O serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” wypowiedzieli się już chyba wszyscy. No może poza panem Radwańskim, który ostatnimi czasy stał się autorytetem braci Karnowskich. Burza, która powstała jeszcze przed emisją 3 odcinkowej serii, przetoczyła się przez wszystkie media. Zastanawia, jak wielu spośród tych najgłośniej krzyczących w ogóle obejrzało choćby jeden odcinek zamiast wspierać się wyłącznie recenzjami tych, którzy słyszeli że to plugawy i polakożerczy obraz.
Zrozumiałe zarzuty wobec serialu mieszają się z całą masą mniej lub bardziej wydumanych żali i pretensji. Głośno i wyraźnie powiedzieć, że potraktowanie wątku Armii Krajowej w sposób pokazujący co najmniej ignorancję historyczną twórców serialu jest zwyczajną obrazą taką samą jak używanie zwrotu polskie obozy śmierci. Zarzucanie jednak autorom scenariusza, że akcja zaczyna się w 1941 r, że żołnierze mają wątpliwości moralne, że Polacy mówią z niemieckim akcentem jest zwyczajnie żenujące i w gruncie rzeczy osłabiające poważny zarzut wspomniany powyżej.
Trzeba przyznać, że serial nie wybiela Niemców, nie pokazuje wszak uciśnionego narodu prowadzonego przez szaleńca, lecz ludzi wierzących w zwycięstwo III Rzeszy. Jest to obraz który nie oszczędza Niemców, ale jednocześnie nie pokazuje czarno białych charakterów do których przyzwyczaiły nas filmy o II Wojnie Światowej. Pewien schemat, powzięty choćby z „Plutonu” świetnie zdaję swój egzamin wciągając widza w losy bohaterów z których każde ma krew niewinnych osób na rękach. Ciężko mieć zarzuty do warstwy artystycznej serialu co tylko wzmacnia w widzu nie będącym Niemcem chęć zobaczenia, jak tragedia II Wojny Światowej wyglądała z tej drugiej strony.
Warstwa historyczna serialu budzi szereg zastrzeżeń. Wypowiedzi konsultanta wyemitowane po ostatnim odcinku serialu pogłębiły tylko moje odczucie, że jego wiedza w tym zakresie jest wyraziście ograniczona przez ideologię. Chcę wierzyć, że delikatnie to nazywając braki w polskim wątku serialu są efektem niedouczenia. W przeciwnym bowiem razie trzeba by przyjąć, że córki i synowie „Nazi matek i nazi ojców” wciąż traktują Polaków, jako podludzi których można pokazywać jako dzicz z lasu, a z historią ich państwa nie trzeba się zapoznawać bo nie jest tego warta.
Rację ma z prof. Szewach Weiss mówiąc, że Polska jest wyrzutem sumienia Niemców. Być może stąd właśnie to usilne wciskanie nam roli pomocnika w fabryce zagłady.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)