Ciekawe następstwa okazują się mieć wiosenne ruchy tektoniczne w obozie rządzącym. Pośród rozmaitych komentarzy salonowiczów do sytuacji, jaka ma miejsce po odwołaniu B. Wildsteina, oprócz spodziewanych osobistych wycieczek, znalazł się i "Tren" (w tytule). Zabawny zbieg okoliczności, bo trudno o lepszą metaforę nieustająco prześwietnego stanu mentalnego postsolidarnościowej części "obozu III RP", niż fraszka. "Na matematyka".
Obawiam, się że niektórzy wyciągają z tego co się dzieje wnioski bliższe raczej ich życzeniowemu myśleniu, niż faktom. Trudno przewidzieć, jak się sprawy dalej potoczą, natomiast jedno widać na pewno. Liczba osób, którym III RP nie odpowiada i które oczekują w tej sprawie konsekwentnej oferty nie maleje. Pewną nowością jest natomiast fakt, że te z nich, które są politykami PiS zaczynają swoje zastrzeżenia artykułować głośno (vide dzisiejszy wywiad z J. Sellinem w "Rzeczpospolitej"). Jest to dość dziwny moment ma wbijanie, w swoim przekonaniu, triumfalnych sztychów... szpilką, przez niektórych admiratorów post-PRL. Spokojnie, im debata o granicach dopuszczalnych kompromisów po prawej stronie sceny stanie się głośniejsza i szersza, tym projekt IV RP będzie żywszy. Jeżeli coś go może dzisiaj uniemożliwić, to "technokratyczna" stagnacja z "przystawkami" u boku.
Wiosna idzie, w polityce robi się ciekawie. Czas poprosić Żonę o wydzierganie nowej, gustownej poduszki na szpilki :)