615 obserwujących
1599 notek
9362k odsłony
  7702   0

Polskie stenogramy

 

Jak słusznie zauważył MGlinski (http://freeyourmind.salon24.pl/339917,skrzydlata-rosja#comment_4943204), „komisja Millera” obsypała nas wieloma prezentami, lecz akurat zapisu audio „rozmów w kokpicie tupolewa” jakoś nie upubliczniła, wychodząc zapewne z założenia, że już dostatecznie dużo upublicznili wspaniałomyślni Ruscy albo też kierując się (słuszną) obawą, że paranoicy smoleńscy mogą się zanadto wsłuchać w materiał i wydobyć wszystkie cięcia montażowe, co już zresztą kiedyś czynili (http://freeyourmind.salon24.pl/281024,dziwne-szpule-3 wraz z komentarzami). Pozostały nam więc spisane na papierze stenogramy, które w formie Załącznika 8 (bite 207 stron) raczyła komisja opublikować jako uzupełnienie do „protokołu wojskowego”.

 
Oczywiście nie powinniśmy się dziwić tym, że w tych stenogramach nie ma tego, co usłyszał kiedyś pewien ruski prokurator, który miał osobiście brać udział w odsłuchiwaniu zapisów z kokpitu „prezydenckiego tupolewa” i który to prokurator miał słyszeć rozmowy o jakichś planach imprezowych: „–  Mówią o jakimś spotkaniu.  Pytają: „Czy przyjdziecie”, czy będzie czyjaś żona. Pamiętam, że jeden z nich zapytał: „Czy przyjdziecie z rodziną?””, jak też końcówkę lotu: „–  Daj drugi, drugi... W drugą!  –  słuchać podniesiony głos w kabinie.  (…)  –  Zawracaj!  –  kolejny okrzyk.  (…)  Trudno było cokolwiek zrozumieć, słychać było tylko krzyki – opowiada. – I wtedy usłyszałem  wyraźne, przerażające okrzyki: „Jezu, Jezu!”. I było po wszystkim. I koniec, tyle. Tylko tyle...” (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/08/cvr.html). Nie powinniśmy się dziwić, ponieważ „komisja Millera” dostała ulepszoną wersję zapisu audio, w którym zbawienną rolę odegrało buczenie ruskiej prądnicy plus ręka jakiegoś ruskiego montażysty.

 
Okazuje się jednak, że i na nowej wersji zapisów CVR można wiele ciekawych badań przeprowadzić, toteż i je przeprowadzono nie bacząc na to, na ile ta wersja jest jeszcze z jakimś oryginałem związana. Kto wie zresztą, czy gdziekolwiek jeszcze oryginały istnieją? Może przecież z czarnymi skrzynkami „prezydenckiego tupolewa” być tak, jak z matrioszką, że z jednej ruskiej baby wyciąga się mniejszą, z tej mniejszej jeszcze mniejszą itd. Wróćmy więc do stenogramów z Zał. 8. Wynotowałem sobie, analizując je, kilka drobiazgów. Będę podawał takie kosmiczne czasy, jakich użyła w swych dokumentach „komisja Millera”, ponieważ i tak brane są one z księżyca, czyli ruskiej bumagi, więc, co tu dużo kryć, ich (tychże parametrów czasowych) odniesieniem do rzeczywistości nie musimy się zbytnio przejmować. Tak jak i parametrami „zegara kamery” moonwalkera S. Wiśniewskiego.

 
Po pierwsze, o godz. 6:03 pojawia się taka wypowiedź (cytuję tak jak jest podana w Zał. 8 s. 3-4): „Skoro zapierdala to oznacza że jeszcze (tu?) musi (dolatać) czterdzieści godzin.” Pada to zdanie w kontekście „wielkiej wody" i "czterogwiazdkowego generała”. Jak na moje ucho, to mowa jest tu o kimś w stopniu generała (jeszcze nie czterogwiazdkowego), kto akurat leci jako pilot jakimś innym statkiem powietrznym. Trudno bowiem, sądzę, traktować tę wypowiedź jako będącą o kimś, kto leci tylko jako pasażer. Przypomnę, że w „MAK”-owskiej wersji, analizowanej przez pilotów dla  „NDz”,  ta fraza brzmiała nieco inaczej: „I teraz tak za...la, bo musi jeszcze nalatać 40 godzin” (http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100617&typ=po&id=po11.txt).

 
Po drugie, to zresztą motyw wiernie zachowany z „MAK”-owskiej wersji „stenogramów”, tupolew ma o 6:10 11 ton paliwa, o 6:18 13-12,5 tony, 6:33 – 12 ton.

 
Po trzecie, o 6:13 pojawia się komunikat: „osiemnaście (minut?) do lądowania.” Wychodziłoby, że to 6:31 (UTC, rzecz jasna). Jak z tego „naddatku czasowego” mogłaby „komisja Millera” wybrnąć? Zakładając, że samolot krążył nad smoleńskim lotniskiem przez 10 minut.

 
Po czwarte, o 6:15 ktoś (jakiś X) mówi: „Pan prezydent chciałby zadzwonić z telefonu”; w tej samej minucie pojawia się wypowiedź, której nawet specjaliści jednoznacznie nie potrafią odcyfrować, bo podane są alternatywne wersje: „(1)to musi być tutaj/ (2)będziemy musieli gdzieś usiąść”. Jeśli te dwie wypowiedzi są podobne fonetycznie, to ja jestem święty turecki. O 6:17 pojawia się inna zagadkowa wypowiedź X-a: „nie ma przekierowania?

 
Czego brakuje oprócz wspomnianych wyżej kwestii słyszanych przez ruskiego smutnego prokuratora? Np. słyszalnej w „MAK”-owskich materiałach wypowiedzi „...i w Moskwie”, którą koło 10:27 (rus. czasu zapisów) zasłyszeli paranoicy smoleńscy (http://freeyourmind.salon24.pl/281024,dziwne-szpule-3), a więc gdy załoga miała się dwie minuty później szykować do skierowania na zapasowe lotnisko („wszystko jedno, czy to będzie Mińsk, Witebsk”).

 
Ciekawostka osobnego kalibru – tajemnicza i wciąż nie wyjaśniona  „wybrozka”  jest, ale jakby jej  nie  było. W stenogramach „komisji Millera” zawarte zostały liczne wypowiedzi „innych załóg” (swoją drogą, czy polscy „eksperci” sprawdzili, czy tamte wymieniane w stenogramach samoloty miały rzeczywiście o podawanych w stenogramach porach swoje kursy?), natomiast słynnej i szeroko komentowanej w blogosferze, wymiany zdań o „ZRZUCIE” nie poświęcono należytej uwagi. No dobrze, może dosłyszano ją w stołecznym laboratorium kryminalistycznym, bo przecież jest uwzględniona w zapisie (s. 85), ale nie została ona przetłumaczona, jakby nie była istotna, a przecież jest to już godz. 6:28 UTC, kiedy to załoga wedle oficjalnej wersji zaczyna zniżanie i to, czy jakieś samoloty kręcą się nad Siewiernym mogłoby w całej historii mieć znaczenie – choćby dla „komisji Millera”. To przeoczenie „wybrozki” jest o tyle zastanawiające, że przecież w stenogramie poświęcono uwagę nawet „odgłosowi przypominającemu szurnięcie” (6:18) czy też „rażącym naruszeniom zasad wymowy” (s. 130) (to ostatnie zaś jest niezwykle zabawne w kontekście publicznych wypowiedzi przedstawicieli komisji mających poważne problemy z bezbłędną polszczyzną).

 
Czepiłem się jednak „stenogramów CVR”, a przecież także w polskich stenogramach z wieży szympansów pojawiają się niespodzianki, jak choćby ta na s. 153: „Słuchaj, ósma pięćdziesiąt ma lądowanie. Teraz jużsię poprawia widzialność. Ale ni, nikt, i Marczenko wczoraj przez cały dzień mówił, y, nikt nie przewidywał mgły, i rano wszystko było dobrze. A teraz o dziewiątej raz i opadła mgła. Widzialność jakieś tysiąc dwieście. No normalnie on wylądował. Myślę, że on ma takie wyposażenie, samolot jest niezły. No w zasadzie wylądował bez problemów, wykonali dobrą robotę. Szczerze mówiąc myślałem, że na drugi krąg. Więc w zasadzie to wszystko i myślę, że o dziesiątej trzydzieści temperatura jużteraz ruszy. No w każdym razie gorzej niż półtora być nie powinno”. „Komisja Millera” sytuuje tę wypowiedź w swym Załączniku o godz. 5:23, co na pierwszy rzut oka, tj. dla osoby, której nie chce się „przeliczać czasów”, wygląda OK. Tymczasem jeślibyśmy zajrzeli do ruskich stenogramów tłumaczonych przez MME-MZ (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/06/stenogramy-z-wiezy.html), to jest to wypowiedź z godz. ca. 9.21 (rus. czasu), a więc NIE MOŻE BYĆ W CZASIE PRZYSZŁYM („ma lądowanie” w sensie: będzie lądował). Jeśli już to albo chodzi tu o zdanie w czasie teraźniejszym (zwykle ląduje o tej godzinie) – co raczej nie wchodzi w tym kontekście w grę, albo (domyślnie) przeszłym: wylądował.

 
No tylko problem tylko w tym, że nie dowiemy się ani z ruskich, ani z polskich stenogramów, kto 10-go Kwietnia lądował na Siewiernym o 8.50 tamtejszego czasu, a więc po przyziemieniu jaka-40 i dwóch odejściach iła – ale też nie po to te stenogramy tak mozolnie konstruowano, byśmy takie zagadki rozwiązywali :)

 
Zaraz, napisałem dwóch odejściach iła? W Zał. 8 pojawia się o 5:33 taki komunikat: „Jeszcze jeden tu podchodzi” (w oryg. „Ещё один тут заходит”), choć tłumacz dopuszcza też wersję translacji, jakby chodziło o kolejne podejście iła-76. A jeśli nie? Tak czy tak warto czytać dokumenty „komisji Millera” - pełno w nich bowiem niespodzianek.
Lubię to! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Inne tematy w dziale