Free Your Mind Free Your Mind
160
BLOG

Nienasycenie

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 63

 

Jak blisko pada jabłko od jabłoni świadczy autoportret E. Wanat, szefowej TOK FM, z którą wywiad rzucił mnie na kolana. Ktoś po lekturze mojego wczorajszego, wieczornego posta, w którym mowa była o Wieszczu i jego akolitach, mógłby się wzbraniać przed traktowaniem „uczniów Michnika” jako osób o nieskomplikowanej mentalności, mówiąc oględnie, i świecących światłem odbitym od oblicza Mistrza, ale jeśli ktoś poczytał sobie ów wywiad, to bez wahania przyzna mi rację. Wanat deklamuje dogmaty politycznej poprawności z pewnością ideologa, który wyzbył się jakichkolwiek wątpliwości, co wcale mu nie przeszkadza głosić poglądy wewnętrznie sprzeczne i godzić relatywizm i permisywizm moralny z absolutyzmem właśnie politycznej poprawności, co oczywiście wcale nas nie dziwi, bo ludzie z Ministerstwa Prawdy „tak właśnie mają”. Ich rzekomy liberalizm, ich pro-wolnościowe poglądy skrywają stare, totalniackie myślenie, zgodnie z którym w rzeczywistości społecznej jest miejsce dla ludzi tylko jednego typu, czyli właśnie totalniaków i słuchającej ich ludzkiej masy.
 
Ten paradoks, to splecenie się liberalizmu z zamordyzmem (przecież zwolennicy PP nie poprzestają na zwalczaniu konserwatyzmu i tradycyjnej religijności, a chcą penalizować ludzi mających konserwatywne poglądy, czyli np. karać za opieranie się propagandzie homoseksualizmu, przy jednoczesnym forsowaniu prawnych rozwiązań zmieniających tradycyjny system wartości, jak choćby gdy wprowadzają regulacje związane z „małżeństwami” jednopłciowymi czy prawami do adopcji dzieci przez takie „małżeńskie pary”) wydaje się trudny do zrozumienia, jeśli oderwiemy go od starych marksistowskich korzeni ideowych, a więc obszaru, w którym dialektyczne znoszenie sprzeczności społecznych było normą. Marksistom nie przeszkadza to, że wprowadzają w życie coś, co jest nienaturalne, co wymaga jakiegoś gwałtu zadanego na ludzkiej naturze. Wychodzą bowiem z założenia, że tam, gdzie jest to konieczne, gwałt trzeba zadać i już. I gwałtem, przemocą, terrorem raj na ziemi wprowadzają, co widzieliśmy na własne oczy za peerelu, a co po dziś dzień widać w krajach, w których króluje komunizm, lub toruje sobie drogę myśl społeczna bazująca na Gramscim i Marcuse'm.
 
Paradoksalne wydaje się też to, że „liberałowie” czy - jak czasami, tak jak Wanat, uściślają - „socjalliberałowie”, nie widzą słonia w menażerii, czyli tak jak pan Jurdain nie miał pojęcia, iż mówi prozą, tak oni nie zdają sobie sprawy, że mówią neomarksizmem. Oczywiście powiedzenie wprost, że się jest skoligaconym ideowo z ideologią, która doprowadziła do największej eksterminacji na świecie, brzmiałoby „tak sobie” w dobrym towarzystwie, w którym na sam widok poaborcyjnych zwłok dziecięcych, jak i na widok „twarzy Bezpieki” robi się ludziom niedobrze, jakby ktoś przekroczył granice dobrego smaku. Nie robi się natomiast tego typu osobom z dobrego towarzystwa niedobrze na widok „parad miłości”, panoszącej się komuny, jak i jej elity w postaci „ludzi honoru”. Co więcej, osoby skupione na salonach, a więc takie jak Wanat, zapewniają, że to z nami jest coś nie tak, jeśli zbiera nam się na wymioty, gdy oglądamy maszerujących homoseksualistów czy transwestytów, znakomicie usytuowanych czerwonych i różowych oraz dożywających spokojnej starości, komunistycznych zbrodniarzy.
 
Zdumiewa mnie jedno. Owo cholerne nienasycenie „liberałów” takich jak Wanat. Właściwie to przecież ludzie tacy jak ona, Michnik itp., dzięki „transformacji” dostali wszystko. Wszystko. Ekskluzywne życie, gigantyczne pieniądze, wejściówki na wszelkie możliwe politpoprawne salony – a wciąż tym ludziom mało. Wanat, która niezależność dziennikarską zachwala, siedząc we własnej knajpie przy Krakowskim Przedmieściu i prowadząc frontową rozgłośnię Ministerstwa Prawdy, powtarza za Wieszczem, że ciągle coś jest w Polsce nie tak, ciągle ujawniają się niedostatki „liberalizmu”, ciągle ta sama duszna, katolicka atmosfera (aż się widzi oczyma duszy - stosy, rzecz jasna) – tak jakby high life nie wystarczał, jakby salonowcom potrzeba było pełnej kontroli nad społeczeństwem (oczywiście dla jego dobra). Biedni katolicy widziani z okien eleganckiej knajpy w sercu Warszawy, wciąż nie mogą się pogodzić z myślą, że aborcja „powinna być legalna, dopóki nie pojawią się fale mózgowe”, bo przecież „zygota nie jest człowiekiem”. Biedni katolicy nie są w stanie pojąć, że homoseksualiści powinni mieć takie same prawa jak heteroseksualiści, że „ludzie trafiali do UB z rożnych powodów”, a w związku z tym, ktoś mógł być „zwyczajnym gryzipiórkiem” w sowieckiej Bezpiece oraz że „przypadek” sprawia, iż lądujemy w życiu po stronie dobra lub zła.
 
Okazuje się więc, że 20 lat to za mało, by „liberałowie” znaleźli nasycenie. High life, splendor, bycie na salonach, sterowanie opinią publiczną – to wciąż za mało. Świat wciąż nie jest taki, jakby się chciało. Mam więc podpowiedź: może by tak znowu wszystkich obywateli wziąć za twarz? Dokładnie tak jak za komuny, solidnie, żołnierską i policyjną ręką. Dokładnie tak samo, a więc dla tychże obywateli dobra i dla budowania nowego raju na ziemi. Trybunał Strasburski dał już trąbką sygnał do nowej religijnej wojny z katolikami, więc może czas na przebudzenie? Może trzeba zostawić na chwilę luksusowe wnętrze knajpki, co bowiem szkodzi z czerwonymi szturmówkami wyjść znowu w rewolucyjnym pochodzie? Zwłaszcza że tak wiele pamiątek po komunizmie wciąż zalega w domach salonowców.
 
 
A jakby ktoś szukał nasycenia, to jest już (prawie cała) pażdziernikowa odsłona Miasta Pana Cogito:

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (63)

Inne tematy w dziale Polityka