Foxx Foxx
91
BLOG

Pan profeska

Foxx Foxx Polityka Obserwuj notkę 7

Zbliżające się wybory oraz podsumawania towarzyszące publikacji danych po upływie drugiego kwartału sprzyjają ciekawym obserwacjom. W "Gazecie Wyborczej" znowu pojawił się "niezależny ekspert" Ryszard Petru. Warto przypomnieć jego opinie z 2005. Po wyborach parlamentarnych:

W polityce czeka nas pasjonująca końcówka kampanii prezydenckiej. Nadal obstawiamy, że wybory wygra D.Tusk i w takim rzypadku można spodziewać się szybkiego utworzenia rządu, albo Marcinkiewicza, albo rząd w którym premierem zostałby jeden  braci Kaczyńskich. W tym scenariuszu na początku listopada Polska powinna mieć już nowy zaprzysiężony rząd. W przypadku dyby wygrał Kaczyński sytuacja się mocno komplikuje, gdyż PO będzie miało poważny dylemat na jakich warunkach w takim rzypadku wchodzić do rządu. W skrajnym przypadku PO może w ogóle do rządu w takiej sytuacji nie wejść. Ten wariant ma aszym zdaniem małe prawdopodobieństwo realizacji. Drugi wariant to utworzenie rządu na czele z J. Rokitą. Trzeci – rząd Marcinkiewicza i PO w roli recenzenta, który nie chce brać pełnej odpowiedzialności za władzę. Na dzisiaj wciąż obstawiamy, że wygra D.Tusk, dzięki czemu uniknęlibyśmy opisanej przez chwilą niepewności. Pomimo negatywnego dla złotego wyniku wyborów, polska waluta osłabiła się w znacznie mniejszym niż się tego można było podziewać, szczególnie porównując to z porządną korektą na rynku obligacji. Siła złotego wynikała w znacznej mierze z
wyjątkowo dobrego postrzegania fundamentów polskiej gospodarki (niski deficyt na rachunku obrotów bieżących, dobre erspektyw wzrostu, perspektywa spadku rentowności) co w długim okresie powinno przynieść dalsze umocnienie polskiej waluty.

W naszej ocenie przy utrzymującej się przewadze D.Tuska, a tym bardziej po jego wygranej i powstaniu rządu, będziemy mieć do czynienia z umocnienieniem polskiej waluty. Do końca roku złoty może umocnić się nawet do 3.80/EUR, tak więc ewentualne słabienie złotego przed wyborami rekomendujemy wykorzystać do sprzedaży euro, oraz wykorzystania najbliższego okresu do abezpieczenia się przed umocnieniem złotego. (...)

Jak widać z załączonej tabeli Ilość nowych ulg i zwolnień jest dość znacząca: (i) ulgi na dzieci; (ii) obniżenie podatków dla tych co atrudniają; (iii) obniżka składki ZUS w przypadku tworzenia nowych miejsc pracy; (iv) wprowadzenie przyspieszonej amortyzacji.  sumie ubytek dochodów ze wszystkich tych propozycji szacujemy na PLN13.5-15.5mld. Ale nie dość, że rozwiązania te są bardzo drogie, to będą raczej nieskuteczne. Badania międzynarodowe jednoznacznie wskazują, że ulgi podatkowe nie tworzą nowych miejsc pracy netto, a jedynie promują zatrudnienie w tych sektorach i przedsiębiorstwach, w których obowiązują ulgi podatkowe. Czyli może to być bardzo kosztowny program, który nie stworzy nowych miejsc pracy.

(źródło)

Z tego ostatniego materiału rodzynek dla wszystkich, którzy zachłysnęłi się niedawnym nocnym występem Giertycha:

Podsumowując, trudno propozycje gospodarcze PiS-u nazwać spójnym programem, jest tam wiele niespójności wewnętrznych i arść nierealnych propozycji. Naszym zdaniem większość z proponowanych działań nie będzie wprowadzona w ogóle w życie a te które będą wprowadzone dopiero w 2007. Najprawdopodobniej PiS będzie się upierał przy ulgach dla dzieci. I na tym się to się apewne skończy.

Tuż po wyborach prezydenckich:

Istnieje obawa, że rząd będzie zły, a oczekiwano, że będzie dobry, istnieje obawa, że reform nie będzie, obawa, że pogorszy się sytuacja finansów publicznych. Jeszcze w poniedziałek nikt w to nie wierzył, stąd tak nerwowa reakcja".

Zdaniem Ryszarda Petru złotówka może jeszcze spaść.

(źródło)

Co pan Ryszard serwuje nam obecnie? (konkretnie 12.09.2007)

Ostatnimi decyzjami rząd i parlament wprowadziły Polskę na drogę, którą Węgrzy doszli w ostatnich latach do poważnego kryzysu.

W 2002 roku w kampanii wyborczej węgierscy politycy obiecywali wysokie podwyżki płac w sferze budżetowej i znaczny wzrost wydatków państwa. Większość tych postulatów zrealizowali: deficyt budżetowy wzrósł o 4 proc. PKB, a płace w sferze budżetowej podwyższono o połowę. Na tak wysoki wzrost płac zareagowali też prywatni przedsiębiorcy, zwiększając wynagrodzenia o prawie 30 proc.

W konsekwencji gospodarka Węgier utraciła swoją konkurencyjność, ma najniższy wzrost w tej części Europy (ok. 3 proc.), a politycznym efektem były zamieszki na ulicach Budapesztu.

W Polsce Sejm przegłosował właśnie wzrost wydatków ponad wcześniejsze plany o 1 proc. PKB, rząd podniósł płacę minimalną o 20 proc., a wcześniej obniżył składkę rentową, podwyższając tym samym pensje. To jeszcze nie jest wariant węgierski, ale kierunek został jasno wyznaczony
. (...)

(źródło)

Taka piękna katastrofa. Warto więc jakoś ją zilustrować danymi. Na początek deficyt budżetowy i wykonanie budżetu w 2007:

Deficyt budżetu w 2007 może wynieść 21-22 mld zł

(PAP, tm/15.09.2007, godz. 12:35)

Deficyt budżetu w 2007 roku może być o 1-2 mld zł niższy i wynieść 21-22 mld zł - powiedziała "Gazecie Wyborczej" wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska.


W tym roku są szanse na deficyt o 1-2 mld zł mniejszy niż wcześniej mówiliśmy, czyli 21-22 mld zł - powiedziała wiceminister.

Zgodnie z wcześniej przewidywanym wykonaniem całorocznym deficyt ma wynosić 23 mld zł względem 30 mld zł zapisanych w ustawie budżetowej.

Po sierpniu 2007 roku budżet zanotował nadwyżkę w wysokości 274,8 mln zł
.

(źródło)

Warto zilustrować również "prognozy" dot. liczby miejsc pracy.

Ubyło 1 mln bezrobotnych

Dwa lata temu, w II kwartale 2005 r., w urzędach pracy zarejestrowanych było 2,82 mln osób. W sierpniu tego roku ich liczba zmniejszyła się do 1,82 mln. W ciągu ostatnich dwóch lat w Polsce ubyło więc 1 mln bezrobotnych. Wskaźnik bezrobocia obniżył się w tym czasie z 17,7 proc. do 12 proc.

Co ważne, bezrobocie jest zdecydowanie mniejsze wśród ludzi młodych. Jeszcze dwa lata temu według prowadzonego przez GUS Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) wskaźnik bezrobocia wśród osób w wieku 15-24 lata wynosił 39,9 proc. Obecnie jest on o połowę niższy i wynosi 21,6 proc.

Jednak, jak podkreślają eksperci, poprawę sytuacji na rynku pracy bardziej odzwierciedlają dane dotyczące osób pracujących.

Wskaźnikami bezrobocia można manipulować, zmieniając na przykład definicję bezrobotnego. Dlatego ważniejsze jest, ile osób pracuje i jaki jest wskaźnik zatrudnienia - podkreśla prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Z najnowszych danych BAEL wynika, że oprócz tego, że przybywa miejsc pracy, powstają one w branżach najbardziej pożądanych dla nowoczesnej gospodarki. W usługach firmy stworzyły 804 tys. etatów, a w przemyśle 484 tys. Obecnie pracuje tam odpowiednio 8,22 i 4,63 mln osób. O 85 tys. (do 2,3 mln) zmniejszyła się natomiast liczba pracujących w rolnictwie. Nowe etaty powstawały też wyłącznie w sektorze prywatnym. W publicznym pracuje obecnie 4,21 mln osób, a dwa lata temu pracowało 4,22 mln osób.

Mniej emigrantów

Eksperci podkreślają, że teza o wyłącznym wpływie emigracji na spadek bezrobocia w Polsce jest nieuprawniona, bo zmniejsza się ono głównie dzięki rosnącej liczbie etatów w Polsce. Skala emigracji jest też zdecydowanie niższa niż się powszechnie uważa. Profesor Cezary Żołędowski z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego ocenia, że legalne zatrudnienie w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego (wszystkie kraje UE, Islandia, Liechtenstein i Norwegia) podejmuje obecnie 800-900 tys. osób rocznie, wliczając w to osoby wykonujące pracę sezonową i tych, którzy przemieszczają się wahadłowo między Polską a krajem zatrudnienia.

Informacje medialne o 2-3 mln emigrantach zarobkowych z Polski są niepotwierdzone badaniami i można je uznać za fantastyczne - podkreśla prof. Cezary Żołędowski

(źródło)

Oczywiście zawsze pojawiają się głosy o tym, że mogłoby być lepiej, a mimo upływu połowy kadencji rząd nie ma wpływu na wskaźniki gospodarcze. Tymczasem "prognozy niezależnych ekspertów" wciąż są publikowane w dużych mediach. Co może być tego powodem w sytuacji, gdy ich "trafność" jest taka, jak wyżej?

Inna rzecz, to drobiazg, że pan Ryszard w swoim ostrzegawczym tekście sprzed kilku dni słowem nie nadmienił, jakaż to partia zafundowała nam najbardziej kontrowersyjny motyw w zestawie o którym pisze, czy możliwość odpisania "na dziecko" ok. 1000 zł zamiast kwoty o połowę nizszej. A szkoda. Wszak od podwójnego "becikowego" po głosowanie za wyłączeniem reformy finansów publicznych z obrad Sejmu (źródło) jej zasługi dla budżetu państwa trudno przecenić. Co też jest ciekawą pointą ww. "prognoz".

Foxx
O mnie Foxx

foxx@autograf.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka