Wydawać się mogło, że po historii z trotylem na wraku tupolewa, PiS zacznie podchodzić do informacji zamieszczanych w Rzeczpospolitej z większą rezerwą. Jednak przy pierwszej mogącej stać się młotem na PO wiadomości członkowie partii Jarosława Kaczyńskiego nie wytrzymali. „Osiemset tysięcy głodujących dzieci w Polsce” to idealne narzędzie dla siepaczy prawicy, do tego jeszcze, oczywiście chamskie wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego toż to przecież, jak gwiazdka w marcu. Nie minęło kilka dni i cóż się okazuję. Liczba 800 tysięcy dzieci cierpiących z powodu głodu była ewidentnie wzięta z sufitu. Już samo określenie „głód” było nadużyciem, do czego przyznała się sama fundacja Maciuś, z której feralny raport wyszedł. Jak się bowiem okazało fundacji chodziło o dzieci niedożywione czy też te które np. przychodzą do szkoły bez uprzedniego zjedzenia śniadania w domu. Nikt, żadna inna instytucja nie potwierdziła podanej przez fundację Maciuś liczby, nawet Janina Ochojska oburzyła się na tak przedstawiony raport. Fundacja przeprosiła za zamieszanie, wszystkie inne wyliczenia wskazują, że dzieci nieożywionych z powodu biedy jest w Polsce ok. 80 tys. Nie zmienia to oczywiście fakty, że nawet gdyby dzieci niedojadających z biedy było 8 to jest to wstyd dla nas wszystkich, a dla naszego rządu szczególnie.
Pomimo oficjalnych informacji obalających tezy feralnego raportu PiS i jego zwolennicy nie zważając na to, że po raz kolejny samo weszli w przysłowiowe maliny brną w nie dalej. Teraz już nie jest istotne ile dzieci zjada 3 posiłki, a ile jeden, ważne jest że Stefan Niesiołowski jadł szczaw. Ja też jadłem, prosto z łąki, smak mirabelek nie jest mi obcy. Odnoszę wrażenie, że cześć PiS i jego pochlebców też chciała spróbować szczawiu pomyliło go jednak z szalejem


Komentarze
Pokaż komentarze (1)