W USA większość świetnych uniwersytetów jest prywatnych. Aczkolwiek mamy Berkeley, które jest zaraz za prywatnymi Harvardem, Stanfordem, i chyba MIT. W Japonii mniej więcej po połowie prywatnych i państwowych. Natomiast w Europie przeważająca większość najlepszych uniwersytetów (Oxbridge, dwa Uniwersytety w Monachium, ETH w Zurichu, itd.) jest państwowa.
W krajach mniej cywilizowanych, takich jak Brazylia, czy Indie, bodajże wszystkie uczelnie są prywatne, i jakoś ich trudno szukać w czołówce światowych uczelni.
W Polsce, nasze najlepsze uczelnie są państwowe, ale w rankingach światowych są w drugiej pięćsetce. Czyli bardzo marnie.
Coś z tym trzeba zrobić!!!!
Pytanie jest takie (z dyskusji pod poprzednią notką): Czy prywatyzacja, np., Uniwersytetu Warszawskiego spowodowałaby automatyczne podniesienie Jego poziomu ("jego" z dużej litery nie przez pomyłkę!)?
Ja twierdzę, że tak, i w tej notce chciałbym podać jeden ważki argument.
Otóż wiecie, jaką produkcję mają spin-offy (przedsiębiorstwa "wypączkowane") z MIT? Około 200 mld USD. Typowe "royalty" dla uczelni za prawo z korzystania z opracowanej tam technologii to 1-5%. Takie pieniądze nawet dla MIT są nie do pogardzenia.
Z polskich uczelni niemal nic nie pączkuje. Żaden państwowy właściciel nie będzie dążył do takiego procesu, bo to nie jego zainwestowane pieniądze, a w razie sukcesów komercyjnych za 10-15 lat, to nikt nie będzie pamiętał, kto kiedyś był urzędnikiem w MNiSW.
Prywatyzacja uczelni (wydziałów?) to proces dużo bardziej skomplikowany, niż prywatyzacja szkół, bo majątek dużo większy. Ale o tym kiedy indziej...
przeprowadzam wirtualna sanacje polskiej nauki
Every day I get up and look through the Forbes list of the richest people in America. If I'm not there, I go to work. (Robert Orben)
When you reach for the stars you may not quite get one, but you won't come up with a handful of mud either (Leo Burnett).
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura