Kampania się toczy - z każdym dniem poznajemy propozycje "programowe" i personalne. Często są one interesujące i wiele mówią o priorytetach poszczególnych ugrupowań. Tydzień temu Platforma Obywatelska zaskoczyła nas pierwszym pomysłem ustrojowym, o którym napisałem we wpisie Między wierszami a brzegiem pucharu. Dzisiaj kolejny news, którego echa w mediach "głównego nurtu" trudno było znaleźć. Tym razem dotyczący ruchów personalnych.
____________________
Były szef WSI wraca o gry
PO pracuje nad reformą wojskowych służb specjalnych. Jeśli wygra wybory, chciałaby połączyć wywiad wojskowy z kontrwywiadem. Jak nieoficjalnie dowiedział się DZIENNIK, wśród kandydatów na szefa takiej struktury wymienia się gen. Tadeusza Rusaka, byłego szefa WSI za rządów AWS-UW.
"Gen. Rusak byłby znakomitym kandydatem na przyszłego szefa służb wojskowych. Ma duże doświadczenie i bardzo dobrze zna się na wojsku oraz służbach" - mówi szef sejmowej speckomisji Paweł Graś (PO). Zastrzega jednocześnie, że to za wcześnie, by mówić o personaliach.
Informatorzy DZIENNIKA tłumaczą jednak, że kandydatura Rusaka jest bardzo poważna. Miałby zastąpić szefa kontrwywiadu wojskowego Antoniego Macierewicza lub stanąć na czele formacji stworzonej z połączenia kontrwywiadu i wywiadu wojskowego. "Takie połączenie jest jednym z pomysłów PO na reformę wojskowych służb" - mówi Graś.
W rozmowie z DZIENNIKIEM gen. Rusak twierdzi, że żadnej propozycji jeszcze nie dostał. Nie chciał jednak jednoznacznie powiedzieć, czy przyjmie ją, jeśli się pojawi. "PO musiałaby najpierw wygrać wybory" - powiedział były szef WSI.
Gen. Rusak jest kojarzony z krakowskimi politykami Platformy. Od wielu lat przyjaźni się m.in. z Grasiem, który po usunięciu się w cień Konstantego Miodowicza decyduje dziś o polityce tej partii w sprawach służb specjalnych. Rusak przez wiele pracował w UOP, m.in. stał na czele delegatury krakowskiej urzędu.
W 1997 r. został szefem WSI, trzy lata później z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego otrzymał awans generalski. Gdy w 2001 r. odchodził z WSI, lewicowy prezydent Krakowa Jacek Majchrowski mianował go dyrektorem Wydziału Ludności i Zarządzania Kryzysowego.
Jędrzej Jędrych z PiS uważa, że powrót gen. Rusaka byłby sygnałem, że do służb wraca stare WSI. "Wprawdzie ze wszystkich szefów WSI budził największe zaufanie, to jednak był odpowiedzialny za funkcjonowanie służb, ponieważ za jego kierownictwa ich działania budziły wątpliwości" - mówi.
Sceptycznie do kandydatury gen. Rusaka podchodzi były wiceminister obrony narodowej Janusz Zemke. "O ile wiem, generał Rusak jest człowiekiem zaawansowanym wiekowo, a może nawet emerytem" - mówi Zemke, ale oceny 61-letniego generała nie chce się podjąć.
(Dziennik.pl)
... małe przypomnienie realiów oryginalnej III RP. Za "Wprost":
Skarbem, na który natknęła się komisja likwidacyjna WSI, zajmie się w tym tygodniu również sejmowa komisja ds. służb specjalnych. Jej szef Marek Biernacki (PO) specjalnie rozszerzył porządek obrad. - Jestem zbulwersowany odkryciem dokonanym przez likwidatorów WSI. Zdeponowanie w sejfie WSI skarbu, o którego istnieniu nic nie wiedziała komisja sprawująca z mocy prawa nadzór nad służbami specjalnymi, oznacza złamanie podstawowych reguł państwa demokratycznego - mówi "Wprost" Biernacki. Jego zdaniem, w sejfie WSI były środki finansowe pozostające poza wszelką kontrolą, a zatem służba ta miała możliwości prowadzenia nieudokumentowanych akcji. Według Biernackiego, w służbach specjalnych Polski po upadku komunizmu nie było dotychczas większej afery niż ta ze skarbem w sejfie WSI.
W wyjaśnieniu zagadki sejfu pomogłoby przesłuchanie byłych oficerów oddziału finansów zarządu II SG WP, a potem WSI - płk. Jerzego Sprawki i płk. Józefa Krześniaka. Według naszych ustaleń, obaj są obecnie cywilnymi pracownikami WSI.
Według informacji "Wprost" potwierdzonych w kilku źródłach, jeszcze w latach 1997-2001, gdy szefem WSI był gen Tadeusz Rusak, w sejfie WSI oprócz cennych precjozów i monet był również stos złotych sztab. Według Piotra Bączka, w sejfie znaleziono jedynie biżuterię i monety. O tym, na co wykorzystali złote sztaby następcy Rusaka, mogą świadczyć sugestie Jerzego Szmajdzińskiego, szefa MON za rządów SLD. - Różne przedmioty w zasobach służb specjalnych wykorzystuje się w bardzo trudnych, skomplikowanych operacjach - komentował publikację "Wprost" Jerzy Szmajdziński.
Całość: Wprost.pl
"Gazeta Wyborcza":
Wojna służb specjalnych. W odwecie za wykrycie przez UOP afer szpiegowskich w wojsku wojskowy kontrwywiad zablokował nominację generalską zastępcy szefa ABW, wyciągając ukryte dotychczas "kwity" o jego dawnej działalności agenturalnej.
Chodzi o pułkownika Mieczysława Tarnowskiego. Jego awans na generała zatwierdzili już 26 marca premier i prezydent. Napisała o tym "Gazeta". Nagle 31 marca szef ABW Andrzej Barcikowski alarmuje premiera, że trzeba cofnąć nominację "ze względów formalno-prawnych". Według naszych informacji Barcikowskiemu drogą nieoficjalną przekazano materiały z WSI obciążające jego zastępcę i kazano zapobiec awansowi. I Tarnowski stopnia generalskiego nie otrzymał.
Fakty TVN podały w środę, że awans zablokowały materiały WSI, według których Tarnowski był w latach 1979-90 zarejestrowany jako agent wywiadu wojskowego.
- Tarnowski to ostatni człowiek, którego chciałbym bronić, bo likwidując UOP, sprzeniewierzył się ideałom, dla których budowaliśmy tę formację, ale wyciąganie teraz przez WSI obciążających go materiałów to skandal - mówi płk Zbigniew Nowek, były szef UOP.
Nowek podkreśla, że Tarnowski w ciągu 15 lat był wielokrotnie lustrowany, dopuszczono go do największych tajemnic państwowych i tajemnic NATO. Pomyślnie przeszedł też weryfikację u Rzecznika Interesu Publicznego.
- Ujawnianie po tylu latach takich materiałów oznacza, że były one celowo przetrzymywane, ukrywane, że trzymano je po to, aby mieć na tego oficera "haka". To jest po prostu przestępstwo - mówi Nowek.
Również gen. Tadeusz Rusak, szef WSI w latach 1998-2001, wcześniej dyrektor Delegatury UOP w Krakowie, zapewnia, że WSI nie przekazywała żadnych materiałów potwierdzających agenturalną działalność Tarnowskiego. Rusak też mówi o celowym ukrywaniu dokumentów.
WSI oficjalnie zaprzeczyły, że przekazywały informacje o Tarnowskim. Odpowiedziały nam, że "w końcu 2001 r. WSI przekazywały dokumentację z lat 1944-1990 do IPN". Czy źródłem informacji o Tarnowskim jest więc IPN? Instytut zaprzecza.
W komunikacie WSI dla PAP jest tajemnicze zdanie: "Wszelkie informacje uzyskiwane przez WSI w toku wykonywania czynności są przekazywane właściwym przełożonym oraz sejmowej komisji ds. służb specjalnych".
Mieczysław Tarnowski zapowiedział, że będzie się bronił, ale na razie odchodzi ze służby 30 kwietnia.
(Gazeta.pl)
____________________
Są to kolejne wiadomości dot. ludzi będących "służbowym" zapleczem największej partii opozycyjnej - wspomniałem niedawno o adwokacie Janusza Kaczmarka, byłym oficerze UOP i aktualnym członkiem Rady Programowej PO oraz rady nadzorczej jednej ze spółek R. Krauze - Wojciechu Raduchowskim, występującym pod nazwiskiem "Brochwicz" ("Jadę do CBA"; "K. jego mać!"). Trzeba stwierdzić, że cisza wokół tak smakowitych, wydawałoby się, wątków wygląda intrygująco.
Dziwi też trochę brak prasowych komentarzy do faktu, że wciąż nie wiemy, kogo PO widziałaby na czele resortów gospodarczych, czy spraw zagranicznych, a znamy kandydata na szefa służb.
Ciekawe.
Inne tematy w dziale Polityka