Foxx Foxx
29
BLOG

Konserwatywna strona eteru

Foxx Foxx Polityka Obserwuj notkę 2
Coraz częściej decyduję się przeczekać, aż "Gołębi Puch"nieco opadnie, zanim skomentuję bieżące wydarzenia. Zarówno w kwestii zmiany na stanowisku prezesa TVP, jak i kontrowersji wokół obwodnicy Augustowa wciąż mamy do czynienia z podkręcaniem się wzajemnie przez polityków i dziennikarzy. W pierwszym z tych przypadków pewnym novum jest udział w tym zjawisku formacji konserwatywnych dziennikarzy, którzy warunkowo popierali rząd w działaniach, które uważali za pożądane, krytykując jednocześnie za – niedopuszczalne ich zdaniem – kompromisy, błędy, czy też po prostu złe decyzje. Jednym słowem – postępowali uczciwie.
 
Niektórzy z nich często zwracali uwagę na emocjonalną spiralę, na której dryfuje wielu z tych, którzy nie mogą pogodzić się z wynikami wyborów 2005. I cóż mamy w kwestii TVP? Żaden z dziennikarzy, którzy natychmiast odeszli lub poszli na urlop w ogóle nie rozmawiał z Andrzejem Urbańskim. Tymczasem popłynął strumień plotek np. o powrocie do telewizji, na stanowisko szefa "Teleexpressu", człowieka oskarżanego o rękoczyny wobec dziennikarki PAP. Ten "gołębi puch" miał uzasadniać ex-post decyzje i oceny podjęte pod wpływem impulsu.
 
Cóż, ja jednak ze swoją oceną jeszcze chwilę poczekam, chociaż oczywiście cenię Bronisława Wildsteina i nie akceptuję wstawiania polityków na stanowiska w mediach (publicznych i jakichkolwiek innych). Z zainteresowaniem czekam na rozwój sytuacji projektu TVP Info. Tym bardziej, po wczorajszym "Skanerze Politycznym", gdy na sugestię red. Dębskiego, że kanał ten dąży do konkurencji z TVN24, red. Morozowski roześmiał się śmiechem jak najbardziej politycznym. Konkretnie: bardzo przypominał on w brzmieniu reakcję jednego z obecnych wicepremierów na sugestię, że prostytutka może oskarżać o gwałt.

Podobnie z Rospudą. Nieco zaskakujące, że z wyjątkiem najnowszego "Wprost", nikt się specjalnie nie interesował ani faktycznym stanem prawnym, dot. tej inwestycji, ani źródłami jej finansowania - aż po rzeczywisty przebieg konsultacji z organizacjami ekologicznymi. Zabawne też, iż dopiero wczoraj do ekologów dotarło, że pozwolenie konserwatora przyrody dopuszcza tylko prace geodezyjne, a - z praktycznego punktu widzenia - właśnie rozpoczynające się okresy ochronne ptaków żyjących na tamtych terenach, zamrażają wszelkie potencjalne działania z automatu. W ciekawy sposób pisze o tej sprawie dr Fedyszak-Radziejowska w dzisiejszej "Rzeczpospolitej":

_____________________________________________________

 

"Rozkręcanie emocji

 
Cały czas siedzimy na wulkanie, każde wydarzenie może stać się pretekstem do rozkręcania emocji. A to odwraca naszą uwagę od prawdziwie trudnych problemów, które warto nagłośnić i o których wręcz trzeba dyskutować. Ten rząd, jak każdy, potrzebuje uwagi mediów i krytycznych analiz, by popełniać jak najmniej błędów.
Z punktu widzenia sytuacji w Polsce i tej nieprawdopodobnej partyjności debaty, czyli która partia i ile dołoży tym razem innej partii, jestem nawet w stanie zrozumieć chęć przeniesienia odpowiedzialności za podjęcie decyzji na mieszkańców poprzez zorganizowanie im referendum. Jednakże w normalnym kraju to politycy podejmują decyzje i biorą za nie odpowiedzialność. Tylko że jeśli teraz tak postąpią, to liczne media ich po prostu zjedzą. Pomysł referendum to forma zastąpienia publicznej, rzetelnej, uczciwej i merytorycznej debaty powszechnym głosowaniem.
Politycy w taką debatę zdają się wątpić, więc chcą podzielić się odpowiedzialnością ze społeczeństwem. A przecież spór o dolinę Rospudy nie powinien być w jakimkolwiek stopniu partyjny, ponieważ jego materia dotyczy spraw poważniejszych niż aferalne zachowania polityków. Chodzi o ochronę środowiska i godne warunki życia mieszkańców Augustowa.
Politycy są atakowani za to, że nie budują autostrad, i za to, że muszą rozpocząć ich budowę w trudnym, bo wartościowym przyrodniczo terenie. Jeśli budowa zostanie wstrzymana, to za kilka miesięcy, gdy już wszyscy zapomną o proteście, wróci motyw zaniechania i niedotrzymania przez PiS obietnic, np. budowy obwodnicy. Znowu jedna partia dołoży drugiej, a w Augustowie po kładkach przerzuconych ponad tysiącami tirów spacerować będą jego mieszkańcy pozbawieni turystów i zarobku.
Różnica między problemem doliny Rospudy a sporami czy aferami stricte politycznymi, jak np. seksafera czy słynne taśmy, polega na tym, że w wypadku tych ostatnich nikomu nie dzieje się już (!) żadna realna krzywda (kiedy już została nazwana i zablokowana), zaś dolina Rospudy to problem, który trwa i wciąż wymaga decyzji.
 
Złe wzorce medialne
 
Tymczasem debata prowadzona jest jak dawniej, wedle złych medialnych wzorów. Co powiedział pan X, a co na to pan Y.... W tej sprawie odpowiedzialność mediów jest szczególna. To dzięki ich społecznej funkcji powinniśmy otrzymać rzetelne informacje i uczestniczyć w debacie publicznej tak zorganizowanej, żeby za nas, dla nas i w naszym imieniu wypowiadali się eksperci z obu stron. Bo w innym przypadku nie pomoże referendum, do którego pójdziemy jak barany (owce?) wiedzione przez swoje gazety na partyjną rzeź.”

_____________________________________________________

Poniżej kilka linijek tytułem podsumowania:

_____________________________________________________

" Skoro inwestycja nad doliną Rospudy sięga lat 90., to dlaczego tyle szumu jest akurat teraz?

Może dlatego, że od ostatniej propozycji rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych minęły już chyba dwa miesiące, więc czas na następną. Chodzi o podtrzymanie atmosfery kwestionowania wyniku demokratycznych wyborów pod pretekstem, że TA władza popełnia TAKIE błędy, iż społeczeństwo musi zmienić poprzednią decyzję."

_____________________________________________________

Czy wszystkie powyższe fakty związane z rolą i praktyką działania mediów, tak skumulowanymi od kilkunastu miesięcy, są czymś nowym? Niespotykanym? Wcześniej nieopisanym? Nie są. Skąd więc tyle "gołębiego puchu" po konserwatywnej stronie eteru?

Foxx
O mnie Foxx

foxx@autograf.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka