W swojej ostatniej notce wyraziłem pogląd, że Lech Wałęsa to pomnikowa postać, przy której większość polskich polityków to najlepszym przypadku dzieci biegające wokoło a to rzucające błotem a to wpatrzone w tenże pomnik. Ledwie w kilkanaście godzin później, Lech Wałęsa z pomnika zszedł i wyraził swoją opinię na temat homoseksualistów. Stosunek byłego prezydenta do osób o tej orientacji seksualnej był znany od dawna, skutecznie jednak przemilczany nie rzucał widocznego cienia na postać legendarnego przywódcy Solidarności. Dzisiaj w tydzień po niesławnej wypowiedzi wydaje się, że posłanka Pawłowicz zyskała sojusznika, o jakim nigdy nie śniła.
Argumenty Lecha Wałęsy, że homoseksualiści to ok. 5% społeczeństwa i związku tym powinni siedzieć jako posłowie w ostatnich ławach sejmu lub nawet za murem łatwo odwrócić przeciw byłemu prezydentowi. Wszak ostatni wynik wyborczy Lecha Wałęsy, a więc procentowa wskazanie jaką grupę Polaków reprezentowałby jako poseł, kazałoby w myśl tej teorii nawet nie w ostatnim rzędzie sejmowej Sali bo w najlepszym razie, gdzieś koło Łodzi.
Podtrzymuję swoje zdanie że Lech Wałęsa to postać której należny się niezmierny szacunek za dokonania w walce z komunizmem. Nie przekreślają tego ani dzisiejsze zwyczajnie chamskie wypowiedzi ani domniemana współpraca z SB. Paradoksalnie wręcz, wypowiedź byłego prezydenta potwierdziła moją tezę, że z osobą Lecha Wałęsy liczy się cały świat, czego niestety wyrazem były pełen oburzenia tytuły prasowe od Argentyny do Norwegii.


Komentarze
Pokaż komentarze