Ufff... no to jestem... w Nowy Rok wjechałem z Koleżanką Partnerką autobusem linii 610... na gapę ;))
Co było to było... co będzie to będzie... czuję podskórnie i prioprioreceptywnie że będzie spoko ;))
Przeglądam blogi oraz realowe piśmidła - nihil novi sub sole: filozofia Giertycha, dziwki Leppera, stołek dla Marcinkiewicza, krawatka dla Saddama... tamto, siamto i owamto...
Z braku laku zareklamuję więc audycję którą w radiowej Trójce prowadzą kumple - taka miła załoga z Krakowa, a co :))
Audycja nazywa się Trzecia Strona Księżyca i pełna jest różnej, wielce milusiej, nieco natchnionej i tajemniczej Muzyki. Napiszę jeszcze raz: Muzyki, o właśnie tak ;)
Co było to było... co będzie to będzie... czuję podskórnie i prioprioreceptywnie że będzie spoko ;))
Przeglądam blogi oraz realowe piśmidła - nihil novi sub sole: filozofia Giertycha, dziwki Leppera, stołek dla Marcinkiewicza, krawatka dla Saddama... tamto, siamto i owamto...
Z braku laku zareklamuję więc audycję którą w radiowej Trójce prowadzą kumple - taka miła załoga z Krakowa, a co :))
Audycja nazywa się Trzecia Strona Księżyca i pełna jest różnej, wielce milusiej, nieco natchnionej i tajemniczej Muzyki. Napiszę jeszcze raz: Muzyki, o właśnie tak ;)
Takiej Muzyki co to się jej w McRadiach nie grywa, bo McTarget nie lubi piosenek których nie zna...
Grzegorz Połatyński, Marek Starzyk oraz DJ Luna przez cztery godziny explorują po nocy dźwiękowe niezwykłości z kręgu heavenly voices, cold wave czy dark electro, a maile do autorów można wysyłać na adres: pelnia@polskieradio.pl
Audycja pojawia się nocą gdy księżyc błyszczy w swej pełni czyli pi razy drzwi raz na miesiąc. Choć tu pojawia się mały problem, bo pełnia niby już jutro, ale z zapowiedzi wynika że Trzecia Strona Księżyca pojawi się w eterze w nocy z 4 na 5 stycznia...
Jeśli ktoś chce sobie poczytać recenzje słuchaczy to zapraszam tu i tu a jeśli ktoś chce sobie posłuchać "co tam grają" to tutaj znajdzie zapis audycji z 6 grudnia.
Pozostając jeszcze na moment przy Polskim Radiu - polecam na jego stronach internetowych dwa nowe artykuły.
Piotr Skórzyński w artykule "Kościół, media i postkomunizm" pisze m.in.
"Na naradzie w MSW zwołanej w 1976 roku, Stanisław Kania podkreślał znaczenie poszerzenia agentury w Kościele. Pochwalił oficerów za "pracę operacyjną, której sukcesy są niemałe, choć trudne do ujęcia statystycznie". Po czym konkludował: "W stosunkach z Kościołem możemy prowadzić w różnych okresach bardziej lub mniej ostrą politykę, raz działać siłą logiki, a innym razem logiką siły. Jedno jednak musi pozostać niezmienne: kurs na umacnianie wewnątrz Kościoła grup lojalnego kleru".
Co też mogło się stać z tymi grupami? Cóż, nie zniknęły, jak dowodzi reakcja na wypowiedzi ks. Zaleskiego. Badacze IPN mówią o 15 proc. konfidentów wśród duchowieństwa - wiemy już, że jest wśród nich czterech biskupów.
[...]
Naiwność czy perfidia?
Postawa niektórych hierarchów Kościoła po 1989 roku uwidoczniła, że także w Kościele są bardzo wpływowi ludzie, którzy prawdy i sprawiedliwości się boją - a wolność utożsamiają ze swobodą manipulacji, kłamstwa i bluźnierstw. To przede wszystkim przypadek Józefa Tischnera, który stał się rodzajem idola dla tzw. postępowej inteligencji. Ks. profesor jawnie, niemal wyzywająco walczył z polskim katolicyzmem - i drwił z "parafiańskiej moralności". Niegdyś skrajny paxowiec, potem nieformalny "kapelan Solidarności" - w 1983 r. po rozmowie z SB zaniechał odprawiania mszy za Ojczyznę. Żeby zorientować się w jego własnej moralności, trzeba zapoznać się z objawioną na łamach "Res Publiki" w 20-odcinkowym cyklu fascynacją Heglem oraz zbiorem tekstów "Nieszczęsny dar wolności". Pewne wzburzenie wywołał esej pt. "Ewangelizacja czy dekomunizacja", gdzie odważnie ofiary komunizmu postawił na równi z oprawcami. Podkreślał, że zbrodnie te się przedawniły, odrzucając ich charakterystykę jako zbrodni przeciw ludzkości.
W "Tygodniku Powszechnym" nr 5 z 1992 r. ks. Tischner pisał, że "dekomunizacja jest tragiczną kompromitacją chrześcijaństwa". Zacierał w tym tekście różnice między torturowanymi akowcami a niektórymi dwuznacznymi członkami oddziału "Ognia". Z kolei w numerze 19/92 dowiedzieliśmy się, że ci, co się domagają dekomunizacji - "marnują nauki Jana Pawła II".
W materiale "Wygrać gospodarkę" Leszek Szymowski zajął się rolą specsłużb w transformacji polskiej gospodarki. Szymowski pisze:
"W połowie lat 80. w służbach specjalnych PRL-u powstał supertajny oddział "Y". Jego zadaniem było przejęcie strategicznych resortów gospodarczych i zabezpieczenie w nich najważniejszych miejsc dla emerytów ze specsłużb. Miało to pozwolić przejąć kontrolę nad biznesem po planowanej transformacji ustrojowej."
Po czym podaje szereg konkretnych przykładów przepoczwarzenia się PRL'owskich agentów w ludzi biznesu i konkluduje:
"Analizując chronologię wydarzeń, widać, że proces przejmowania gospodarki przez służby specjalne PRL-u przebiegał trójetapowo. Najpierw, emeryci ze służb objęli kierownicze stanowiska w państwowych przedsiębiorstwach, które potem kupowali za bezcen, zostając w ten sposób pionierami biznesu III RP. Inni dowiadywali się o zbliżających się zmianach prawnych, zezwalających zarobić miliony. Kolejni uzyskiwali koncesje na działalności gospodarcze (handel bronią, ochrona, koncesje na eksploatacje złóż w innych krajach). Potem, gdy na rynku wykrystalizowały się najbardziej dochodowe branże i najwięcej warte państwowe spółki, kluczowe stanowiska w nich zajęli ludzie związani ze służbami. Trzecim etapem było zmonopolizowanie najważniejszych segmentów rynku i uzyskanie nad nimi pełnej kontroli. Działo się to przy cichym wsparciu służb specjalnych III RP.
Długofalową konsekwencją tego było zagrażające bezpieczeństwu państwa uzależnienie kluczowych dziedzin gospodarki od specsłużb. Było to tym bardziej groźne, że po 1990 r. wojskowe służby specjalne III RP były przedłużeniem sowieckiego GRU. Jak dowiedzieliśmy się ze źródeł związanych z Kolegium ds. Służb Specjalnych, przed rokiem 2005 służby państw NATO wielokrotnie alarmowały polskich kolegów, że bezpieczeństwo naszego kraju jest zagrożone przez to, że kontrolę nad kluczowymi dziedzinami gospodarki wciąż sprawują osoby związane z komunistycznymi służbami. Jednak polskie władze ignorowały te ostrzeżenia. W tym samym czasie, wielu agentów trafiało do najważniejszych polskich spółek, gdzie realizowało interesy służb. Tego stanu nie zmieniła nawet niedawna weryfikacja i likwidacja komunistycznych służb wojskowych. Bowiem likwidacja WSI zakończy się pełnym sukcesem dopiero wtedy, kiedy zakończą się wpływy tej instytucji na gospodarkę."
I to by było już wszystko na dziś ;) Ciao!
Grzegorz Połatyński, Marek Starzyk oraz DJ Luna przez cztery godziny explorują po nocy dźwiękowe niezwykłości z kręgu heavenly voices, cold wave czy dark electro, a maile do autorów można wysyłać na adres: pelnia@polskieradio.pl
Audycja pojawia się nocą gdy księżyc błyszczy w swej pełni czyli pi razy drzwi raz na miesiąc. Choć tu pojawia się mały problem, bo pełnia niby już jutro, ale z zapowiedzi wynika że Trzecia Strona Księżyca pojawi się w eterze w nocy z 4 na 5 stycznia...
Jeśli ktoś chce sobie poczytać recenzje słuchaczy to zapraszam tu i tu a jeśli ktoś chce sobie posłuchać "co tam grają" to tutaj znajdzie zapis audycji z 6 grudnia.
Pozostając jeszcze na moment przy Polskim Radiu - polecam na jego stronach internetowych dwa nowe artykuły.
Piotr Skórzyński w artykule "Kościół, media i postkomunizm" pisze m.in.
"Na naradzie w MSW zwołanej w 1976 roku, Stanisław Kania podkreślał znaczenie poszerzenia agentury w Kościele. Pochwalił oficerów za "pracę operacyjną, której sukcesy są niemałe, choć trudne do ujęcia statystycznie". Po czym konkludował: "W stosunkach z Kościołem możemy prowadzić w różnych okresach bardziej lub mniej ostrą politykę, raz działać siłą logiki, a innym razem logiką siły. Jedno jednak musi pozostać niezmienne: kurs na umacnianie wewnątrz Kościoła grup lojalnego kleru".
Co też mogło się stać z tymi grupami? Cóż, nie zniknęły, jak dowodzi reakcja na wypowiedzi ks. Zaleskiego. Badacze IPN mówią o 15 proc. konfidentów wśród duchowieństwa - wiemy już, że jest wśród nich czterech biskupów.
[...]
Naiwność czy perfidia?
Postawa niektórych hierarchów Kościoła po 1989 roku uwidoczniła, że także w Kościele są bardzo wpływowi ludzie, którzy prawdy i sprawiedliwości się boją - a wolność utożsamiają ze swobodą manipulacji, kłamstwa i bluźnierstw. To przede wszystkim przypadek Józefa Tischnera, który stał się rodzajem idola dla tzw. postępowej inteligencji. Ks. profesor jawnie, niemal wyzywająco walczył z polskim katolicyzmem - i drwił z "parafiańskiej moralności". Niegdyś skrajny paxowiec, potem nieformalny "kapelan Solidarności" - w 1983 r. po rozmowie z SB zaniechał odprawiania mszy za Ojczyznę. Żeby zorientować się w jego własnej moralności, trzeba zapoznać się z objawioną na łamach "Res Publiki" w 20-odcinkowym cyklu fascynacją Heglem oraz zbiorem tekstów "Nieszczęsny dar wolności". Pewne wzburzenie wywołał esej pt. "Ewangelizacja czy dekomunizacja", gdzie odważnie ofiary komunizmu postawił na równi z oprawcami. Podkreślał, że zbrodnie te się przedawniły, odrzucając ich charakterystykę jako zbrodni przeciw ludzkości.
W "Tygodniku Powszechnym" nr 5 z 1992 r. ks. Tischner pisał, że "dekomunizacja jest tragiczną kompromitacją chrześcijaństwa". Zacierał w tym tekście różnice między torturowanymi akowcami a niektórymi dwuznacznymi członkami oddziału "Ognia". Z kolei w numerze 19/92 dowiedzieliśmy się, że ci, co się domagają dekomunizacji - "marnują nauki Jana Pawła II".
W materiale "Wygrać gospodarkę" Leszek Szymowski zajął się rolą specsłużb w transformacji polskiej gospodarki. Szymowski pisze:
"W połowie lat 80. w służbach specjalnych PRL-u powstał supertajny oddział "Y". Jego zadaniem było przejęcie strategicznych resortów gospodarczych i zabezpieczenie w nich najważniejszych miejsc dla emerytów ze specsłużb. Miało to pozwolić przejąć kontrolę nad biznesem po planowanej transformacji ustrojowej."
Po czym podaje szereg konkretnych przykładów przepoczwarzenia się PRL'owskich agentów w ludzi biznesu i konkluduje:
"Analizując chronologię wydarzeń, widać, że proces przejmowania gospodarki przez służby specjalne PRL-u przebiegał trójetapowo. Najpierw, emeryci ze służb objęli kierownicze stanowiska w państwowych przedsiębiorstwach, które potem kupowali za bezcen, zostając w ten sposób pionierami biznesu III RP. Inni dowiadywali się o zbliżających się zmianach prawnych, zezwalających zarobić miliony. Kolejni uzyskiwali koncesje na działalności gospodarcze (handel bronią, ochrona, koncesje na eksploatacje złóż w innych krajach). Potem, gdy na rynku wykrystalizowały się najbardziej dochodowe branże i najwięcej warte państwowe spółki, kluczowe stanowiska w nich zajęli ludzie związani ze służbami. Trzecim etapem było zmonopolizowanie najważniejszych segmentów rynku i uzyskanie nad nimi pełnej kontroli. Działo się to przy cichym wsparciu służb specjalnych III RP.
Długofalową konsekwencją tego było zagrażające bezpieczeństwu państwa uzależnienie kluczowych dziedzin gospodarki od specsłużb. Było to tym bardziej groźne, że po 1990 r. wojskowe służby specjalne III RP były przedłużeniem sowieckiego GRU. Jak dowiedzieliśmy się ze źródeł związanych z Kolegium ds. Służb Specjalnych, przed rokiem 2005 służby państw NATO wielokrotnie alarmowały polskich kolegów, że bezpieczeństwo naszego kraju jest zagrożone przez to, że kontrolę nad kluczowymi dziedzinami gospodarki wciąż sprawują osoby związane z komunistycznymi służbami. Jednak polskie władze ignorowały te ostrzeżenia. W tym samym czasie, wielu agentów trafiało do najważniejszych polskich spółek, gdzie realizowało interesy służb. Tego stanu nie zmieniła nawet niedawna weryfikacja i likwidacja komunistycznych służb wojskowych. Bowiem likwidacja WSI zakończy się pełnym sukcesem dopiero wtedy, kiedy zakończą się wpływy tej instytucji na gospodarkę."
I to by było już wszystko na dziś ;) Ciao!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)