c.d. z http://freespeech.salon24.pl/94483,index.html
Wszystkiemu winna zła procedura
Kilka dni temu Trybunał przestawił swoje stanowisko. Trybunał Konstytucyjny uzasadniał, iż przepis nowelizujący wprowadzony został do wymienionej ustawy w wyniku poprawki Senatu.
Ponieważ jednak poprawka Senatu do ustawy lustracyjnej:
- była propozycją nowelizacji aktu normatywnego nieobjętego zakresem regulacji ustawy lustracyjnej, uchwalonej przez Sejm w III czytaniu, w tym również jej przepisów zmieniających;
- doprowadziła do zerwania związków tematycznych, jakie występowały pomiędzy zasadniczym przedmiotem regulacji ustawy lustracyjnej a zakładaną przez tę ustawę (...)
- Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że zakwestionowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich art. 112 pkt 1a oraz art. 132a k.k. stanowią wynik przyjęcia przez Sejm poprawki Senatu do ustawy lustracyjnej niedopuszczalnej w stopniu, który przesądza o ich niekonstytucyjności.
Dopiero w dalszej części Trybunał zwrócił uwagę, że ponieważ zakwestionowane przez RPO przepisy zostały ustanowione wskutek przyjęcia poprawki Senatu, to przy stanowieniu art. 112 pkt 1a oraz art. 132a k.k. nie mogły zostać dochowane wymogi przewidziane dla ustaw o zmianie kodeksów.
Salomonowe rozwiązanie czylli najpoważniejsze nierozstrzygnięte
Jak stwierdził Trybunał: gdyby postępowanie było prowadzone ze szczególną rozwagą i ostrożnością, do jakiej zmuszają przepisy regulaminu Sejmu stosowne dla uchwalania kodeksów i ich nowelizacji, nie zostałby wprowadzony do kodeksu przepis, którego brzmienie językowe nie jest jednoznaczne, a próba jego interpretacji powoduje wyraźne trudności, czego dowodzą zarzuty sformułowane we wniosku RPO, ale także rozbieżności w poglądach doktryny co do normatywnego znaczenia art. 132a k.k.
Cieszyć może jedno - choć to raczej radość zawodowa jedynie - że Trybunał powołuje się właśnie na doktrynę prawną, pisząc iż ilość rozbieżności doktrynalnych na temat znaczenia pojęć występujących w tym przepisie jest okolicznością pozwalającą przyjąć, że trudności interpretacyjne stanowią wynik nieuwzględnienia specyfiki i znaczenia kodeksu karnego w toku prac nad - jak się później okazało - jego nowelizacją.
A zatem werdykt brzmi: art. 132a ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny jest niezgodny z art. 7 oraz art. 121 ust. 2 w związku z art. 118 ust. 1 Konstytucji. Ponadto Trybunał umorzył postępowanie w pozostałym zakresie ze względu na zbędność wydania wyroku.
De lege ferenda
W kolejce stoi kolejny przepis, który dotyczy historii i wywołuje duże wątpliwości co do jego zgodności z Konstytucją. Chodzi o przepis art. 55 ustawy o IPN. Rzecznik Praw Obywatelskich już zapowiedział jego zaskarżenie. Nie pozostaje nam nic innego, niż tylko czekać na efekty takiego ruchu.
Na koniec kilka kwestii trochę bardziej ogólnych. Kwestie związane z ograniczeniami tzw. wypowiedzi historycznych stanowią dziś jedną z głównych osi sporu o wolność słowa w ogóle (mamy przyjemność śledzić ten spór ;-). Wypowiedzi historycznych czyli opinii i poglądów rozpowszechnianych w każdej formie (czy to drukiem, czy to w mowie, czy to w sieci) a odnoszących się w swej treści do historii, które wywołują gorące i żywe spory w ramach publicznych debat.. Te spory będą coraz częstsze. Dlaczego?
Już twórca liberalizmu politycznego John Rawls stał na stanowisku, iż najbardziej uporczywe walki toczy się w imię rzeczy najwyższych: religii, filozoficznych wizji świata i odmiennych moralnych koncepcji dobra, zaś podziały w kwestiach filozoficznych, moralnych czy religijnych w sposób najgłębszy dzielą członków społeczeństwa. Wydaje się, że we współczesnych państwach także historia własnego narodu, państwa, pojmowanie pewnych wydarzeń historycznych o wielkim znaczeniu, w stosunku do których można mieć niezwykle emocjonalny stosunek (zarówno jednostki, jak i całe społeczeństwa), może podzielić równie głęboko, jak poglądy wymieniane przez Rawlsa.
W takim wypadku wypowiedzi uczestników dyskusji będących w sporze, wynikającym z zupełnie odmiennych (wykluczających się) interpretacji wydarzeń historycznych, nie mogą być przedmiotem konsensu społecznego, zawieranego tak jak w przypadku poglądów politycznych, a którego efektem są przepisy prawne dotyczące wypowiedzi historycznych.


Komentarze
Pokaż komentarze