Profesor Gliński może odetchnąć z ulgą. Myślę, że zrobił to już kiedy pełen dumy ze swoich umiejętności technicznych Jarosław Kaczyński wyświetlił na tablecie wystąpienie nomen omen „premiera technicznego”. Uwolniony od obowiązku uczestniczenia w obwoźnym teatrzyku farsy i tragikomedii pan profesor w końcu może wrócić do swoich ukochanych studentów. Szkoda tylko, że jego nazwisko przez długo lata kojarzyć się będzie z żenującym aktem intelektualnej niemocy posłów PiS.
Bo, jak inaczej nazwać sytuację, w której na łapu capu szuka się po wielomiesięcznych zapowiedziach kogoś, kto zdecyduje się firmować ponadpartyjny pseudo rząd wspierany przez jedną partię tylko po to by doprowadzić do wyborów, po których premierem miałby zostać lider opozycyjnej partii. Intelektualne akrobacje posłów PiS by wyjaśnić zawiłości logiki tegoż manewru były tyleż komiczne co żałosne.
Odrzucenie wniosku o konstruktywne wotum zaufania przez Sejm, pokazało jeszcze jedną rzecz. Prawo i Sprawiedliwość straciło kompletnie zdolność koalicyjną. Co więcej w ogóle nie stara się jej odzyskać. Można odnieść wrażenie, że żadna partia nie jest godna uwagi Jarosława Kaczyńskiego. Marzenia o samodzielnym rządzeniu są piękne i każdy ma do nich prawo, pragnę jednak przypomnieć, że w latach 2005 -2007 PiS miało wszystko. Rząd, prezydenta, swoich ludzi w Trybunale Konstytucyjnym, Krajowej Radzie Radiofonii i skończyło się to tak jak wszyscy pamiętamy. A teraz byłby jeszcze trudniej bo drugi raz nie da sie wcicnąć "ciemnemu ludowi" bajek o kocie w lodówce i dziadku w niemieckiej armii.
Jarosław Kaczyński na mównicy sejmowej występował ostatni raz, rok temu. Wczoraj, swoje wystąpienie ograniczył do wciśnięcia play i stania za obrazem prof. Glińskiego co też jest symptomatyczne i pokazuje, jaki mechanizm miałby miejsce gdyby premierem został kandydat PiS. Nadchodząca wiosna przyniesie zapewnie powrót PiS do polityki maszerowanie w obronie czegoś co nie jest zagrożone lub po prostu przeciwko czemukolwiek. Czas ucieka, pomysłów brak, a wszystko wskazuje na to, że 2015 roku, pomimo opinii Jarosława Kaczyńskiego, że PiS wybory wygrało, jego partia poniesie kolejną porażkę.


Komentarze
Pokaż komentarze