Foxx Foxx
50
BLOG

O "dziennikarstwie śledczym" słów kilka

Foxx Foxx Polityka Obserwuj notkę 17

Wielokrotnie w S24 pojawiały się bardzo krytyczne opinie o poszczególnych mediach (że wspomnę tylko "Gazetę Wyborczą" i "Rzeczpospolitą"). Przy okazji niedawnego wpisu Bertolda Kittela na temat "Rzepy" (nawiasem: nie doczekaliśmy się odpowiedzi ze strony redakcji do dzisiaj), przewinął się wątek degeneracji dziennikarstwa śledczego, polegającej na zaprzestaniu własnego researchu, przy jednoczesnym ograniczaniu się do publikowania "przecieków". Trochę to dziwna konstatacja, jeżeli ktoś pamięta np. teksty z "Wprost" o "czerwonej pajęczynie", czy "Kacie", "Minimie" i "Olinie", które powstały, gdy ministrem SW był Andrzej Milczanowski, publikację rzekomej "lojalki" Jarosława Kaczyńskiego przez "Nie", czy zaprezentowany przez TVP Roberta Kwiatkowskiego "Dramat w trzech aktach". Dwie frakcje służb, ale "dziennikarstwo śledcze" takie samo.

Faktycznie jednak, nietrudno zauważyć, że w ostatnim czasie zjawisko to nabrało tempa. Największy ciężar gatunkowy osiągnęło w trzech momentach:

- przesilenie rządowe latem 2006 ("Gazeta Wyborcza" publikuje tekst sugerujący dymisję Zyty Gilowskiej, zanim Rzecznik Interesu Publicznego wystąpił do Sądu Lustracyjnego z odpowiednim wnioskiem - rzecz się dzieje w momencie, gdy prace nad konstrukcją budżetu 2007 są w powijakach)

- szereg publikacji, zarzucających - w stopniu bardziej lub mniej uzasadnionym - współpracę/kontakty z SB osobom uznanym za autorytety. Są one drukowane w momencie, gdy finalizowane są prace nad pierwszą wersją nowelizacji ustawy lustracyjnej. Do rangi symbolu urasta tu tekst z "Wprost" sugerujący kompromitujące kontakty Zbigniewowi Herbertowi, napisany przez zupełnie nieznanego autora, który wcześniej... publikował w periodyku "Meble".

- przesilenie rządowe latem 2007, które własnie obserwujemy. Konstrukcje przyczynowo-skutkowe, które serwują redaktorzy "Dziennika" są naprawdę imponujące. Awangardowym dziennikarstwem jest uczynienie z zestawienia faktów, iż:

a) nastąpił przeciek do Leppera o akcji CBA

b) jeden ze ściganych "załatwiaczy" był szkolony przez UOP

c) został on aresztowany

d) poseł Zemke chwali Mariusza Kamińskiego za to, że w doborze kadr nie kierował się kluczem politycznym, tylko merytorycznym - co pozwoliło mu zatrudnić wielu fachowców pracujących wcześniej w ABW i policji.

... hipotezy, że CBA podstawiło tego człowieka, by "kontrolował akcję od wewnątrz". Aż dziwne, że jedynie Z. Siemiątkowski zauważył (na łamach "G.W."), że fakt aresztowania praktycznie wyklucza taką możliwość - niezależnie od zastosowania rozwiązania ze świadkiem koronnym, człowiek jest już w świetle reflektorów i jego ewentualna współpraca z CBA byłaby niemożliwa do ukrycia. Poza jednym przypadkiem - gdyby działał na dwie strony... Co najwyraźniej sugerowałoby konkluzje, którymi redaktorzy "Dziennika" nie są zainteresowani.

Wczorajsza publikacja Wprost.pl o demolujących Wilno kibicach Legii jest kolejnym kuriozalnym przykładem "dziennikarstwa przeciekowego". Jaki obraz sytuacji serwują nam pracujący w policji "informatorzy" tygodnika? Otóż po wileńskiej murawie gania wataha - mających nieco powyżej 20 lat - "żołnierzy" gangów mokotowskiego, żoliborskiego i pruszkowskiego, którzy w zgodnej komitywie paradują przed kamerami. Więcej, zdaniem powyższych informatorów, są oni szkoleni przez byłych antyterrorystów z różnych technik walki. Każdy, kto widział tabuny ganiające się z policją konną wokół boiska i rzucające cegłami, mógł ocenić wachlarz polskich technik AT. OK, publikacja nastąpiła wczoraj, Wprost.pl nabiło wiele cytowań na innych portalach. A ja mam kilka prostych pytań: jak to jest, że nikt tym ludziom nie stawia takich zarzutów, natomiast następuje "przeciek" do gazety? (wszak opisuje ona zjawisko wręcz masowe) Drugie w tym kontekście jest banalne: dlaczego pominięto, że obóz szkoleniowy, w którym antyterroryści organizują turnusy dla 20. letnich żołnierzy mafii znajduje się w Klewkach? Nie było też nic o programie wymiany z estońską żeńską drużyną harcerską. Jak w kawale z czasów komuny, gdy milicjanci zatrzymują człowieka pod zarzutem kolportażu ulotek - "Ale przecież te kartki są puste! Gdzie jest tekst?!", - "po co tekst, panie wadzo, i tak wszystko jasne."

Możnaby snuć przypuszczenia na temat mozliwych przyczyn puszczenia takiego "przecieku". Nie ma jednak specjalnego znaczenia, czy będzie to próba zyskania aprobaty społecznej dla radykalnych działań wobec stadionowych chuliganów przez któreś z ministerstw siłowych (należy przypomnieć, że sądy 24. godzinne, wbrew oczekiwaniom i deklaracjom, zajmują się głównie pijanymi rowerzystami), czy np. zrobiły to władze klubu należącego do iTi. Istotniejsza jest postawa "dziennikarza śledczego", który coś takiego popełnia.

O ile w przypadku publikacji "Wprost" raczej nie dowiemy się wiele więcej i każdy może polegać na własnych intuicjach, o tyle w sprawie "odrolnienia jeziora" możemy być pewni, że - skoro na prowokację CBA zgodę wydał sąd i jest ona kontrolowana przez sejmową komisję d/s służb specjalnych z posłem Zemke na czele oraz Biernackim i Grasiem w składzie - dowiemy się, jak to wygladało naprawdę.

A może wcześniej jakiś dziennikarz to wyśledzi?

PS Trzeba stwierdzić, że te bandyckie Kewki rzucają nowe śiwatło na problem autentyczności tzw. "taśm Rydzyka" (tzn. czy nie były przemontowywowane). O zbiegu terminu ich publikacji ze "spaleniem" akcji CBA wobec szefa większego z koalicjantów napisano już wystarczająco wiele.

Foxx
O mnie Foxx

foxx@autograf.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka