w gminach, gdzie wójtowie, burmistrzowie czy prezydenci nie złożyli w porę wymaganych prawem oświadczeń – mówi szef rządu. Podkreśla przy tym, że ani on sam, ani PiS nie są zainteresowani, by narzucać komisarzy. – Jeśli okaże się, że komisarzy jednak trzeba będzie powoływać, nie widzę przeszkód, by robić nimi tych samorządowców, którzy utracili mandaty.
Szef rządu zapewnia, że w stolicy innego kandydata na komisarza niż obecna pani prezydent nawet nie ma."
http://www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&news_cat_id=245&news_id=146461&layout=1&forum_id=22525&page=text
------------------------------------------------------------------------------------------------------
... zwłaszcza, jeżeli - jak sobie życzą zwolennicy PO i SLD - HGW miałaby kolejne wybory wygrać bez problemu.
Niestety, jak widać, pani prezydent nie potrafi nie generować "bałaganu"...
Wirtualna Polska napisała dzisiaj:
------------------------------------------------------------------------------------------------------
" Premier Jarosław Kaczyński zaapelował do Rady Warszawy o uznanie mandatu prezydenta Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz za "wygaszony".
Stan prawny jest oczywisty, wszystko zależy od decyzji jednej osoby - powiedział premier. Jak dodał, "mamy do czynienia z coraz innymi oświadczeniami" Hanny Gronkiewicz-Waltz (na temat okoliczności związanych z przekroczeniem przez nią terminu złożenia wymaganego prawem oświadczenia - PAP).
Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała, że została celowo wprowadzona w błąd przez urzędnika urzędu wojewódzkiego i w związku z tym spóźniła się z oświadczeniem. Premier powiedział, że tego typu wypowiedzi są "oderwane od rzeczywistości".
Premier powiedział także, że podczas piątkowego spotkania z szefem PO Donaldem Tuskiem, lider PO poinformował go, że Hanna Gronkiewicz-Waltz "w żadnym razie" nie będzie chciała zostać komisarzem Warszawy.
Szef rządy pytany, kto będzie kandydatem PiS w nowych wyborach na prezydenta Warszawy, powiedział: nie ma żadnego kandydata, nie ma daty wyborów, nic nie ma, nikt niczego nie przewidywał, cała reszta jest niedobrym stanem pewnej osoby. (al)"
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8706092&rfbawp=1169969740.260
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Każda kolejna "linia obrony" jest bardziej rozbrajająca od poprzedniej... Chyba pani prezydent sama nie zauważa, że właśnie przyznała, iż się spóźniła z oświadczeniem. A jeszcze tydzień temu oficjalnie twierdziła, że się nie spóźniła... czyli złamała przepis określający termin składania oświadczeń... siłą rzeczy uznaje więc, że dotyczy on (i określone w nim restrykcje) jej sprawy.
Z innej beczki. Nie rozumiem porównywania zmiany przepisów poprzedzającego wprowadzenie czegoś/obsadzenie kogoś (zmiany ustaw forsowane wcześniej przez PiS) z postulatem, by zmieniać prawo po jego złamaniu przez jedną osobę (jak pamiętamy, o innych samorządowcach "prawne autorytety" milczały). Sorry, ale całe takie podejście świetnie ilustruje "porządek" III RP: "szaraczki" na drzewo - ratujmy święte krowy. A jaka będzie propozycja, gdy pani prezydent złamie inny przepis, którego "restrykcyjność wydaje się zbyt duża" - zmiany w kolejnych ustawach, bo jeden z czołowych polityków (sic!) największej partii opozycyjnej czegoś nie ogarnął?
No, i kwestia kosztów. Wcale nie jestem przekonany, że jeżeli ktoś nie potrafi wywiązać się z banalnego obowiązku prawnego, z którym nie miało problemu 94% samorządowców (a więc również średnio-piśmiennych wójtów mieszkających w wioskach bez prądu w Bieszczadach, czy na kieleczczyźnie), to dopełni obowiązkow dot. wielomilionowych przetargów. Zwłaszcza, jeżeli ma tendencje do obciążania jakiegoś urzędnika nawet w sprawie jej własnego oświadczenia. To jest dramat.
Po przeczytaniu poniższego cytatu:
------------------------------------------------------------------------------------------------------
" Po PiS-owskim wniosku pojawiły się wojenne deklaracje. PO mówiła "ratusza nie oddamy" albo "światło w oknach będzie się świeciło całą noc". Niepewna przyszłości Platforma postanowiła wzmóc czujność na terenie ratusza.
Jak tłumaczyli mi współpracownicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, sytuacja jest wyjątkowo trudna: budynek, w którym urzęduje prezydent Warszawy, to własność wojewody mazowieckiego. Obecnie rządzi tam Wojciech Dąbrowski zaliczany do grupy "jastrzębi z PiS". Stąd ataku można spodziewać się w każdej chwili. - Chcą nas wykończyć, pójdą na wszystko - mówili ludzie Hanny Gronkiewicz-Waltz.
(...)
Czujność obywatelska
Pełna niepewności ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz wprowadziła na najbliższy weekend dyżury. Zapisali się m.in. wiceprezydent Jacek Wojciechowicz i Jarosław Jóźwiak.
- To już okupacja? - pytam Jacka Kozłowskiego (PO), wicemarszałka sejmiku i szefa kampanii Hanny Gronkiewicz-Waltz.
- Nie. Urzędnicy mają po prostu zaległe prace - przekonywał. - Owszem, zbieraliśmy informacje, kto zamierza pracować w sobotę, kto zaś w niedzielę. Wszyscy są poinstruowani: jeśli zauważą coś nietypowego lub niepokojącego, mają nas natychmiast zawiadamiać - wyjaśnia Kozłowski. - Nie chcielibyśmy, żeby coś nam umknęło, a pani prezydent, przychodząc w poniedziałek do pracy, zastała zamknięte drzwi. O ewentualnych ruchach PiS z pewnością chciałyby wiedzieć media."
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3879612.html
------------------------------------------------------------------------------------------------------
... zmieniam wcześniejszą opinię. Wybory muszą się odbyć. Każdą najmniejszą możliwość odsunięcia tych ludzi od rządzenia Warszawą trzeba wykorzystać. Oni najwyraźniej mają pewne problemy, które raczej uniemożliwiają sprawowanie funkcji publicznych
Sam nie wierzę, że to piszę, ale na ich tle Donald Tusk - w świetle ostatnich działań i wypowiedzi - wydaje się być zrównoważonym i merytorycznym politykiem...
Koniec świata, pani Popiołkowa - jakby powiedział jeden z bohaterów serialu "Dom'...
Inne tematy w dziale Polityka