Ostanie tygodnie po raz kolejny pokazały dość intrygująca cechę środowiska skupionego wokół PiSu, jak i samej partii. Ponownie bowiem okazuje się, że J. Kaczyński nie potrafi dobierać współpracowników. Ileż to już osób, które były bardzo blisko z prezesem PiS stawały się agentami wrogich sił, przez te właśnie siły podsuwane. Kiedy toczyła się walka z układem, pomijając lekarzy i posłankę Sawicką, wszyscy zatrzymani byli związani z rządem J. Kaczyńskiego. Kiedy premierem został K. Marcinkiewicz okazał się nielojalnym i złym prezesem rady ministrów. I tak po kolei Dorn, Jurek, Ujazdowski, Jakubiak, Kluzik Rostkowska, Ziobro, Kempa, Kurski. Swego czasu w chwilową niełaskę wpadł nawet sam redaktor Sakiewicz. Wygląda na to, że wszystkie dobre i wybitne osoby bo przecież tylko takie może wybierać dobry i wybitny J. Kaczyński po spotkaniu z prezesem PiS stają złymi, śmiesznymi, żenującymi, kłamliwymi agentami i tu można wstawić dowolnie-układu, PO, Rosji, Niemiec, magdalenki, Masonów.
Ten sam los spotkał mec. Rogalskiego. Nie dość, że jest wrogiem nr 1 dla PiS, to jeszcze staje się przyczynkiem do gmerania w finansach partii Jarosława Kaczyńskiego. Swoją drogą to ciekawe, że prezes partii opozycyjnej z tak dużym apetytem na władzę tak nieporadnie dobiera współpracowników.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)