19 września 2008 roku Trybunał Konstytucyjny nareszcie przedstawił wyrok w rozprawie dotyczącej przestępstwa pomówienia narodu polskiego. Dla granic wolności słowa jest on niezwykle istotny - likwiduje jedno z jej ograniczeń.
Ja jednak jestem zawiedziony z (dotychczasowych) informacji zawartych w komunikacie prasowym po rozprawie (http://www.trybunal.gov.pl/Rozprawy/2008/rozprawy.htm. Trybunał bowiem orzekł o jego niekonstytucyjności ze względów proceduralnych. To oznacza, że Trybunał (w którym zasiadają jedni z najlepszych i najbardziej doświadczonych prawników w Polsce) nie odniósł się do meritum sprawy. A szkoda. Jako badacz doktryny jestem tym mocno zawiedziony, bo ten wyrok nic nowego do jej treści nie wnosi. Jak jednak bliżej oceniać obowiązywanie art. 132a k.k?
Najpierw trochę z jego historii
Od 15 marca 2007 roku obowiązuje nowelizacja kodeksu karnego, wprowadzająca do polskiego porządku prawnego nowe przestępstwo. Na mocy art. 37 pkt 2 ustawy z dnia 18 października 2006 roku o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. 2006, Nr 218, poz. 1592 z późn. zm.) do kodeksu karnego dodano art. 132a, zgodnie z którym kto publicznie pomawia Naród Polski o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Jednocześnie do art. 112 dodany został ppkt 1a, zawierający właśnie przestępstwo pomówienia Narodu Polskiego[1]. Na marginesie warto zauważyć, iż na początkowym etapie prac legislacyjnych nad ustawą o ujawnianiu informacji, przestępstwo pomówienia Narodu Polskiego miało zostać wprowadzone nie do kodeksu karnego, ale do ustawy o IPN w postaci art. 55a.
Dyskusyjne rozwiązanie
Podstawowym celem wprowadzenia nowej regulacji było przeciwdziałanie pojawiającej się w prasie zagranicznej wysoce kłamliwej i obraźliwej zbitki słownej „polskie obozy" (w odniesieniu do niemieckich obozów koncentracyjnych i niemieckich obozów śmierci, które powstały na polskich terytoriach okupowanych w czasie II wojny światowej) oraz przeciwdziałanie fałszywym oskarżeniom o rzekomym współudziale Polaków w eksterminacji Żydów.
Powyższe intencje nie mogą jednak przesłonić krytycznych uwag, wyrażanych już w czasie prac legislacyjnych nad przedmiotową ustawą. Przede wszystkim należy zastanowić się, czy wprowadzenie nowego przestępstwa było w ogóle konieczne, to znaczy czy dotychczasowe przepisy w niewystarczający sposób zabezpieczały przedmiot ochrony - dobre imię naszego kraju. Zauważyć trzeba, iż polskie prawo zawiera szereg przepisów, które mają na celu ochronę dobrego imienia Rzeczpospolitej, jak choćby art. 133 kodeksu karnego, według którego kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 lub art. 212, który penalizuje zachowanie polegające na pomawianiu innych osób, grup lub instytucji o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania.
Konstruktywna krytyka
Warto zaznaczyć, iż krytyka nowego przepisu pochodziła z różnorodnych źródeł - organizacji pozarządowych[2], historyków, publicystów, a nawet organów władzy publicznej[3]. Powyższe zastrzeżenia dotyczyły niekonstytucyjności projektowanego przepisu, jego nieodpowiedniej redakcji (nieodpowiednich sformułowań w nim użytych) oraz przede wszystkim negatywnych skutków jego obowiązywania.
Na skutek wątpliwości natury konstytucyjnej Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Stowarzyszenie „Otwarta Rzeczpospolita" skierowali w tej sprawie listy do Prezydenta RP. Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował o rozważenie możliwości usunięcia przestępstwa pomówienia Narodu Polskiego z nowelizacji. Zwrócił on uwagę, iż powyższy przepis może stać w konflikcie z normami konstytucyjnymi zawartymi w art. 54 ust. 1 i art. 73 Konstytucji RP[4]. Rzecznik słusznie podkreślił, iż jednym z podstawowych praw człowieka jest prawo do prawdy niezależnie od tego, jak bardzo trudna i bolesna może być ona w niektórych przypadkach. Jest ono zasadą działania demokratycznego państwa prawa oraz warunkiem wszelkiego rozwoju naukowego, kulturowego czy społecznego - jako takie jest jedną z najważniejszych wartości cywilizacji zachodniej[5]. Na niezgodność z art. 54 ust. 1 wskazało także w swoim liście do prezydenta stowarzyszenie „Otwarta Rzeczpospolita", w którym podkreślono, że zgodnie z Konstytucją RP ustawowe ograniczenie konstytucyjnych wolności i praw jest dozwolone tylko gdy konstytucja pozwala na takie ograniczenie expressis verbis. W liście podkreślona została także sprzeczność z zasadą wolności badań naukowych[6].
Jeżeli chodzi o uwagi natury legislacyjnej, to już w opinii z dnia 31 lipca 2006 roku Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu wskazano, że przedmiotowy przepis może zostać uznany za sprzeczny z zasadą, wedle której norma karna powinna być precyzyjna i jasna oraz że powinna w sposób nie budzący wątpliwości wskazywać znamiona czynu zabronionego. Słusznie podkreślono, iż zwrot „Naród Polski" ma charakter nieostry, co skutkować może tym, iż niemożliwe będzie rozstrzygnięcie, czy ewentualne pomówienie dotyczyło Narodu w całości czy tylko niektórych osób narodowości polskiej. Ponadto nie wzięto pod uwagę definicji zbrodni komunistycznych, zawartej w art. 2 ust. 1 ustawy o IPN, zgodnie z którą są to czyny popełnione przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, a więc także obywateli polskich[7]. W takim wypadku nieprecyzyjność przepisu może w przyszłości rodzić poważne wątpliwości wobec tych badaczy, którzy zajmują się historią komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.
Negatywne skutki
O wiele ważniejsze wydają się jednak wątpliwości związane z rezultatami obowiązywania tego przepisu. Ze względu na problem badawczy pracy właśnie tym zarzutom należy przyjrzeć się bliżej. Po pierwsze przepis ten może skrępować badania i namysł nad najbardziej dramatycznymi (a co za tym idzie kontrowersyjnymi) zdarzeniami najnowszej historii Polski. W ten sposób w najgorszym wypadku może posłużyć jako kaganiec dla badań historycznych i publicznej dyskusji[8]. Przepis tego typu może skrępować badania i refleksję na temat niektórych aspektów XX-wiecznej historii Polski i stać się - jak przypuszcza się w liście Stowarzyszenia - kagańcem dla badań i publicznej dyskusji lub przynajmniej źródłem cenzury wewnętrznej. Bez wątpienia takie niebezpieczeństwo istnieje, głównie ze względu na zawarte w przepisie nieprecyzyjne sformułowania. W ten sposób mógłby skutkować rzeczywistym ograniczeniem dyskusji na temat udziału obywateli polskich w zbrodniach komunistycznych i nazistowskich nie tylko przeciw narodowi polskiemu. Wątpić jednak należy, aby historia naszego kraju wymagała uchwalania takich przepisów. Jak wszędzie także i w Polsce zdarzały się jednostki - szmalcownicy, donosiciele, członkowie Urzędu Bezpieczeństwa i inni. Są jednak także karty historii Polski, które do tej pory czekają na rzetelne i zgodne z prawdą osądzenie i ocenę. Czy obawa przed tego typu przepisami, a więc swego rodzaju autocenzura, nie spowoduje, że kontrowersje historyczne pozostaną niewyjaśnione, a wiedza o nich stanie się zupełnie cząstkowa. Bez wątpienia takie zagrożenia są realne i przynieść one mogą jedynie szkody tak dla poziomu badań naukowych, jak i w ramach powszechnej świadomości historycznej Polaków.
Powyższy przepis jest szkodliwy jeszcze z jednego względu. Może on bowiem niesłusznie zostać uznany za wyraz chęci ukrycia niewygodnych dla Polski faktów historycznych. Jak słusznie stwierdzono w liście Stowarzyszenia, wobec przypadków publicznego wyrażania antypolskich uprzedzeń za granicą będzie bezskuteczny, a co więcej, potwierdzi te uprzedzenia i będzie uznany za dowód, ze Polacy naprawdę mają co skrywać, a debatę na trudne tematy chcą zdusić groźbą więzienia[9]. Artykuł ten budzi bowiem skojarzenia ze słynnym tureckim art. 301, mówiącym o obrazie tureckości, który jest używany jako knebel dla dyskusji o masakrze Ormian. Przepis, u którego genezy leży chęć zwalczania kłamstwa o „polskich obozach" może zatem odnieść skutek zupełnie przeciwny do zamierzonego. W kontekście wątpliwości związanych z przestępstwem pomówienia Narodu Polskiego warto przypomnieć przemówienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wygłoszone do uczestników obchodów 60 rocznicy wydarzeń kieleckich, w którym stwierdził, iż dążenie do prawdy, nawet bolesnej, stało się częścią naszej tożsamości[10]. Istnieją jednak poważne wątpliwości, czy komentowany przepis nie uniemożliwi właśnie poszukiwania prawdy historycznej.
[1] Art. 112. Niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego, ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca w razie popełnienia:
1) przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu wewnętrznemu lub zewnętrznemu Rzeczypospolitej Polskiej,
1a) przestępstwo pomówienia Narodu Polskiego,
2) przestępstwa przeciwko polskim urzędom lub funkcjonariuszom publicznym,
3) przestępstwa przeciwko istotnym polskim interesom gospodarczym,
4) przestępstwa fałszywych zeznań złożonych wobec urzędu polskiego,
5) przestępstwa, z którego została osiągnięta, chociażby pośrednio, korzyść majątkowa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
[2] List Zarządu Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita" do Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 26 października 2006 roku [online], dostęp 17.03.2007, dostępny w Word Wide Web: http://www.or.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=99&Itemid=1
[3] Wystąpienie dr. Janusza Kochanowskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich do prof. Lecha Kaczyńskiego, Prezydenta RP w sprawie planowanej nowelizacji ustawy o ujawnieniu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944 - 1990 - 15 grudnia 2006 r. [online] (RPO-545868-I/06/AM), dostęp 17.03.2007, dostępny w Word Wide Web: http://www.rpo.gov.pl/pliki/%201166193156.pdf
[4] Zgodnie z art. 54 ust. 1 każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Zgodnie z art. 73 każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.
[5] Wystąpienie dr Janusza Kochanowskiego ..., op. cit.
[6] List Zarządu Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita" ..., op. cit.
[7] Opinia Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu z dnia 31 lipca 2006 roku do ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, s. 8-9 [online], dostęp 21.08.2007, dostępny w World Wide Web: http://www.senat.pl/k6/dok/%20opinia/2006/016/205.pdf
[8] D. Stoła, Historycy zza krat, „Gazeta Wyborcza" nr 210 08.09.2006. Patrz także: List Zarządu Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita" do Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 26 października 2006 roku.
[9] List Zarządu Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita" ..., op. cit.
[10] Lech Kaczyński, Nie unikajmy rachunku sumienia, „Gazeta Wyborcza" nr 155 05.07.2006.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)